Jest Afera!

Mój mąż marzył o psie. Temat owczarka niemieckiego poruszał mniej więcej 3 razy w tygodniu. Przy obiedzie: „Patrzcie przez okno, idzie pani z psem!”, przy urodzinach: „Kajtuś, zanim zdmuchniesz świeczkę pomyśl życzenie, np że chcesz psa”, przy zabawie z Olkiem: „Narysujemy pieska?” i tysiące historii zaczynających się od „A jak będziemy mieli psa….”. Uf!

Byłam bardzo sceptyczna. Jasne! Nie dość, że dwójka dzieci, dom do wysprzątania, pranie, zakupy, obiady to jeszcze taki obowiązek! Pies! Pffff! Wszystko pogryzie, na wszystko nasika i jeszcze będę mu musiała gotować śmierdzącą wątróbkę! Nie!

Długo broniłam się przed tym pomysłem, ALE… zbliżają się 30te urodziny mojego męża, więc pomyślałam, że jeśli chcę odwalić jakiś godny prezent to żaden zegarek ani perfumy nie ucieszą mojego męża tak jak futrzak właśnie. Zaczęłam też biegać po lesie i pomyślałam, że czułabym się bezpieczniej z wilkiem. Zdążyłam o tym pomyśleć, a zbieg okoliczności sprawił, że koleżanka udostępniła na Fejsie stronę hodowli Ira Facta. Weszłam na stronę i… przepadłam. Zobaczyłam te małe kudłate robaki z mokrymi nosami, grubaśnymi łapkami i wiedziałam, że wśród tych psiaków jest TEN.

Pozostała kwestia – pies czy suka? Wiedziałam, że mąż chciał psa. A ja patrzyłam im w oczy i czułam, że jeśli w naszym domu ma zamieszkać futrzak to musi to być opiekuńcza i wierna suczka. Wybrałam JĄ, wpłaciłam zaliczkę i trzymałam buzię na kłódkę przez 3 tygodnie. Zrobiłam zrzutkę dla chętnych w Rodzinie i podczas gdy mój mąż był  w delegacji pojechaliśmy z Olkiem 100km by odebrać Prezent 🙂

Jego reakcja? Totalny szok, wielki banan na twarzy i niedowierzanie 😀 Tomek usiadł na dywanie, Afera wlazła mu na kolana, przytuliła mordkę i to była miłość no. Z pomocą Rodziny udało mi się spełnić marzenie mojego Męża. Teraz mam dobrą kartę przetargową żeby On spełnił moje hahaha 😉

I chociaż czasami brakuje mi cierpliwości, bo już pogryzła narożnik dywanu i sika po kątach to czuję, że się dogadamy. Może nawet mocno pokochamy 😉 W końcu Ona jest to dopiero 6 dni, a mam wrażenie, że czuje się już jak u siebie. A jak przyjdzie wiosna i lato to czeka nas zabawa w ganianego w ogrodzie 🙂

Mamy psa, no!

afera

afera2

afera3

afera5

afera6

afera7

afera8

afera9

afera10

afera1

Może też Ci się spodoba?

15 komentarzy

  1. Milutko się patrzy na te zdjęcia. :* Też chcemy mieć pieska. Jednak nasz mały aniołek ma dopiero 4 miesiące i tak myślimy, żeby poczekać. Jak zacznie się tak rozglądać to wówczas z chęcią przygarniemy jakiegoś słodziaka. 😀 Wydaje się, że nic tak nie rozwija empatii jak dbanie o własnego pupila-przyjaciela.

    Buziaki!

  2. Ja nie lubię psów, jestem z obozu kociarzy. No i zakochałam się w mojej Malamutce, więc rozumiem Twoje opory. I znam to uczucie, kiedy jak grom z jasnego nieba uderza w człowieka zdjęcie małej, słodkiej kluski. Zainspirowałaś mnie i u nas dziś nasza Bajka 🙂

  3. Kurde ale wypas! <3 My też chorujemy na psa ale zdrowy rozsądek podpowiada nam żeby jeszcze zaczekać. Obawiam się, że kiedy mąż będzie w pracy sama nie poradzę sobie z 9-miesięcznym brzdącem i psem. Ale marzymisię baaaaaardzo 🙂

    1. No właśnie ja jestem sama z Kajtkiem i z utęsknieniem czekam na wiosnę i lato bo teraz zanim my się ubierzemy to pies juz dawno nasika na panele 😛

  4. Świetna ta Wasza Aferka 😊 Też wybrałam suczkę i tego nie żałuję… No może teraz troszkę bo właśnie przechodzimy przerwszą cieczkę ehhh … 🙈🙉🙊

  5. A jak ja mogę coś poradzić z tym sikaniem… to polecam podkłady do przewijania. Po każdym spaniu prowadź ją na podkład to się nauczy. Najlepiej by był blisko drzwi wyjściowych to zakuma szybko 🙂 Jest boska <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.