JESTEŚ! Mamą na medal + konkurs :)

Czytam blogi mniej więcej od 3 lat i przez ten okres natknęłam się na kilkanaście postów dotyczących Mam siedzących z dziećmi w domu. Piszą o tym, że wciąż spotykają się z opiniami jak to niby mają dobrze, bo rzekomo nic nie muszą robić, siedzą przecież w domu, najprawdopodobniej na kanapie z ciepłą kawą w ręku i oglądają ulubione seriale. Czytałam jak się wkurzają, jak irytują, jak nerwowo reagują na takie komentarze i zawsze myślałam „a po kiego grzyba Wy się tłumaczycie?!”. Zawsze mi się wydawało, że jak mi ktoś wytknie „siedzenie w domu” to odpowiem ciętą ripostą i spłynie po mnie jak po kaczce, bo przecież ja najlepiej wiem z jaką pracą i odpowiedzialnością i nawet poczuciem misji wiąże się wychowywanie dzieci i ogarnianie chaty na pełen etat. I ten tok myślenia towarzyszył mi do czasu, gdy mnie to faktycznie spotkało…

Był poniedziałek, a więc poweekendowy stan naszego domu wyglądał jak po niezłej walce gangu wiewiórek kontra uzbrojonych skunksów. Któraś z wiewiórek pokusiła się nawet o wykonanie babki z piasku w korytarzu. Moja bosa stopa wdepnęła w coś mokrego (nie chcę wiedzieć co to było) i na szczęście dość szybko namierzyłam szczoteczkę do zębów (brzęczała pod kanapą). Chciałam odprawić Olka do przedszkola, ale niestety młodzież załapała ospę tak więc dzień zamiast od czarnego aromatycznego płynu w kubku zaczęłam od płynu do mycia mebli, bo wszędzie były fioletowe plamy od smarowania ospowych kropek. W skrócie przez pół dnia ogarniałam dom z przerwami na „siku”, „pić”, „gil z nosa” a i tak w kilka chwil powracał do pierwotnego stanu. Stanu rozpierduchy. Ponieważ ćwiczę bicepsa z Kajtkiem na ramieniu zrobiłam obiad, poskładałam milion skarpet w pary, byłam złym piratem, mamadżillą (mamą-godżillą), wróżką i znowu złym piratem, pobiegłam za psem, bo zwiał do sąsiadów, przywitałam kuriera w piżamie, zrobiłam sobie kawę, o której zapomniałam i zrobiłam jeszcze pierdyliard rzeczy, skłonów i przysiadów. I choć odczułam upływ trzech dób minęło godzin 8 i z pracy powrócił mój mąż. Nie wzruszył go aromat pyrkającego gulaszu, nie błysnęło mu w oko umyte okno, ale za to jego uwadze nie umknął jeden fakt – „ej, taka ładna pogoda a ty nawet prania nie zrobiłaś?!”.

BRZDĘK! Moje serce ze złości rzuciło wazonem o ścianę. Dlaczego, och dlaczego zauważył właśnie to, czego nie zrobiłam?! I w tym momencie zmieniłam tok myślenia. To jest naprawdę ciężka praca. Praca kucharki, sprzątaczki, pielęgniarki, psychologa, artystki, logistyka czy nauczycielki. Każdego dnia daję z siebie wszystko żeby moje dzieci były szczęśliwe, zadbane, najedzone. Porządki to są sprawy drugorzędne. Pamiętam, że gdy budowaliśmy nasz dom pojawiały się komentarze typu: „takie duże okna! Będziesz miała pełno odcisków dłoni dzieci! Kto ci to będzie mył?” uśmiechałam się tylko i myślałam – ja, ale rzadko, bo ja lubię te łapki. Na te łapki długo czekaliśmy i mocno o te łapki walczyliśmy i to są najwspanialsze rąsie pod słońcem, które kocham miłością nieskończoną. Mój mąż zawsze mówi „to nie bałagan, to zabawki, w tym domu mieszkają dzieci” 😉

