Po co blog?

Zawsze byłam w miarę dobra w pisaniu wypracowań, wierszyków czy tworzeniu innych tekstów, ale nigdy przenigdy nie byłam konsekwentna w prowadzeniu pamiętników czy blogów. Próbowałam już prowadzić blog kulinarny, ale po kilku dniach(!) stwierdziłam, że po przygotowaniu jedzenia jedyne na co mam ochotę to je zjeść a nie wyciągać aparat i robić zdjęcie aż jedzonko ostygnie ;D Kupiłam kilka kultowych zeszytów do zapisków, ale kończyłam po 3 kartkach. A teraz… albo dojrzałam, albo jako mama zrobiłam się sentymentalna, ale ciągnie mnie ogromnie do pisania o moim dziecku.

Continue Reading

Hoł hoł hoł.

Większość blogujących Mam otarła się już o temat Świąt, więc i ja zaczynam powoli nakręcać się na świąteczne tematy, czyli: 1. pyszności 2. prezenty 3. choinka.

Zacznę od numeru 3 – moje dziecko jest Spidermenem, więc chyba nie będę stawiać choinki na stole czy komodzie, bo to sprowokuje naszego pajączka do wspinana się po meblach by dopaść błyszczące kuleczki. Wczoraj mój mąż zostawił Olka na 5 sekund by zawołać mnie na śniadanie a młody już siedział w swoim krzesełku do karmienia. Nadmienię, że do krzesełka nie prowadzą schodki ani też drabinka, ale pająk wdrapał się najpierw na krzesło, przeszedł po stole i ulokował tyłek w wysokim krzesełku. Mąż niemal zawału dostał. Wieczorem jeszcze ściągaliśmy go z parapetu… uff. Tak więc nie wiem ile dni przetrwa w tym roku nasze drzewko, ale na wszelki wypadek kupimy małe i zrobimy sobie przy nim zdjęcie 5 minut po udekorowaniu 😀

Continue Reading

Rysujemy na FB.

Jestem na dobrej drodze do uporządkowania moich rysunkowych i fotograficznych zbiorów… uf! 🙂 Blog z ‚misiakudlatka’ niemal przeniesiony, zostało mi załadowanie zdjęć na serwer, bo nie widać miniatur do postów. Fanpejdż ruszył pełną parą i już ponad 80 osób ma ochotę śledzić poczynania rysującej Mamusi 😉

Continue Reading

Słodyczożerni.

Już któryś tam raz zabieram się za ten kaloryczny post, ale serio nie wiem jak go ugryźć ;-) Nasze dziecko nie będzie jadło słodyczy – takie padały deklaracje zanim okazało się, że w sklepowej kolejce siedzi cicho tylko z ciastkiem w buzi. Ok, ograniczyliśmy słodkości tylko do tych maślanych herbatników. Niestety nie wszyscy mieli ochotę uszanować naszą decyzję i rodzina podtykała Olkowi to ciasto z kremem, a to serniczek, biszkopcik, słodzony kompot, znajomi wpadali ze słodkimi prezentami dla Olka… Wydawało się to nie do opanowania. Zdeklarowaliśmy więc nasze podejście głośno i wyraźnie i nawet na chwilę pomogło. Doszłam do wniosku, że słodycze były, są i będą ale ja jako Rodzic roszczę sobie jedyne prawo do ich aplikowania (tym bardziej, że sama lubię słodkie conieco). Ostatni weekend jednak spowodował, że postanowiłam znów zacisnąć pasa, nie tylko Olkowi, ale i sobie. Po tym jak młody zjadł całe Kinder coś tam, później odrobinę brownie i rogalika z dżemem złapałam się za głowę. Gdzie się podziały nasze zdrowe postanowienia?! Dlaczego jemy takie ścierwa?! Oficjalnie zaprzestajemy zapychania się w tygodniu i obiecujemy popełniać małe grzeszki tylko w niedzielę ;-)

Continue Reading

Piesoju.

Kiedyś był szczurek, później Elmo, ale im się nie ułożyło. Piesoju to co innego – to przyjaźń na całe życie, to widać ;-) Są tulaczki i buźki i regularne wyprowadzanie na spacer :-)

Mieliśmy w planach jesienny spacer i zdjęcia w kolorowej oprawie, ale modelowi się usnęło :-)

Continue Reading