Torba do porodu w 30 punktach :)

Witajcie kochani!

Rozpoczynamy z Remkiem 30 tydzień ciąży, żarty się skończyły 😉 – trzeba pomyśleć o konkretnej wyprawce zarówno dla synka jak i dla mamy. Dzisiaj pokażę Wam co znajdzie się w mojej mamusiowej szpitalnej torbie. Staram się aby to było absolutne minimum i biorę pod uwagę optymistyczną wersję, że zostaniemy w szpitalu nie dłużej niż dwie, góra trzy doby 🙂

Pamiętajcie, że zawartość torby to w dużym stopniu kwestia potrzeb indywidualnych oraz wymagań szpitala – szukajcie list wyprawkowych na stronach www szpitali, w których planujecie  porody. Niektóre szpitale gwarantują pieluszki na start czy podkłady poporodowe dla mamy, a niektóre niestety nie. Warto zrobić wcześniejszy wywiad nawet wśród doświadczonych koleżanek.

Waham się jeszcze czy spakować się do jednej walizki czy do dwóch mniejszych szmacianych toreb. Z walizką pewnie byłoby wygodniej, ale torby bez problemu wypiorę w pralce po wizycie w szpitalu pełnym zarazków i bakterii. Z tego samego powodu nie zabieram do szpitala rogala do karmienia, poczeka czyściutki na nas w domku:)

No to zaczynamy:

  1. Koszule do karmienia – 2 lub nawet 3 szt. + ta do porodu może być bez funkcji karmienia. I tak ją zapocisz i zapragniesz zmienić zaraz po narodzinach. Mnie na drugi dzień zlały siódme poty i musiałam wziąć chyba ze 3 prysznice i przebrać się 3 razy, więc uszykuję w domu w razie czego 2 dodatkowe żeby mąż mi przywiózł na wymianę. Świetnie sprawdzają się także stare koszule męża 😉 Moja koszula to Medbest, znajdziecie ją TUTAJ.
  2. Biustonosze do karmienia  – 2 szt. + wkładki laktacyjne.
  3. Skarpetki bezuciskowe lub ‚stópki’ – stopy po porodzie mogą puchnąć, nie ściskajcie ich ciasnymi skarpeciochami.

 

 

4. Szlafrok – mój chmurkowy kupiłam niedawno w Biedronce.

5. Poszewka na poduszkę – moje must have 😉 Wiem, trochę to nietypowe, ale nic nie poradzę, że to szpitalne poduchy mnie brzydzą 😛 Jeśli mam do takiej poduchy przyłożyć głowę i karmić na niej swoje dziecko to musi być na niej moja poszewka 😀

6. Kubek i sztućce. I w moim przypadku kubek nigdy nie wraca do domu, więc wybieram ten najgorszy, nielubiany czy wyszczerbiony. Po prostu kojarzy mi się później ze szpitalem i nie lubię tego 😛

7. Papier toaletowy.

8. Klapki, które będą zarówno kapciami jak i klapkami pod prysznic. Nie wyobrażam sobie wziąć prysznic w szpitalu bosą stopą jak i nie wyobrażam sobie zabrać za sobą domowych papci, które przyniosą do domu ze szpitala miliard bakterii. Zwykłe klapki basenowe możesz później po prostu umyć, nawet w zmywarce.

 

 

9. Ładowarka do telefonu i telefon rzecz jasna 😉

10. Szczotka i gumki do włosów.

11. Nożyczki do wycinania dziurki na pępuś – Pieluszki newborn zazwyczaj mają wycięcia na pępek, ale nasze dzieciaki rodziły się tak drobne, że wycięcia były zbyt małe i haczyły, więc woleliśmy je lekko podcinać.

12. Woda z dziubkiem – najwygodniejsza do picia podczas porodu. Możecie też zabrać 2-3 słomki do picia, na wypadek cesarskiego cięcia będą bardzo użyteczne dla leżącej plackiem mamy.

 

 

13. Podkłady – maty poporodowe – teoretycznie powinien zapewnić je szpital. Praktyka jednak bywa inna. Po jednym z porodów położna zmieniała mi podkład za każdą moją prośbą a przy innym udawała, że mnie nie słyszy albo zbywała słowami „zaraz zaraz” i nie zmieniała. Wolę wziąć więc 2 szt. swoich podkładów. Ten zakup się nie zmarnuje, bo maty zużyjesz w domu do przewijania maluszka:)

14. Dłuuuugie podpaski poporodowe – sytuacja podobna jak powyżej. Proś o szpitalne, ale na wszelki wypadek weź 2-3 szt. swoich. Wielkie paczki zostaw w domu – zużyjesz po powrocie.

15. Wkładki laktacyjne – wiecie, że Lovi ma również czarne i cieliste? Super sprawa!

16. Gacie z siaty – poporodowe gaciochy mają swoje zwolenniczki i przeciwniczki. Ja jestem za 😉 Nie lubię poświęcać swojej bielizny na takie atrakcje 😉

 

 

17. Kosmetyki do makijażu – a co! Ja tam sobie wytuszuję rzęsy, niech mnie się syn nie boi 😉 + małe lusterko

18. Antyperspirant – o delikatnym zapachu żeby nie drażnił maleństwa.

19. Pomadka pielęgnacyjna do ust

20. Szczoteczka i pasta do zębów

21. Krem do twarzy

22. Gumki i wsuwki do włosów

23. Patyczki do uszu

24. Maść z lanoliny do smarowania podrażnionych brodawek – polecam Ziaja.

25. Maść kojąca do stóp – to moje osobiste must have. Moje stopy po porodzie puchną z wysiłku i muszę im pomóc przerwać 😉 Polecam  żel do nóg Mustela.