To, co jest istotne w moim przypadku to, że mi jest naprawdę dobrze z byciem kurą domową. Nie tęsknię za typowym etatem i jestem naprawdę wdzięczna mojemu mężowi (mimo, że mnie wkurzył;)) za to, że mogę pozwolić sobie na to „siedzenie w domu”. Choć czasami naprawdę mam ochotę wyjść z domu i znam kobiety, które nie mogą doczekać się powrotu do pracy, to mi jest z tym dobrze i jestem z tego dumna:) Mimo, że czasami mam ręce wyciągnięte do samej ziemi, a wieczorem wyrasta mi garb 😛 cieszę się, że nie muszę walczyć o miejsce w żłobku i martwić się czy Kajtek ma suchą pieluszkę, bo sama o to dbam. A swoje porywy zawodowe realizuje na weekendowych sesjach zdjęciowych z aparatem i w tym właśnie momencie, gdy piszę dla Was ten post na moim blogu.

Wy też, Kochane dzielne Mamy, bądźcie z siebie dumne! 🙂 Razem z Canpol babies zapraszamy Was do akcji „Mama na medal”! Umiejętności jakie zdobywamy każdego dnia pobijają na łeb, na szyję nie jedno CV 😉 Nasza praca jest BEZCENNA i nie da jej się przeliczyć na złotówki. Wymaga niesamowitych pokładów czułości, cierpliwości, aktywności umysłowej i fizycznej. Jesteście NAJLEPSZE!

Koniecznie zobaczcie film promujący kampanię:)

Canpol stworzył również zabawną aplikację dzięki której możecie wcielić się w komiksową super-mamę 😀 Klikajcie TUTAJ. A to jeszcze nie wszystko. Mamy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać śliczną bransoletkę ze srebrną zawieszką oraz koszulkę „Mama na medal” (taką jak na zdjęciach:) Sprawdźcie poniżej 🙂

MAMA8

MAMA1

MAMA2

MAMA3

MAMA5

MAMA6

MAMA7

 

***

K  O  N  K  U  R  S   !!!

Kochane dzielne Mamy na medal! Nie ważne czy jesteście mamami na pełen etat czy też po pracy biegniecie do sklepu po ulubione jogurty dzieci i stęsknione lecicie po dzieci do szkoły, wozicie na angielski, balet czy dziesiąty raz czytacie przed snem „Lokomotywę” i dajecie rozwalić swoją wieżę z klocków – zasługujecie na pełne uznanie i owacje na stojąco! Canpol przygotował dla Was aż 5 zestawów nagród w skład, których wchodzi śliczna bransoletka ze srebrną zawieszką oraz koszulka „Mama na medal” (rozmiar do wyboru, kolor wybierany losowo (granat, turkus, czerwień)). Wręczymy je Mamom, które w kreatywny osób dokończą zdanie:

„Jestem Mamą na medal, ponieważ…” 🙂

Nagrodzimy aż 5 Mam! Konkurs trwa od 20 do 26 czerwca, wyniki ogłosimy do końca miesiąca 🙂 Powodzenia!

 

W  Y  N  I  K  I   !!!

 

Kochane Mamy, dziekuję Wam za udział w tym konkursie. Dałyście mi wspaniałą lekturę, którą pochłonęłam jednym tchem.

Rozśmieszyłyście mnie a nawet wzruszyłyście. Serdecznie gratuluję:

 

Marciel martabujel@gmail.com za ubraniową bukę 😀

 

Darii daria.gaik@op.pl za to, że zrobiłaś najcenniejszą karierę na świecie <3

oraz

Moniki monia.101281@onet.eu

Sylwii syleczka01@buziaczek.pl

Karoliny karolina.walczak88@wp.pl

 

Czekam na kontakt na adres mommydraws.blog@gmail.com do 6 lipca do godz. 23:59 😉  W mejlu proszę o podanie adresu wraz z numerem telefonu oraz rozmiarem koszulki (s-xl) 🙂

 

Może też Ci się spodoba?

77 komentarzy

  1. Dokończyć zdanie…
    Jestem mama na medal, ponieważ nikt mnie jeszcze nie przegonił w opiece nad moimi malutkimi dziećmi.

