Nasza mamusia.

Ach co to był za ślub… :) Szkoda, że minął jak mrugnięcie okiem!

Było zupełnie tak, jak sobie wymarzyłam – wszystko się udało :-) A w niedzielę rano Tomek oznajmił Olkowi, że “Mamusia jest już nasza” i bardzo cieszy mnie to, że mam teraz takie nazwisko jak mój mąż i syn.

Continue Reading

Hard days.

Mama Misia ma ostatnio takie troszkę gorsze dni…

Gdy tak patrzę na moje dziecko, MOJE DZIECKO, MOJE… jestem nim zachwycona. Co więcej w ostatnich dniach nie mogę się Go nawąchać, naprzytulać i napatrzeć na jego kręcone włoski i niebieskie oczy. Tak ogromnie się cieszę, że Go mam, że JEST. Zawsze byłam zaangażowana w jego dzień, ale w ostatnim czasie nie interesuje mnie nic innego poza spędzaniem czasu z Olkiem. Nie gotuję, ogarniam dom tylko, gdy śpi, odrywam się od zabawy z Nim tylko gdy muszę. I uwielbiam miziać jego włoski, gdy usypia.

Continue Reading

Cały jeden rok.

Z porodem wcześniaka związanych jest wiele teorii i mogę powiedzieć – wyroków. Gdy jeszcze byliśmy w szpital usłyszałam od rehabilitantki, że przed nami sporo pracy i że zawsze muszę pamiętać by od wieku Olka odejmować 7 tygodni i wtedy oceniać jego umiejętności. Że może się wolniej rozwijać, później siadać, chodzić, mówić. Prawdopodobnie też będzie miał problemy z układem nerwowym. Co ja dziś na to? HA HA HA.

Continue Reading

Ta-ta.

Synku, a kim jest ten pan, który z nami mieszka? Acha! To Twój Tatuś? ;-)

26tydz-12 26tydz-4

Ojcostwo zmienia faceta. Właściwie to już sama ciąża miała olbrzymi wpływ na Tomka. Opiekował się mną, latał do osiedlowego sklepu po lody i dawał się wysypiać. Pomijam, że on również chyba dokarmiał małego człowieka w sobie, bo tyliśmy niemal równolegle. To się nazywa współczucie! :D

Continue Reading

Do domu!

Kudłatek spędził 4 dni w inkubatorze. Były to bardzo długie dni podczas których siadałam na drewnianym szpitalnym krześle i wsuwałam rękę przez otwór inkubatora by choć odrobinę pomiziać włochate ciałko mojego dziecka. Był taki cieplutki, taki śliczny i specyficznie pachniał. Trochę maślanej bułki, trochę budyniu waniliowego i trochę ciepłego zapachu skóry przypieczonej słońcem. Włoski zlepione miał mazią a ramionka porośnięte jak mały miś :-)

Continue Reading