Oooops! We did it again ;)

Witajcie moi mili,

Tatuś zabrał chłopców na wieczorny spacer do miasta żeby obczaić wielką choinkę, więc mam chwilkę by napisać Wam o tym naszym Cudzie numer 3.

Ci z Was, którzy podczytują nas już od dawna wiedzą, że nasza droga do bycia Rodzicami nie była usłana różami. 7 lat temu, gdy rozpoczęliśmy starania o pierwszego brzdąca okazało się, że mam problemy z płodnością. Dwóch lekarzy postawiło nawet na mnie „krzyżyk” – wolę tego nie rozpamiętywać, bo dziś mam ochotę wysłać pewnej „mądrej” pani doktor nasze zdjęcie rodzinne, ale już sobie daruję 😉 Tak czy siak starania o Olka zajęły nam niemal 2 lata – 1 rok staraliśmy się sami, w kolejnym poszliśmy po pomoc do Kliniki Leczenia Niepłodności i to był strzał w 10. Po fali badań i zabiegów okazało się, że są leki, które potrafią skutecznie obudzić we mnie owulację i tak oto doczekaliśmy się fasolki o imieniu Olek.

W ciąży jednak pojawiły się problemy – wylewające krwiaki, które wciąż nas straszyły. Przy jednym z krwotoków lekarz poinformował nas nawet, że poroniłam, co nie było na szczęście prawdą. Całą ciążę walczyłam ze skurczami i niemal zgładzoną szyjką. W 29 tyg rozpoczął się poród, który udało się zatrzymać w Gdańsku i ostatecznie urodziłam zdrowego 2-kilowego Olka w 32 tygodniu.

Ciąża zakończyła się happy endem, ale długo zastanawialiśmy się czy powinniśmy się zdecydować na drugie dziecko. Walczyłam sama ze sobą i gdy w końcu się zdecydowaliśmy okazało się, że jestem w ciąży. Niestety coś nie zatrybiło i straciliśmy nadzieję w 8tc. Byliśmy jednak zmobilizowani i po „porażce” dostaliśmy jeszcze więcej motywacji by walczyć. I przy pomocy kolejnych stymulacji i obciążającym leczeniu udało nam się wyczarować Kajtka. A ciąża z Kajem była książkowa i w przeciwieństwie do starszego brata nie dał nam do wiwatu. Urodził się 20 dni przed terminem, nie 8 tygodni jak ciekawski świata Olisek 😉

To naprawdę wspaniałe uczucie mieć dwóch zdrowych synów. Biją się, kłócą się (Kajtek po hebrajsku), ale bardzo się kochają i między nimi jest naprawdę magiczna relacja, która niejednokrotnie już matkę wzruszyła do łez.

Jednak wyżej wspomniana matka odczuwała niedosyt 😉 Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci. Mówiłam do męża przy obiedzie: „zobacz, nie byłoby fajnie, gdyby siedział z nami jeszcze jeden pierdzioszek?”. Mój mąż początkowo nie był przychylny do tego pomysłu. Mówił, że już jest spokój, że się (w miarę) wysypiamy, że kończy się przygoda z pieluchami, itepe itede. Ale matka, jak to matka – nieugięta. Decyzję pomógł nam jednak podjąć mój lekarz, który oświadczył, że mój czas się kończy. Wyniki badań wszystkich nas zszokowały – mój organizm szykował się bowiem do menopauzy. Ja mam 30 lat. Tylko 30 lat.

W tym miejscu chciałabym się zatrzymać i zaapelować do wszystkich kobiet, które uważają, że „mają jeszcze czas”… Ja rozumiem, że nie każdy musi odczuwać silny instynkt macierzyński. Rozumiem, że kredyt, że mieszkanie, że awans w pracy. Każdy ma swoje plany, swoje marzenia. Ale jeżeli w Twojej głowie pojawia się ta myśl, że w przyszłości chcesz zostać MAMĄ, niezależnie od tego ile masz lat – zbadaj się. To, że masz miesiączkę regularną i zaznaczasz ją sobie w kalendarzu o godz.14 zanim się pojawi niestety nie jest gwarancją sukcesu. Idź do lekarza, zrób podstawowe badania, zrób sobie ocenę cyklu – po prostu sprawdź czy wszystko jest ok i czy możesz pozwolić sobie na to żeby jeszcze zaczekać z tą decyzją. Proszę, zrób to dla siebie, dla swojej rodziny, dla swojego partnera, którego widzisz jako ojca swoich dzieci, zanim okaże się, że jest już za późno. Bardzo bym chciała żeby Twoje marzenie bez problemu spełniło się, gdy podejmiesz tę decyzję.

Nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że problem niepłodności może dotyczyć właśnie jego. Moja pierwsza reakcja na diagnozę lekarza była też czymś w rodzaju „phi! głupi lekarz, przecież ze mną jest wszystko ok!” a potem okazało się, że wyniki badań daleko odbiegają od norm. Niestety w powietrzu, w jedzeniu jest teraz tyle tego ścierwa, że nasze organizmy dostają w kość. Za rok, dwa lata może okazać się, że rok temu to owszem, ale dzisiaj to szanowna pani tylko in vitro, ale w sumie nie wiadomo czy to pomoże.  Jako osoba, która o swoje dzieci musiała walczyć, kłuć się miesiąc miesiąc w brzuch i walczyć z wagą przez pieprzone sterydy – wszystkim, których ten temat, ten problem omija bardzo pozytywnie zazdroszczę i gratuluję:)

Wracając do mego obecnego stanu – pomijając to, że do 11 tygodnia byłam cieniem człowieka nadającym się do wypełnienia przestrzeni pomiędzy łóżkiem a kołdrą – lecę 3 cm nad ziemią. Moje marzenie spełniło się, nasza walka się opłaciła, to naprawdę niesamowite uczucie.

Nie obeszło się jednak bez chwil strachu, ponieważ na 1 usg okazało się, że będziemy mieć… bliźniaki. Ogarnęła nas ogromna radość wymieszana z wielkim strachem. Mój entuzjazm został jednak skutecznie zgaszony przez lekarza. Wg niego bliźniaki to duże obciążenie mojego organizmu i niemal 99% pewności porodu w okolicach 30 tygodnia. Nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć przebiegu ciąży, więc pozostało nam mieć nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Na kolejnym usg okazało się, że jeden z bliźniaczków odbiega wielkościowo od drugiego i musieliśmy powtórzyć badanie. Na kolejnym okazało się, że… słabszy bliźniaczek nie dał rady i został tylko jeden. Jeden mały, silny CUD. To był dla mnie ciężki czas, ale uspokoiły mnie słowa lekarza, który uznał, że los nade mną czuwa. Tak miało być.

Leci nam 15 tydzień ciąży. Poza tym, że nie mogę chodzić 😛 (uciska mi jakiś nerw czy mięsień przy nodze) czuję się wspaniale:) Dziękujemy Wam za gratulacje, słowa wsparcia i życzenia. Mamy nadzieję, że spodobał Wam się nasz przekaz „na Lewandowskich”:P

Trzymajcie proszę za nas kciukasy, będziemy informować na bieżąco o powstających krągłościach na Instagramie mommy_draws 🙂

:*

Może też Ci się spodoba?

52 komentarze

  1. Na razie staramy się od pół roku bo doszło jednak do nas, że z hashimoto możemy nie trafić od razu. Teraz robię dokładne pomiary cyklu ale niewiem kiedy mogę i na jakie badania pójść… Te pół roku mnie męczy i niewiem jak inne kobiety znajdują w sobie siły na lata starań podziwiam…

  2. Od dawna czytałam Twojego bloga i nigdy nie myślałam że Wasza droga do rodzicielstwa była tak wyboista, aż łzy mi poleciały bo wiem co czuje kobieta która musi tyle przejść by zostać matką. My od sześciu lat staramy się o dziecko i w końcu gdy zaszłam w ciążę cieszyłam się ogromnie, tego uczucia nie da się opisać. Niestety w Sylwestra dowiedzieliśmy się że naszego maleństwa już nie ma z nami. To był najgorszy moment w moim życiu,o północy gdy wszyscy się cieszyli i zewsząd było słychać petardy, ja wyłam z bólu i cierpienia. Chciałbym Ci podziękować za ten wpis, czytając go poczułam iskierke nadziei że nam też się kiedyś uda. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i trzymam kciuki.

  3. Nie wiem czy takie pytanie już padło, ale nie mam czasu na przedzieranie się przez komentarze 🙁 Jakie badania należy wykonać (proszę o dokładną listę)? Mam 33 lata, cały czas odkładam macierzyństwo, bo nie wiem czy chcę mieć dziecko (choć mam przeczucie, że kiedyś będę tego żałować) i ostatnio gdy powiedziałam przyjaciółce, że nie wiem czy nie zbliża mi się menopauza moja przyjaciółka mnie „wyśmiała”, że jestem za młoda itp. Ale skąpy nawet nie dwudniowy okres zaniepokoił mnie… Kolejny był już obfity, czasowo też normalny, ale niepokój pozostał.
    Trzymam kciuki za Ciebie i maluszka!

  4. Kochana! Ależ się cieszę z tej nowiny! Bardzo, ale to bardzo Ci gratuluję i zaciskam kciukasy najmocniej jak umiem, życząc zdrówka Tobie i maleństwu.