  2. Jestem mamą na medal, ponieważ dbam żeby z twarzy mojej Tosi nie znikał uśmiech. A jak mawia stare powiedzenie „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.” (Janusz Korczak)

  3. Jestem mamą na medal, ponieważ nie jestem mamą idealną. Nie zawsze chce mi się wcześnie rano wstać, ale kiedy widzę roześmiane oczka mojej Michalinki wyglądające znad łózeczka i patrzące na mnie z wielkim oczekiwaniem na wyjęcie z łóżeczka, to nabieram sił i chęci na wygramolenie się z wyrka. Nie udaję, że ze wszystkim sobie radzę bez problemu, czasem mam chwile słabości i potrzebuję samotności, żeby pomilczeć w ciszy, ale chwilę po tym zaczynam tęsknić za gwarem i tuptaniem małych rączek i nóżek raczkujących po mieszkaniu. Bywają dni, że kompletnie nie ogarniam mieszkania, obiadu, zakupów, ale wtedy cały czas poświęcam na zabawę z córeczką. Chociaż nie jestem idealna, to chciałabym być dla mjej córki mamą na medal. A to myślę, że ona sama oceni za kilka lat czy tak się stało. Ja dzisiaj mogę to powiedzieć o mojej mamie, którą teraz kiedy sama zostałam rodzicem, doskonale rozumiem dlaczego i po co kiedyś martwiła się o nas, dawała takie a nie inne rady. Czas pokaże czy i ja zostanę dla mojej Misi taką mamą.

  4. Jestem mama na medal gdyż całkowicie zmienilam swój tryb życia. Z psrcocholiczki stalam się ostateczną i odpowiedzialna mama która idealnie organizuje sobie czas aby miec go jak najwięcej dla mojej księżniczki i męża. Doszlam juz do takiej wprawy ze zrobienie dla mnie 2-och obiadów ( jeden dla nas, drugi dla księżniczki ),sprzątanie, pranie jestem w stanie zrobić w przeciągu jednej drzemki 😊 druga drzemka jest dla mamy dla jej potrzeb (niestety ta druga jest często krótsza 😂 ) uważam się za mamę na medal także dlatego ze z twarzy mojej księżniczki nie schodzi uśmiech a to jest dla mnie największe świadectwo ze jest sxcxesliws . A wiadomo szczęśliwie dziecko to szczęśliwa mama 😊

  5. Jestem mamą na medal ponieważ tak uważa moje dziecko. Kiedy słyszę z ust córki „kocham cię mamo”, „jesteś najlepsza” , „lubię kiedy się ze mną bawisz „czy też „to był miły nasz dzień ” to wiem że to co dla niej robię ma seans. Nie ma wspanialszej nagrody dla rodzica niż uśmiech szczęśliwego i zadowolonego dziecka. Dziecka które kocha i jest kochane.

  6. Jestem mama na medal, bo staram się nauczyć mojego ukochanego synka wszystkiego co najlepsze. Staram się być dobra mama,chociaż czasami pewnie daleko mi od ideału. Ale na pewno jestem mama na medal,bo kocham mojego syneczka najbardziej na świecie 💚💛💙

  7. Jestem Mama na medal….bo daje z siebie wszystko,w 1oo% ,żeby nie kłaśc się spać i nie żałować,że mogłam inaczej ,lepiej itp. Czasem boję się ,że nie dam sobie rady, ale gdy spojrzę w oczy moich trzech Synków 9 letniego,6-ścio letniego i 3 letniego-wszystko się udaje. Nie działam pod wpływem impulsu,Siadam ,Rozmawiam,Wyznaczam granice. Uczę doceniać najmniejsze piękno,bo życie jest krótkie. Jestem mamą na medal bo jestem Mamą. Taka moja kariera 🙂

