Walentynki

Oda do synka już była, czas na list do męża;)

Nie obchodzimy Walentynek. To jednak nie oznacza, że ich nie lubię. Lubię bardzo! Lubię witryny butików obwieszonych serduchami i tych wszystkich młodych chłopaków, którzy za kasę od mamy „na drożdżówkę” kupują kwiatki. My nie kupujemy sobie czekoladek, ale gdyby przypadkiem mój mąż zajrzał na bloga i zechciał mi coś sprezentować to niech to będzie jedna z poniższych  rzeczy albo nawet wszystkie 3:

  1. Sms „Nie gotuj! Zamówimy nicejską <3”. Jeden z najlepszych prezentów ever – nie musieć robić obiadu! Ja naprawdę lubię gotować, ale nie dzień w dzień. Nie dość, że trzeba wymyśleć co zrobić, trzeba to kupić (oszczędnie!), przywlec do domu z Olkiem pod pachą i gotować, gdy pod nogami buja się Bąbel. Czasami mam po prostu dość i po prostu mi się nie chce 😉 Sałatka nicejska z ulubionej pizzerii jest wybawieniem^^ W Walentynki wybieram opcję na wynos żeby nie walczyć o miejscówkę z romantycznymi gimnazjalistami ;D
  1. „Pośpij dłużej kochanie, ja się zajmę Olkiem.” Mój mąż daje mi pospać dłużej w weekendy, ale często nie pozostawia tego bez komentarza, albo idzie rano biegać, więc nie ma opcji dodatkowej drzemki. Wymarzonym prezentem byłoby poleżeć bez małego kudłatego budzika, który o 7 rano włazi na głowę i krzyczy „Mama mniammm!”;) Wstać o 10tej i usłyszeć „Dzień dobry kochanie!” 🙂
  1. Nie pospieszaj mnie! Nie oszukujmy się – która mama będąc sam na sam ze smykiem ma rano czas na prysznic, układanie włosów, precyzyjny makijaż czy malowanie paznokci?! Nie ja. Gdy tylko wyjmuję suszarkę do włosów Olo musi ją mieć, gdy wyjmuję kosmetyki skrobie cienie do powiek pazurkiem itp. itd. Mężu, przymknij oko na ten długi prysznic, zabieg fryzjerski i tapetowanko choć raz bez marudzenia 😛 plissssssss

Dodatkowo zawsze mile widziane: perfumy, tulipany, odkurzenie chaty z Twojej inicjatywy i mizianie po plecach. Kocham Cię 🙂

 

Ślub był w czerwcu 2013, plener odbył się w październiku, a zdjęcia udostępniam dziś dzięki uprzejmości mojej kochanej i zdolnej Anetki :*

 

 

 

 

 

 

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

  1. Zamawiam opcję numer 2 :-))) A Tobie życzę spełnienia wszystkich trzech 🙂

    P.S. mam nadzieję, że jeszcze czasami do nas zaglądasz:-)

  2. Ja też sie podpisuję pod listę prezentów. I żebym została obudzona dopiero na tę kawę, co na szafce nocnej wyląduje, i żeby mi nikt nie móił, że już pora wstawać…;-)

  3. Hehe dobre, popieram! 😀 Chociaż dzieci nie mam, życzę z całego serca takich prezentów :)))) Pozdrawiam, podglądam. Lu

  4. Kochana! życzęCi, aby wszystkie te życzenia się spełniły i to jednego dnia na raz!! 🙂 i oby się powtarzały nie tylko w Walentynki 😉 bo taki to my powinnyśmy mieć każdy weekend 😉 w końcu na codzień te wszystkie obowiązki wykonujemy z dzieciakami u boku 😉
    A sesja jesienna PRZEPIĘKNA…napatrzeć się na Was nie mogę <3
    buziak z Krakowa :*
    Kaja

  5. I ja dodam jeszce talent malarski ( mini-laskiem w pokoju Olka zachwycam sie, ze och i ach 🙂 A przedostatnie zdjecie powinno trafic na jakas okladke i zadne tam Zycie na goraco czy Przyjaciolka 😉

    1. fabryko pomponika, na zdjęciach jesteśmy MY w składzie ja i mój mąż, zdjęcia robiła przyjaciółka Anetka, a pokoik Olka malowałam ja 🙂 😉

      1. W ogole to musz sie do czegos przyznac…. Tak za mna chodza te Wasze drzewa, ze jak tylko uda nam sie zrobic pokoik dla Marysienki naszej to chyba sie nie powstrzymam i maly plagiat popelnimy, i las taki maly wymalujemy.

  6. dobre te zyczenia 😉 Każda mamunia chyba sobie tak zyczy 🙂 ja zdjęcia uwielbiam, a wasze sa naprawde świetne :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.