Spełnione marzenia <3

Witajcie,

Chciałam Wam bardzo mocno podziękować za wczorajszą reakcję na wpis „Ooops we did it again;)” o naszej kolejnej ciąży. Wasze komentarze, słowa wsparcia i życzenia dodały mi otuchy i nie przewiduję już innej opcji jak ta, że czeka nas szczęśliwe rozwiązanie. Na dodatek dzisiaj przyszły pocztą nasze wyniki badań prenatalnych (test z krwi papp-a) i wszystko jest cacy, dzidzia zdrowa <3

Continue Reading

Oooops! We did it again ;)

Witajcie moi mili,

Tatuś zabrał chłopców na wieczorny spacer do miasta żeby obczaić wielką choinkę, więc mam chwilkę by napisać Wam o tym naszym Cudzie numer 3.

Ci z Was, którzy podczytują nas już od dawna wiedzą, że nasza droga do bycia Rodzicami nie była usłana różami. 7 lat temu, gdy rozpoczęliśmy starania o pierwszego brzdąca okazało się, że mam problemy z płodnością. Dwóch lekarzy postawiło nawet na mnie „krzyżyk” – wolę tego nie rozpamiętywać, bo dziś mam ochotę wysłać pewnej „mądrej” pani doktor nasze zdjęcie rodzinne, ale już sobie daruję 😉 Tak czy siak starania o Olka zajęły nam niemal 2 lata – 1 rok staraliśmy się sami, w kolejnym poszliśmy po pomoc do Kliniki Leczenia Niepłodności i to był strzał w 10. Po fali badań i zabiegów okazało się, że są leki, które potrafią skutecznie obudzić we mnie owulację i tak oto doczekaliśmy się fasolki o imieniu Olek.

Continue Reading

JESTEŚ! Mamą na medal + konkurs :)

Czytam blogi mniej więcej od 3 lat i przez ten okres natknęłam się na kilkanaście postów dotyczących Mam siedzących z dziećmi w domu. Piszą o tym, że wciąż spotykają się z opiniami jak to niby mają dobrze, bo rzekomo nic nie muszą robić, siedzą przecież w domu, najprawdopodobniej na kanapie z ciepłą kawą w ręku i oglądają ulubione seriale. Czytałam jak się wkurzają, jak irytują, jak nerwowo reagują na takie komentarze i zawsze myślałam „a po kiego grzyba Wy się tłumaczycie?!”. Zawsze mi się wydawało, że jak mi ktoś wytknie „siedzenie w domu” to odpowiem ciętą ripostą i spłynie po mnie jak po kaczce, bo przecież ja najlepiej wiem z jaką pracą i odpowiedzialnością i nawet poczuciem misji wiąże się wychowywanie dzieci i ogarnianie chaty na pełen etat. I ten tok myślenia towarzyszył mi do czasu, gdy mnie to faktycznie spotkało…

Continue Reading

Jest Afera!

Mój mąż marzył o psie. Temat owczarka niemieckiego poruszał mniej więcej 3 razy w tygodniu. Przy obiedzie: „Patrzcie przez okno, idzie pani z psem!”, przy urodzinach: „Kajtuś, zanim zdmuchniesz świeczkę pomyśl życzenie, np że chcesz psa”, przy zabawie z Olkiem: „Narysujemy pieska?” i tysiące historii zaczynających się od „A jak będziemy mieli psa….”. Uf!

Continue Reading

Urodziny Kajtusia :)

Mówi się (i czuję to!), że pierwsze Urodziny Dziecka to także wielkie święto Jego Mamy 🙂 Świętowałam więc najpierw w środę 10 lutego, a później w sobotę na rodzinnej imprezie i z dumą w oczach, radością w sercu patrzyłam jak moje Słonko cieszy się z gości, z prezentów, ze słodkiego smaku tortu, z kolorowych balonów i całej tej atmosfery.

Continue Reading