  8. Jestem Mamą na medal bo…. Hmmm bo inni tak mówią? A dlaczego? Jestem mamą 2 chłopców… chwila nie! 3 chłopców. 2,5 latka 10 lat i 30parolatka 😛 Staram się „ogarnąć” pracę na pełen etat opiekę nad chorowitym 2,5 latkiem (właśnie „zaliczamy” szkarlatynę), nad chorym od 2 lat na rzadką i mało znaną chorobę jelit 10 latka (właśnie jest w szpitalu) oraz mojego męża, który bardzo się stara ale to ja muszę wszystko wiedzieć przypominać sprzątać prać prasować robić zakupy tulać chorowitkia do tego szpital dom praca dozowanie leków no i to co najbardziej mnie odkąd syn choruje stresuje gotowanie. Muszę gotować tak, aby smakowało i nie szkodziło, a jak dogodzić 10 latkowi i 30parolatkowi o 2,5 latku nie wspominając? Muszę edukować się w potrawach składnikach sposobie przyrządzania doprawiania. Mam chwilę zwątpienia, załamania, ale gdy słyszę: „Jak ty dajesz radę?”, „Ja bym się załamała!”, „Czemu nie zrezygnujesz z pracy?” Podnoszę głowę zakasam rękawy i do „roboty”. I nie przeszkadza mi to, że do fryzjera idę jak już koszmarnie zarosnę, że do kosmetycznie nie byłam daaawno. Życie mnie doświadcza, ale wiem, że są inni co mają jeszcze gorzej. U nas się „posypało” w życiu dużo i na raz, ale jestem Mamą na MEDAL Kocham swoje dzieci i męża i dlatego daje radę, bo mam moich ukochanych chłopaków!

  9. Jestem mamą na medal, ponieważ mam dzieci na medal. Dzieci, które uczą mnie cieszyć się z rzeczy prostych, zachwytu nad naszą dorosłą oczywistością oraz bezinteresownego daru z siebie – miłości :).

  10. Jestem mama na medal bo… Gotuj, piore, sprzatam, przytulam itp. itd. Bull S. 😉 wcale nie jestem mama na medal, ale jestem pierwsza kobieta w życiu moich dzieci na której mogą polegać, której mogą ufać, przyjść o każdej porze nocy i dnia z każdym problemem… Jestem kobietą, która po prostu jest, która kocha bezwarunkowo i do końca świata! I jeden dzień dłużej! Taka o to ze mnie mama ( bo jak wiadomo gotuje, sprzatam, spedzam z dziećmi 24h/dobę, jestem pielęgniarka i przytulanka i milionem osób w jednym ) na medal 😉

  11. Jestem Mamą na medal, ponieważ…
    Każdy mój dzień poświęcam dla Was,
    Wypijam kawę, gdy już zimna
    Lecz muszę wcześniej sprzatnąć za nas
    To co od rana się przywlokło
    Na sam środek pokoju,
    Maskotki, klocki i książeczki,
    Brakuje tylko świętego spokoju,
    Lecz daję radę! Do walki staję,
    Wieczorem padam ze zmęczenia,
    Marzę o książce i o podróżach
    Lecz dzieci to cenniejsze marzenia!

  12. Jestem mamą na medal, bo.pomimo początkowych trudności, dalysmy sobie świetnie radę, bo razem z córka idziemy razem przez życie. Nie ma dla nas miejsc niedostepnych, wszedzie idziemy razem. To ja uczę się od niej i staram się jak najlepiej wykorzystywać te lekcje. Slucham jej, wsluchuje sie w jej potrzeby. Nie mówię, że jest idealnie, ale na medal jest na pewno nasza więź.

  13. Jestem Mamą na Medal
    – ponieważ będąc Mamą dwójki energicznych i ciekawych świata chłopaczków potrafię patrzeć na świat oczami Dziecka ,dostrzegać jego piękno i prostotę,odczuwać radość z drobnych rzeczy,zachwycać się małym kamyczkiem ,nakrapianą biedronką ,czy śmiesznym pajączkiem
    ,-ponieważ będąc mamą potrafię robić mnóstwo rzeczy na raz i nieźle to mi wychodzi.wykonuję kilka zawodów jednocześnie:jestem kucharką ,pielęgniarką ,psychologiem ,pedagogiem,stylistką,dietetyczką i organizatorką imprez dla dzieci.Jestem też specjalistką od szybkich zakupów z wiercącym się na ręku Maluchem,a za swą pracę otrzymuję najwspanialsze wynagrodzenie-Miłość i Uśmiech Moich Dzieci!
    -ponieważ będąc Mamą czuję się spełnioną,kochaną ,szczęśliwą i dumną KOBIETĄ,wiem że jestem silna i choć czasem jest ciężko ,jestem niewyspana ,zmęczona i padam na twarz to i tak jako MAMA mam mnóstwo powodu do uśmiechu i radości
    .DUMNA MAMA TO JA WŁAŚNIE BO DLA MOICH DZIECI
    JESTEM NAJMĄDRZEJSZĄ I NAJLEPSZĄ MAMĄ NA CALUTKIM ŚWIECIE!
    NAJPIĘKNIEJSZA I KOCHANA DLA NICH SUPER MAMA
    NIEZAWODNA I CIERPLIWA-TAKA JEST ICH MAMA

