Bez konserwantów? – bez sensu! Wpadnij na warsztaty z JOHNSON’S:)

Witajcie kochani! Dopiero, co żaliłam Wam się, że nigdzie nie wychodzę sama i bach! W zeszłym tygodniu zupełnie sama (bez dzieci!) ruszyłam do Gdańska by wziąć udział w warsztatach marki Johnson’s. Długo zastanawiałam się jak ugryźć ten temat i jak opowiedzieć Wam o tym wydarzeniu żebyście nie umarli z nudów 😀 Przyznam się, że choć zachwycił mnie fakt spędzenia dnia 80km od mojego miasta (z takiej odległości nie słychać hałasu z domu!!) to dość sceptycznie podeszłam do kontaktu z marką. Wszak czyta się i słyszy o tych SLS’ach, parabenach i konserwantach i głowa pęka od nadmiaru sprzecznych informacji. Ale opowiem Wam w wielkim skrócie czego się dowiedziałam i same wyciągniecie wnioski.

Po 1 miejscówka! Wow! Piękny Hotel Puro w Gdańsku naładował mnie pozytywną energią. Niesamowite wnętrze + pyszna kawa i mogłabym tam spędzić kilka dni pomiędzy fisiowatymi tkaninami a donicami ogromnych kwiatów. Jak będziecie kiedyś tam przechodzić to wejdźcie chociaż na siku, bo łazienki też są obłędnie piękne 😀 Zobaczcie TUTAJ.

 

Po 2 towarzystwo! Różne rzeczy mówi się o blogierach, a jeszcze więcej o tzw. „parentingach”. Ale wiecie co? Mnie nie jarają „wyścigi” i przepychanki. Ja uwielbiam ludzi. Pasjonuję się charakterami, polemizuję z odmiennym zdaniem, cieszę się z towarzystwa. Spotkanie z dziewczynami, które jara to samo co mnie (blogowanie) to jak spotkanie z najlepszymi kumpelami! Mimo różnic mamy wspólne pasje i to każde ze spotkań czyni dla mnie wyjątkowym. Patrycja z mamagang.pl, wygląda jak siostra swoich 5 synów! i bardzo jej dziękuję (wiesz za co;)). Aga z mrs. Polka Dot to dla mnie nieustanna inspiracja i ostrzegam przed wchodzeniem na jej bloga, bo pokazuje cuda! (kiecka z Mango już do mnie idzie Aguś!). Tak bardzo cieszę się, że spotkałam Natalię z Trimama, bo jestem wielką fanką jej urody. Do tego okazało się, że jeszcze jest bardzo miła i czarująca (niesprawiedliwe;)). Monika – Tekstualna – kobieta, która ma wspaniałe pióro, okulary i dystans. Każde spotkanie z Tobą to dużo śmiechu i przytulasów – uwielbiam! Z Kasią z Model’s outfit umawiałyśmy się na kawę już 100 lat i tak się cieszyłyśmy, że podczas warsztatów pisałyśmy do siebie wiadomości siedząc naprzeciw siebie 😛 Niesamowity człowiek – energia. Monika – wikilistka.pl – bardzo wygadana, bystra i oddana mama 🙂 I na koniec miałam przyjemność poznać przyszłą Mamę – Sylwię ze ShinySyl – która zaraża dobrym gustem i uśmiechem. Dzięki za fajny czas dziewczyny!

mamagang.pl / tekstualna / ja / wikilistka.pl / mrs. polka dot / shiny syl / model’s outfit

i do rzeczy… 🙂

Po 3 po co te warsztaty? Warsztaty prowadzone m.in. przez Katarzynę Bosacką miały na celu rozwiać mity związane ze składem kosmetyków. Myślę, że duża większość z Was, ma ogromny mętlik w głowie w tym temacie. Boimy się parabenów, boimy się konserwantów i dziwnych składów zarówno żywności jak i kosmetyków. Słyszymy „czytaj etykiety!”, ale kompletnie nie wiemy co oznaczają te skróty i co w tym składzie powinno się znaleźć a co jest wykluczone. Co więcej – mnie Johnson’s przekonał i zaraz Wam powiem czym, ale nie oznacza to, że ich kosmetyki będą odpowiednie dla moich dzieci, bo występowanie reakcji alergicznych, to bardzo indywidualna sprawa, zależna od predyspozycji skóry każdego dziecka. Teraz dowiedz się co mnie zaskoczyło!

  • Słyszymy: im krótszy skład – tym lepiej. To prawda, ale nie popadajmy w paranoję. Lubicie owoce? Rośliny w sposób naturalny zawierają konserwanty, które są stosowane w kosmetykach myjących i produktach do pielęgnacji. Zerknijcie na zdjęcia porównujące skład oliwki Johnson’s i owoców! Mycie samą wodą nie wystarczy i może przyczyniać się do naruszenia bariery ochronnej skóry, a stosowanie mydeł w kostce może podrażniać i przesuszać skórę dziecka. Pamiętajcie, że surowce naturalne również mogą uczulać.