26. Żel pod prysznic i do higieny poporodowej, może być szare mydło w płynie.

 

 

Mogą się przydać:

27. Laktator – swój zostawiam w domu. Jeśli zajdzie potrzeba mąż mi dowiezie lub skorzystam ze szpitalnego.

28. Nakładki do karmienia – silikonowe nakładki do karmienia mam w razie czego przygotowane, ponieważ z doświadczenia wiem, że moje wrażliwe ciało może ich potrzebować, ale Twoje niekoniecznie, więc nie kupuj profilaktycznie. W razie czego mąż może Ci dokupić w aptece pod szpitalem 😉

29. Szampon, odżywka – dwa dni wytrzymam bez 😉 ewentualnie wezmę suchy szampon. Ale jeśli nasz pobyt się przedłuży to małżon dowiezie wraz z suszarką do włosów. 

30. Wygodne ciuchy na wyjście – uszykuj mężowi swobodne wdzianko i wrzuć w reklamówkę do fotelika samochodowego, wtedy mąż nie zapomni Ci przywieźć 😉

 

Dajcie znać jeśli zawartość Waszej torby różni się lub macie inne przydasie bez których nie idziecie rodzić i koniec i kropka! 😉

Może też Ci się spodoba?

15 komentarzy

  1. Ja dodalabym jeszcze tantum rosa do przemywania krocza (rozpuszczalam w butelce z dziubkiem) i zamiast wkladow poporodowych i gaci z siatki zwykle podpaski naturella, tylko rozmiar „nocny”a gacie bawelniane o rozmiar wieksze takie ktorych nie szkoda.Te podpaski sa tak samo wielkie a oniebo wygodniejsze 🙂

  2. Co to za klapki? Mam ulubione balerinki, ale może to rzeczywiście średni pomysł brać do szpitala, tak samo jak rogala do karmienia…

  3. W szpitalu, w którym rodziłam i będę rodzić ponownie do porodu dają jednorazową koszulę 🙂 Mój synek też był malutki ale pieluszek nie wycinaliśmy. Pierwszą ubrała położna i ją wywinęła, my później robiliśmy tak samo. Ja bym jeszcze dopisała poduszkę – jasiek lub tą do spania w ciąży, mi się przydała 🙂 A i przydały mi się jednorazowe nakładki na kibelek. Tak czy siak starałam się nie siadać, ale kilka razy było mi jednak wygodniej jak mogłam posadzić dupkę. Przy poprzednim porodzie przydał się też mały ręczniczek (może być gaza) – mąż robił mi okłady.

    1. oj mam nadzieję, że i mnie dadzą taką koszulę 😉 Przy Kaju też wywijaliśmy, ale przy Olku (2kg) to nie zdało egzaminu i ciągle był osiurkany 😛 Takie podkłady na kibelek to świetny pomysł!

  4. Do torby porodowej dorzuciłam książkę No i ubranko dla dziecka po porozdzielać . Reszta ubranek razem z moimi bedą w oddzielnej torbie tej „poporodowej”.w szpitalnej mam tez czarny ręcznik, mały recznik do twarzy- jakbym okładów potrzebowała 😉 i oliwkę do masowani pleców.
    Mam tez odłożone 20 zł na wszelki wypadek jakby w portfelu nagle byly same „plastiki”
    38tc😱😱

    1. Ze mnie słaby czytelnik 😉 Myślę, że zamiast czytać i tak bym się gapiła na dziecko albo cięła komara 😀 Mogłabym wziąć ewent. książkę kucharską, ale obawiam się, że przy szpitalnych posiłkach to byłby strzał w kolano 😛

  5. Ach te przygotowania, to pakowanie, ten zapach świeżutkich ubranek wypranych w Loveli ;)…normalnie zatęskniło mi się za tym 😀 Nie wiem jak to możliwe, bo pamiętam jakbym dopiero co sama pakowała się do szpitala, a przecież moja Oleńka skończył wczoraj roczek, a Julia miesiąc temu 4 latka :0 Może jeszcze kiedyś… 😀 <3 A jeśli chodzi o zawartość torby, to moja wyglądała podobnie (no może bez tej poszewki ;), podkładów poporodowych miałam całą paczkę, gdyż tam gdzie rodziłam trzeba mieć swoje, a szpitalne-nawet jak się już o nie doprosisz, są koszmarnej jakości. Z kosmetyków do makijażu miałam tylko tusz, ale nie użyłam go ani razu, sama nie wiem dlaczego 🙂

  6. Wszystko z twojej listy juz dawno mam w walizce oprócz poszewki. Ja zawsze biorę swojego jaska jak gdzieś jade. Do samolotu też 😉 Ja jeszcze wzięłam ciemne ręczniki 2 sztuki i koło po porodowe mam przygotowane. Mąż przywiezie jak będzie potrzebne 😉 zamiast papieru toaletowego (u nas zawsze jest) papierowe ręczniki.

    1. Jak proszek to polecam Dzidziuś, bo zawiera najmniej szkodliwych detergentów /doczytałam to na stronce gdzie analizują etykiety i sklad/ no i jest to Polski produkt!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.