  14. Jestem Mamą na Medal, ponieważ zawsze potrafię wczuć się w swoją rolę, a nie jest to jedynie rola MAMY w ogólnym tego słowa znaczeniu. Ponieważ dzieli się ona na wiele mniejszych ról. A oto i one:

    W domu jestem GOSPOSIĄ – taką MAMĄ SAMOSIĄ. Piorę, sprzątam, gotuję, odkurzam a także prasuję. Muzykę wtedy włączam i ze świata się wyłączam. Jak po maśle idzie mi wszystko, gdy muzyka jest tak blisko. Mam to na godziny rozłożone i w mig co trzeba jest zrobione. Dom lśni, aż popatrzeć miło i tak sprawnie – aż mnie to zdziwiło.

    Kolejna rola to – MAMA WRÓŻKA, co spełnia wszystkim życzenia z kłębuszka, Kłębuszek życzeń i próśb – nazwany, których spełnianie jest rolą mamy. „” Mamo dasz mi wody? ” „”Mamo kupisz te lody?”” „”Mamo poczytasz bajeczki?”” „”Mamo zliczymy owieczki?”” „”+Mamo, mamo, mamo…”‚? Zawsze brzmi to tak samo.

    Kolejna rola to – MAMA WSZECHWIEDZĄCA – jestem niczym encyklopedia chodząca. Na zło tego świata leki dobre znam, bezpieczne i czułe ramiona ja mam. Cokolwiek się nie stanie – powiedzieć trzeba mamie, a więc doradzam i podyskutuje, z każdej sytuacji morał wywnioskuję.

    Takie mam właśnie trzy matczyne role, właśnie taką MAMA NA MEDAL być wolę. Ciągle spełniać się w nich próbuję, a w zamian miłość mych bliskich zyskuję, Być MAMĄ NA MEDAL – to wielkie wyzwanie, lecz piękne jest w tej roli wytrwanie 🙂

    JESTEM MAMĄ NA MEDAL!!! 🙂 🙂 🙂

    (FB – Sylwia Cichoń)

    FB

  15. Jestem mamą na medal, ponieważ… w wychowanie mojej córeczki wkładam całe swoje serce <3
    Nie mam idealnie posprzątanego mieszkania, codziennie obiadu z dwóch dań i ciasta na deser, nie wyglądam jakbym właśnie wyszła z salonu piękności…ale mam szczęśliwe dziecko <3
    Dziecko, które wychowuję się w domu pełnym miłości, radości, zrozumienia i uśmiechu.
    …i to jest dla mnie najważniejsze 😉

  16. Jestem mamą na medal ponieważ staram się wzorcowo wywiązywać z „siedzenia w domu”z 4 letnia Amelka i 3 tygodniowym Nikosiem. Staram się dawać im cała siebie mimo że nie zawsze jest łatwo. Ale kochamy sie mocno, gotujemy razem, rysujemy, bawimy sie, wariujemy, zbieramy kwiatki i robimy wszystko razem z corka. Syneczek jest na razie slodkim dodatkiem ktory je i spi hehe. Dodatkowo prowadze swoja firme w wolnych chwilach i mam czas (chocby poznym wieczorem) na ogarnięcie mieszkania. Mama super bohaterka 😀

  17. Jestem mamą na medal, bo zaprzyjaźniłam się z zimną kawą,spaniem w formie nocno-wieczornych drzemek, nadprogramowymi kilogramami i cellulitisem, a mimo to uśmiech nie znika z mej twarzy (no dobra! Czasem zniknie na chwilę by zaraz wrócić ze zdwojoną siłą :)). Jestem mamą na medal, bo znam na pamięć pioseneczki Szczeniaczka Uczniaczka i co rusz wymyślam nowe historyjki do biało-czarnych obrazków. Jestem mamą na medal, bo JESTEM i w 100% poświęcam czas i orgromne pokłady miłości dla mojego smyka! Jestem mamą na medal, bo kocham nią być