    P.S. Moja Księżniczka skończyła już 9 miesięcy 🙂

  5. Cudownie, brawo! U nas sam początek 3 ciąży i ponoć mają być bliźniaki dwujajowe, a i Was były dwu czy jedno? Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    1. Lekarz powiedział nam, że dwukosmówkowe – czy to jest równoznaczne z bliźniętami dwujajowymi? Nie zagłębiłam się w temat 😀 Gratulacje :*

  6. Trzymaj się kochana 😙😙 my staramy się od roku, narazie nie wychodzi i bardzo mnie pocieszyl twój tekst, że czasem nawet lekarz postawi kreskę, a kończy się to dobrze

  7. Nie znam Was dobrze . Czasem zajrzę do Was na insta bo macie piękne zdjęcia ale uwielbiam mądra kobiety które kchca być matkami i walczą o rodzinę. Nie bez przeszkód oczywiście bo byłoby zbyt prosto. Utorzsamiam się z takimi kobietami choć ja akurat nie miałam problemów z ciążą . Też mam dwóch synów i czasem mnie przerasta ogrom obowiązków i lęk o to czy dobrze ich wychowam i czy jestem dobra matka. Kibicuje Wam z całych sił. Życzę żeby maleństwo było zdrowe i rosło w siłę! 3majcie się cieplutko. Pozdrawiam. Matka dwoch synow 😊😊

  8. Gratulacje, a myślałam, że już będą bliźniaki. Fajna sprawa jestem Mamą bliźniaków Oskara i Leny, biją i kłócą się non stop ale tak już chyba musi być. Nasza droga o nie też nie była łatwa. Ja o tym , że to już może ostatni czas na dzieci dowiedziałam się mając 28 lat i też u mnie z okresem wszystko ok a badania mówią niestety coś innego. Trzymam kciuki za Was aby dzidziuś jak najdłużej był w brzuchu. Pozdrawiam

  9. Wstyd się przyznać, ale zwyczajnie zazdroszczę ci kolejnego maluszka ;). Jak tylko widzę gdzieś jakąś ciążę, albo jak gdzieś wśród znajomych pojawia się jakaś kruszynka to tak się rozczulam, że aż wymiękam 🙂 Marzy mi się trójka 🙂 Na razie cieszę się Julką (3,5) i Olą (9 miesięcy) <3. A Wam serdecznie gratuluję i trzymam kciuki.

  10. Marzy mi się trzecia dzidzia ale w dwóch ciazach miałam niewydolna szYjke i boję się zaryzykować. Z Kajem też lezalas i miałaś ryzyko wcześniejszego porodu?

    1. Oj tak z pamięci to ciezko mi teraz powiedziec, to byla cała masa badań, równiez badań męża. Są tez uzaleznione od fazy cyklu. Googluj, na pewno trafisz na jakąw listę ale najlepiej zeby pokierował tym lekarz.

      1. Myślałam ze może miałaś robione np badanie rezerwy jajnikowej i stad słowa o zbliżającej się menopauzie. Dzięki 🙂

        1. A o te badania pytasz, myślałam, że w kontekście postu pytasz o ogólne badania jakie powinno się robić. Tak, AMH b.słabe wyniki, ale głównie estradiol podczas wymuszonej owulacji poniżej krytycznej normy. Na szczęście udało się z tym powalczyć:)

  11. Niesamowita, piękna historia! Domi, dużo siły Wam życzę chociaż wiem, że pewnie macie jej w zapasie. To pięknie, że spełniasz się w macierzyństwie. Trzecie dziecko to taka wisienka na torcie i chyba teraz idealny czas dla Was ( mała różnica wieku ),
    Dziękuję, że o tym napisałaś, pomimo, że nie miałam podobnych doświadczeń jakoś tak cieplej na sercu. Buziaki!

  12. Gratuluję 🙂 Ależ Ci zazdroszczę tej nowiny! My wzięliśmy się do roboty także ale jeszcze nie zaskoczyło:( No ale jestesmy bardzo cierpliwi, bo obie nasze latorośle długo kazały na siebie czekać więc mamy za sobą trening 😉 Starsza córka ma 5,5 roku, a młodsza 10 miesięcy. Już sobie wyobrażam te wszystkie teksty o „polowaniu na syna”;) O matko! Albo o polowaniu na 500 plus 😛

    1. Słuchaj, starania to bardzo przyjemny okres w życiu zakochanej pary 😀 Nie ma co tak szybko załatwiać sprawy 😉 Enjoy!

      1. No tak tylko pewnie wiesz, ze jak długo nie wychodzi to pojawiają się stres i frustracja…chciałabym chociaż jedno zmajstrowac tak na luzie, z zaskoczenia ;P No ale nie panikujmy za wczasy. A Tobie życzę dużo siły i zdrowia. Bardzo Wam kibicuje :*

