Do przedszkola sio! ;)

Wakacje się skończyły, żarty też – sio do szkoły potworki! ;)))

Olek poszedł do przedszkola, gdy miał prawie 2 i pół roku. Byłam wtedy w ciąży z Kajem, więc uznaliśmy to za dobry pomysł. Było kilka dni kryzysu, ale Olek trafił na wspaniałe panie i szybko się zaklimatyzował. Pamiętam, że wracał z obiadku niesiony przez panią (usypiał przy zupie:)). W sierpniu Kaj skończył 2 i pół roku, więc podjęliśmy podobną decyzję. Zapisaliśmy go do tego samego przedszkola, co starszego brata. Kajtek wciąż powtarzał, że idzie do dzieci i będzie się bawił. Sierpniowe godziny adaptacyjne mu się podobały, 1 września wrócił zadowolony, wczoraj był do 16, choć bez kilku łez się nie obyło (przy leżakowaniu).  A dzisiaj… kryzys. Płacz, histeria, boli brzuch!!! I co robi tata? Ulega i odwozi Kajtka do domu. W domu już oczywiście nic nie boli i „mama, ja cem bułkę”. Znacie to?

Wrzuciłam zdjęcie terrorysty na insta-story i dostałam od Was wiele pytań dotyczących przedszkolnego buntu, łez i pękających serc. Niestety nie mam dla Was złotych rad. Nie jestem dobrym pedagogiem ani psychologiem, jestem specjalistką od swoich dzieci, ale nie znam się na Waszych. Gdyby decyzja należała do mnie to bym mu nie odpuściła. Przywiózł go tata i jestem z tego powodu niepocieszona. I to nie dlatego, że mi w domu przeszkadza („umył” mi okno i aktualnie śpi, a ja piszę ten tekst), ale dlatego, że wierzę w siłę KONSEKWENCJI. Myślę, że przerywanie tego rytmu przedłuży tylko proces adaptacji, ale może macie inne doświadczenia?

Do pomocnych artykułów, tworzonych przez mądre głowy odsyłam Was TUTAJ. – na portal babyonline do zakładki „przedszkolak”.

Gdy pierwszy raz odprowadziłam Olka do przedszkola pobiegłam szybko do sklepu. Jednak, gdy zorientowałam się, że nie kupię tam czapki-niewidki, z którą będę mogła wrócić do placówki, zaczęłam szlochać na dziale z wędlinami (całe szczęście były za szybą). Miałam go odebrać o 14tej, więc wyszłam z domu o 13tej mimo, że przedszkole było na moim osiedlu 😛 Gdy po niego przyszłam siedział na kolanach u Pani Dorotki (pozdrawiam) i czytali książeczkę. Choć nosek był lekko zasmarkany od płaczu czułam, że to dobra decyzja. Dzisiaj to potwierdzam.

U nas sprawdziła się metoda na „bez pożegnania” – bez zbytniego pośpiechu, ale też bez przeciągania. Buziaczek i papa. Bardzo lubię, gdy Pani odbiera ode mnie dziecko. Kiedyś zwróciłam uwagę nauczycielce żeby wychodziła do nas, gdy wchodzimy do sali i przywitała moje dziecko. Od momentu, gdy zaczęła mówić „cześć Oluś, czekałam na ciebie” i wyciągała do niego ręce zauważyłam, że chętniej zostawał w przedszkolu. Polecam zwrócić na to uwagę 🙂

A co z Kajem, który wdrapywał się dzisiaj w spazmach na mojego męża niczym dziki kocur? Wykorzystałam mocną kartę przetargową w postaci ukochanego Lego Duplo 😀 Gdy jakiś czas temu dostałam ten zestaw Przedszkole do testowania, nie spodziewałam się, że będzie dla mnie takim zbawieniem! W zestawie jest Pani i dwoje dzieci (synek nazwał ich Kajtek i Lena:)), jest miś <3, dywan, na którym mogą się bawić dzieci, krzesełka a nawet kibelek i papier toaletowy 😀 Każda okazja jest dobra, żeby kształtować w dziecku poczucie własnej wartości, również zabawa! Kajtek ochoczo zabrał się za odgrywanie scenek – Pani czytała dzieciom książkę, dzieci bawiły się misiem na dywanie, jadły kanapki i piły herbatkę. Duplowa Pani nauczycielka pochwaliła Kajtka za wspaniałą zabawę. Dłuuugo rozmawialiśmy i mój syn stwierdził, że przedszkole jest fajne i jutro będzie się tam bawił i płakać nie zamierza, ot co! Zobaczymy czy jutro rano nie zmieni zdania 😉

TUTAJ dowiecie się więcej o nowej serii klocków Lego Duplo, które ułatwiają kształtowanie poczucia własnej wartości poprzez zabawę. Artykuł o tym jak wychować pewnego siebie małego człowieka jest naprawdę ciekawy!

Trzymam kciuki za wszystkich Waszych milusińskich, którzy zaczynają szkolne przygody. Za rok, dwa nie będą chcieli stamtąd wychodzić 😉 Nie raz musiałam czekać na korytarzu zanim moje dziecko dokończyło swoją misję kosmiczną lub zabawę w rycerzy. Powodzenia!

 

Może też Ci się spodoba?

1 komentarz

  1. Ja też wierzę w konsekwencję. Przedszkole tłumaczę sobie tak, że to świetne uspołecznienie dziecka. Tam orientuje się, że nie jest pępkiem świata i jak należy współpracować z innymi. Są zabawki, inne dzieci, nikomu krzywda się nie dzieje. Tylko ja muszę być twarda 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.