  18. Jestem mamą na medal bo jestem mamą. Nie jestem idealna, nie mam idealnie wyprasowanych i ułożonych od linijki ubrań w szafce, nie mam satynowej pościeli, nie mam drogich kosmetyków, nie korzystam z drogich zabiegów kosmetycznych, ale jestem mamą i mamą na medal bo kocham bezgranicznie swoją córkę, której zapewniam wszystko co najlepsze aby była szczęśliwa. Najlepiej jak potrafię opiekuję się nią i troszczę się o nią, najlepiej jak potrafię pokazuję jej jak bardzo ją kocham i jestem dumna z każdego jej postępu. Jestem mamą na medal bo towarzyszę córce codziennie w podróży życia dzięki, której poznaje świat, który ją otacza, jestem mamą na medal bo jestem dla niej drogowskazem, jestem mamą na medal bo po prostu kocham ją nad życie i zawsze jestem przy niej o każdej porze dnia i nocy gdy tylko mnie potrzebuję.

  19. Jestem mamą na medal ponieważ, jestem kochającą mamą. Do porodu poszłam z uśmiechem na ustach. . . Byłam już wtedy bardzo szczęsliwa i podekscytowana , że moja Maleńka Kruszynka chce przytulić mnie od drugiej strony. Moja córeczka dziś kończy zaledwie 2 miesiące i nie posiadam jeszcze doświadczenia ,którym mogła się podzielić. Jak moje Maleństwo ma wieczorne kolki to każdego dnia jej spiewam i masuje brzuszek … Mimo bolącego ją brzuszka uśmiecha się do mnie i to jest właśnie najpiękniejszy prezent jaki dostałam 🙂

  20. Jestem mamą na medal ponieważ…Jestem po prostu mama moja córcia zawsze może na mnie liczyć w dzień w nocy o północy.Wspieramy i dodajemy sobie sił nawzajem-ja ja przytulna całuję ona swoim uśmiechem mamusie czaruje.Robimy prawie wszystko razem jemy śpimy bawimy się itp większości czasu musimy radzic sobiesame gdyż mamy tatusia 4dni w miesiacu.Mamusia z córcia na rękach musi podołać wielu domowym obowiązują ale nie narzekamy cieszymy się każdym dniem

  21. Jestem mamą na medal ponieważ, pomimo wielu trudności jakie napotykam każdego dnia,( które wiążą się z wychowaniem 7-miesięcznego syna 🙂 ). I wielu uwag. Największą zapłatą za poświecenie, oddanie, miłość, opiekę jest jego uśmiech. Dzięki temu małemu promyczkowi dzień staje się jaśniejszy a problemy przestają mieć znaczenie. Patrząc w jego oczka i widząc blask, który błyszczy w jego oczach wiem, że osiągnęłam sukces ! Bo najważniejszym krytykiem w moim życiu jest mój syn. I nie ważne są uwagi innych ważne, że on jest szczęśliwy.

  22. Jestem mamą na medal bo potrafię pogodzić prace domowe z wychowywaniem córki. Ze stoickim spokojem odpowiadam po raz setny na to samo pytanie;) wychodzę na spacer mimo że w domu nie ogarnięte a dziecko tak ładnie prosi:) Jestem mamą na medal bo bawię się z córeczką w piasku. Razem gotujemy pierzemy wieszamy pranie. To ja pierwsza usłyszałam Kocham Cie po rannym przebudzeniu. To ja karmiłam moje dziecko mimo że wszyscy mówili daj mm to odpoczniesz. Kocham moją córeczkę i dziękuję mężowi że pozwala mi nie pracować i wychowywać nasz najcenniejszy Skarb 🙂