  • Co z tymi konserwantami? Na warsztatach dr inż. Magdalena Sikora pokazała nam dwa kremy – jeden zawierał konserwanty, drugi nie. Obie próbki zostały przygotowane w warunkach laboratoryjnych 12 dni wcześniej. Pierwszy był biały i przyjemnie pachniał a drugi był cały pokryty…. pleśnią – wyglądał obleśnie. Istnieje cała lista dopuszczonych bezpiecznych konserwantów i tylko ich zbyt duża ilość może spowodować podrażnienia. Ich zbyt mała ilość nie chroni produktu przed rozwojem szkodliwych bakterii czy grzybów. Konserwanty są więc niezbędne we wszystkich produktach zawierających wodę! Ich celem jest zapewnienie czystości mikrobiologicznej produktu od momentu produkcji po ich ostatnią kroplę 😉

  • Co to jest SLS i SLES? SLS (Sodum Lauryl Sulfate) oraz SLS (Sodium Laureth Sulfate) to środki czynne o właściwościach myjących i pianotwórczych. Są składnikami szamponów, żeli pod prysznic czy past do zębów. Są one całkowicie bezpieczne i zaakceptowane w produktach myjących. SLS może działać drażniąco, ale tylko gdy jest stosowany jako pojedyncza substancja w wysokich stężeniach, przy długotrwałym kontakcie ze skórą. W kosmetykach NIGDY nie stosuje się takich układów 🙂 Marka Johnson’s stosuje konserwanty, które nie szczypią w oczka – formuła „no more tears” zapewnia bezpieczne i łagodne mycie.
  • Czy olej parafinowy jest zły? Przeciwnicy tego oleju twierdzą, że przedostaje się on przez skórę, odkłada w organizmie i tym samym szkodzi. Jak to możliwe skoro w farmakologii jest stosowany jako środek przeczyszczający? Olej parafinowy nie wnika wgłąb skóry i nawet po połknięciu zostaje wydalony. Maksymalnie oczyszczony olej parafinowy (taki jest stosowany w kosmetyce) ma właściwości nawilżające i regenerujące, nie powoduje podrażnień ani uczuleń.
  • Czy olej kokosowy albo oliwa z oliwek mogą skutecznie zastąpić balsam? Nie, ponieważ żadne z nich nie jest kosmetykiem. Poza tym kosmetyki przechodzą szczegółowe i restrykcyjne badania, natomiast w/w oleje mogą mieć bardzo różną jakość w zależności od składu i miejsca pochodzenia. W dodatku często posiadają krótki termin ważności i jełczeją. Mogą również działać komedogennie, czyli zapychać pory. Olwa z oliwek zawiera kwas oleinowy, który przy dłuższym stosowaniu prowadzi do rozszczelnienia naskórka i przesuszenia skóry. Nie polecam.
  • Parabenów… nie znajdziesz w kosmetykach Johnson’s. A wiesz dlaczego? Nie dlatego, że są szkodliwe, ponieważ nigdy nie udowodniono szkodliwości parabenów! Po prostu doszło już do takiego mętliku, szumu, paniki i dezinformacji, że pod wpływem klientów Johnson’s usunął parabeny ze swoich kosmetyków.

 

Po 4 małe laboratorium na warsztatach „sprawdzone – udowodnione” pomogło uporządkować mi moją wiedzę. Można powiedzieć, że była to taka trochę nauka przez zabawę. Na początku chichiotałyśmy zakładając białe fartuszki i zabawne czepki i piłyśmy „zdrówko” z menzurki 😉 Dostałyśmy za zadanie stworzyć płyn do mycia ze ściśle określonego przepisu i musiałyśmy skoncentrować się nad połączeniem składników w odpowiednich proporcjach. Zrobiłyśmy ten płyn, ale czy bym się nim umyła? Nieeeeee 😀 Jestem daleka od tworzenia kosmetyków w domu, wolę zaufać ekspertom.

Gotuje się we mnie, gdy słyszę na temat kosmetyków, że to „sama chemia” – nie ma ani jednej rzeczy, która nie zawierałaby „chemii”! Każda substancja na Ziemi jest substancją chemiczną (woda, sól, cukier) albo ich połączeniem. W potocznym rozumieniu substancje chemiczne są wytwarzane tylko syntetycznie, a prawda jest taka, że niebezpieczne dla zdrowia mogą być substancje chemiczne pochodzenia naturalnego (alergeny, trucizny. np grzyby). Nie bójcie się „laboratorium” – to tam powstają dobroczynne produkty, np. lekarstwa.

 

Po 5 podsumowując… trzeba obalać mity! Musicie wiedzieć, że wiele negatywnych opinii, które znajdziecie w internecie jest pisanych nie tylko przez konsumentów, ale także przez konkurencję, która chce niszczyć dobre imię „przeciwnika”. Dlatego ja polecam przekonać się samemu czy kosmetyk będzie dobry dla Ciebie i dzieci. Bardzo cennym doświadczeniem był dla mnie wykład Katarzyny Bosackiej. Kto jak kto, ale ona zna się na czytaniu etykiet i podpowiedziała nam jak kupować żeby nie zwariować 😉 Pani Kasia ma rację – warto kupować kosmetyki renomowanych marek, bo przechodzą rygorystyczne badania i przywiązuje się dużą wagę do ich produkcji. Nad ich składem pracuje sztab ekspertów, który wsłuchuje się w potrzeby nas – konsumentów. Ja osobiście dziękuję za pogadankę o dzieciach (Kasia Bosacka ma ich czworo;)). Marce JOHNSON’S dziękuję za zaproszenie i mile spędzony czas 🙂

 

Może też Ci się spodoba?

4 komentarze

  1. Ogromny wybór kosmetyków do pielęgnacji dziecięcej skóry i włosków różnych producentów może przyprawić o zawrót głowy każdą mamę.Jako mama dwójki maluchów dbając o ich skórę do codziennej pielęgnacji i ochrony staram się wybierać najlepsze i najdelikatniejsze produkty.
    Najlepsze i najzdrowsze są według mnie kosmetyki które mają prosty skład,takie które chronią,koją ,nawilżają i skutecznie pielęgnują delikatną skórę moich synków.Bardzo lubię produkty z serii Skarb Matki,Oillan Baby,Sylveco,Ziajka. Jonson’s Baby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.