  13. Dokładnie, nie warto niczego odkładać na później – w końcu nie trafi nam się w życiu nic lepszego, niż członek własnej rodziny. Czy można kogoś – coś kochać bardziej? :))) Gratulacje ogromne i na pewno będzie wszystko dobrze <3
    I powiedz teraz, jak przekornie cię to teraz wku…rza, gdy wszyscy wokół życzą ci dziewczynki? 😀 😀 😀 No mnie nic nie podk..wiało bardziej hahah 😀

    1. A daj spokój! By sobie darowali, co? ;D Ja wiem, że to w dobrej wierze, ale mam nadzieję, że jak okaże się, że to będzie trzeci syn to nie zaczną mi wszyscy współczuć hahahah 😉

      1. No właśnie, niestety, zaczną i będą cię pocieszać.
        Gorzej, że ja mam w domu trójkę, która na liście do Mikołaja napisała „Siostrę”… i weź tym wytłumacz… hehe
        PS Ja też nie zakończyłam powiększania rodziny 😉 Planuję jej rozwój w niedalekiej przyszłości. Jak bardzo zwariowałam? 😀 😀 😀 To jeszcze endorfiny po ciąży???

  14. Gratuluję bardzo .Ja jestem tą która ciągle cos odkłada… Mam 30 lat Myslam ze mam wiecej czasu. Hm No to dalas Mi kopa .Szok ze menopauza w tym wieku moze mnie dopaść Niemoge w to uwierzyc Dzieki budzę Męża 🙂

    1. Magdaleno, są i matki które bez problemu zachodzą w ciążę w wieku 40 lat, więc nie ma co generalizować ALE! ja tylko lojalnie uprzedzam, że bywają takie sytuacje. Trzymam kciuki by problemy nie dotyczyły Was. Tak czy siak męża zawsze warto obudzić ;)))

  15. Uwielbiam czytać Twoje teksty! Dziękuję również za ten… Czytam i tak jakoś dodałaś mi otuchy… Straciłąm dwie ciąże, z czego pierwsza w 5 miesiącu. W końcu (również o sterydach i miesiącach kłucia się w brzuch) pojawił się wyczekany Synek. Cały czas zastanawiam sie ile czekaćz kolejną ciążą…. może nie czekać?:) Jeszcze raz gratuluję!!! I trzymam mocno kciuki. :*

    1. Alka, nie czekaj! Sama wiesz, że od decyzji do realizacji czasem jest długa droga, więc warto na spokojnie ją pokonać niż potem niecierpliwie czekać miesiąc w miesiąc czy podła miesiączka przyjdzie czy nie :*

  16. Gratuluję serdecznie! I dzidziusia i wpisu. Większośc par nie zdaje sobie jak częsty jest trtaz problem zaburzeń hormonalnych,przedwczesne wygaszanie czynności jajników, a do tego macica jak w menopauzie itp. itd. i są wielkie dramaty.Dlatego regularne wizyty u ginekologa są niezwykle ważne! Ale nie tylko, również internista,rodzinny-jest masa różnych zaburzeń, ale nie każda choroba bolu.Dziewczyny PROFILAKTYKA.
    Ania,lekarz

  17. Gratuluję i kciuki zaciskam! U nas drugi „bliźniak” okazał się krwiakiem, ale ostatecznie się wchłonął i dziś zdrowa, cudna Hanka skończyła 5 miesięcy 🙂 Rośnijcie zdrowo! I zakładam, że jak jeden mały cud przetrwał złe chwile to będzie to baba 🙂

  18. O kurczę… bliźniaki! Szkoda że się nie udało. Teraz jednak dbaj o wasza dwójkę. Trzymam kciuki za spokój do konca ciąży. Mi w głowie wciaz klima myśl o kolejnej dzidzi. Wiesz taka mała księżniczka to by była fajna odmiana 😉

  19. Straciłam 3 ciąże. Ciąża z Matyldą była ciążą bliźniaczą- drugi okruszek „ulotnił” się około 10tc, krwawiłam, bałam się jak jasna cholera. Po porodzie czasem myślałam, jakby to było z dwójką… Dziś to tylko wspomnienie, a ja cieszę się ogromnie, że jest z nami Matyldzia. Ciąża z Kajtem była inna, ale kiedy około 22 tc okazało się, że może nie mieć pęcherza, to nabrałam dystansu, ale po jego narodzinach wszystko nabrało kolorów. W ciąży z Mati też mi coś uciskało na nogę, nie mogłam chodzić, w nocy się budziłam, ałć.

    Dominika, Ty wiesz najlepiej, jak bywa ciężko, jakie życie potrafi być okrutne, ale wiesz też doskonale, co jest na końcu – uśmiech, wielka miłość i matczyne łzy. Trzymam mocno kciuki i bardzo Wam kibicuję. 🙂

    1. Kochana! Nie miałam pojęcia o Twoich przygodach! Obie więc wiemy jaki to cud mieć zdrowe dzieciaki <3 Tulimy :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.