  23. Jestem mamą na medal, ponieważ…nie potrzebuję medalu,by czuć się Olimpijczykiem, i to w wielu kategoriach:
    1. dźwigania- dzieci, zakupów, kota, komputera, hulajnogi, roweru…równocześnie !
    2. biegania- życiowe rekordy wtedy, gdy trzeba coś szybko wyciągnąć z rączki czy złapać przed upadkiem
    3. skoków – do wody, na trampolinie, po łące, łóżku, jak małpka- by rozśmieszyć malucha 🙂

    …wymieniać tu można bez liku, ale i tak wiadomo, że najważniejsza jest jedna kategoria. Kategoria kochania 🙂 Ta niewidoczna gołym okiem, a jednak ważniejsza od wszystkich dotykalnych medali 🙂

  24. Jestem mamą na medal bo jestem menadżerem domu piore sprzątam gotujeplanuje zakupy , obliczam koszty,oplacam rachunki , zarządzam budżetem, znajduje czas na zabawę , i z grymasem na twarzy typowego szefa przyjmuje tekst męża ,,znowu lerzysz ,, kiedy w przerwie na drzemkę syna szukam promocji na pampersy 🙂

  25. Świetnie skonstruowane zadanie, które pozwala nawet niewygranej poczuć się mamą na medal
    A oto lista moich powodów, dla których od 15 miesięcy (+9) jestem „Mamą na medal”
    1. Nigdy nie zawiodłam, gdy Jaś wyciągał do mnie maleńkie, klejące rączki.
    2. Jeszcze nie zrealizowałam żadnej z gróźb rzuconej pod adresem rozrzuconej zabawki.
    3. Niestrudzenie próbuję nauczyć Jasia zwyczaju wieczornego czytania bajek.
    4. Od 15 miesięcy nie przespałam nocy, a jeszcze nie podałam szeroko polecanej przez babcie i ciotki „dobra rada” hydroksyzyny.
    5. Czasem ulegam i dam Jaśkowi coś słodkiego (za buziaka, więc warto).
    6. Tylko kilka razy zamarzyłam o powrocie do pracy zawodowej (żeby odpocząć).
    7. Nie zrealizowałam zamiaru pozbawienia Jaśka babci, po tym jak wyżej wymieniona babcia podała mu antybiotyk bez mojej wiedzy i zgody (Grrrrr…) – ale kontakty ma ograniczone.
    8. Karmię (wciąż) Jasia piersią mimo perspektywy posiadania biustu na poziomie pępka.
    9. Noszę w torebce wszystkie kamyczki znalezione przez Jasia.
    10. Nauczyłam się nie oceniać innych mam.
    11. Wybrałam Jasiowi fajnego faceta na tatusia. Tzn. wyszłam za faceta, któremu chciałam dać wspaniałe dzieci.
    12. Rozróżniam kiedy słowo „pa” oznacza „pa”, „piłka” a kiedy „kupa”.
    13. Mimo poświęcenia wszystkiego – nie brak mi niczego (może snu, czasu dla siebie, czasu dla męża, porządku… ). Uzupełnię – niczego, bez czego da się jakoś żyć.
    14. Na moje pytanie, czy jestem mamą na medal – Jaś potwierdził, a kto to wie najlepiej?
    15. Jem chipsy tylko jak Jaś śpi i zaraz po karmieniu i bardzo rzadko.
    16. Co pół roku odciskam na papierze stópki i rączki Jasia na pamiątkę – bo te na ścianach kiedyś się zmyją tak? Zmyją się?
    17. Czasem odpuszczam i nie staram się być ideałem i nie wymagam tego od Jasia. Nie chcę grzecznego dziecka – chcę niezależnego i samodzielnego syna, który kiedyś dorośnie.
    18. Podczas spacerku około 50 razy powtarzam: „Tak to jest autko. Tak, Pan prowadzi autko”.
    19. Smaruję Jaśkowi obolałe dziąsełka żelem (ząbkujemy) pod ryzykiem utraty palców.
    20. Wącham śmierdzące stópki za każdym razem gdy Jasiek bezczelnie podstawi mi je pod nos.
    21. W chwili smutku Jaś przybiega do mnie.
    22. Znam najlepszych przyjaciół Jaśka (kotek sąsiada i stado gołębi).
    23. Wiem o co chodzi, gdy Jaś mówi „to” i wskazuje na 20 rzeczy.
    24. Jakoś kątem-bokiem znajduję czas na własne potrzeby. Nie tracę czasu na wydłubywanie chrupek z włosów tylko po prostu inaczej się czeszę.
    25. Zdrowie i szczęście Jaśka jest moim priorytetem.
    26. Ufam apetytowi Jaśka i nie wmuszam w niego kolejnej łyżeczki zupki, bo tak pokazują siatki centylowe, że powinien być nieco cięższy. A po kim ma być taki ciężki ja się pytam???
    27. Nie latam jak szalona po placu zabaw, żeby wytrzeć mu brudne rączki. Nie zastanawiam się uporczywie, gdzie podziała się dżdżownica (dawno nie pisałam słowa dżdżownica i miałam problem), którą kiedyś bawił się Jaś, a potem jej już nie było.
    28. Pozwalam poznawać synkowi wszystko, co go ciekawi pod warunkiem że go nie skaleczy, nie uderzy, nie otruje, nie wciągnie, nie ugryzie i z czego nie spadnie (z bardzo wysoka).
    29. Co najmniej 60 razy dziennie mówię: „kocham Cię”, „brawo”, „jestem dumna” – a co najmniej 100 „chyba zwariuję”, „nie bierz tego do buzi”, „Ty łobuzie”.
    30. Staram się wychować go na dobrego męża jakiejś fajnej dziewczyny a nie idealnego synka „Mamusi na medal”.
    31. Modlę się i dziękuję Bogu za niego codziennie.
    32. Pozwalam mu okazywać emocje (również złość czy smutek). Chcę, żeby wiedział że są normalne i można sobie z nimi wspólnie poradzić.
    33. Nie uważam się za lepszą czy gorszą od pracujących zawodowo mam. Za to osoby, które uznają wychowywanie dzieci za „siedzenie w domu” powinny przejść resocjalizację. Elektrowstrząsami.
    34. Stosuję zasadę: powtarzam 3 razy, czwarty raz wrzeszczę. Jestem oazą spokoju.
    35. Absolutnie nigdy nie uderzyłabym Jaśka, za to osobę, która chciałaby go skrzywdzić chyba bym zagryzła.
    36. Jaś lubi spędzać ze mną czas i przytulać się. Zwykle czymś umorusany.
    37. O 5 rano – na wakacjach – przeszłam 2 km plaży w Jastrzębiej Górze w poszukiwaniu rzekomo zagubionego ulubionego miśka, który okazał się leżeć pod wózkiem
    38. Mam zawsze zapas pieluch, kaszek, obiadków… prania i prasowania
    39. Każda kochająca mama mamą na medal jest!
    40. Mój mąż (Tata Jasia) stwierdził , że może dopisać kolejne 40 powodów

    1. Moja żoneczka taka skromna, a ja mam drugie tyle powodów, dla których jest mamą na medal. Do pewnego momentu też wydawało mi się, że moja królowa siedzi w domu i pachnie cały dzień, ogląda seriale i odpoczywa. Do momentu, aż zostałem z Jaśkiem pół dnia, po którym upocony po pachy nie wiedziałem jak się nazywam, dom wyglądał jak po wojnie, a Jasiek praktycznie nie schodził z rąk. Moja żonka jest mamą na medal bo:
      41. Perfekcyjnie, bez mojego udziału, książkowo przebrnęła przez rozszerzanie diety Jaśka
      42. Zrobiła własnoręcznie Jaśkowi piękny album z 1 roku jego życia. Skrapbuking na to mówiła.
      43. Zna milion sposobów, by zachęcić Jaśka do siadania na nocnik
      44. Wie, z dokładnością do milimetra, gdzie Jasiek ma łaskotki
      45. Potrafi zabawić go w samochodzie przez 100km
      46. Wie co jest „bezglutenowe”
      47. Gdy wychodzi zostawia mi gotowe jedzenie do Jaśka z zaznaczeniem godziny posiłku
      48. Gdy Jasiek nie wie czego chce i marudzi, znajduje to, czego chce Jasiek pod kanapą
      49. Wychodzi z synkiem po mnie gdy wracam z pracy i wygląda uroczo popisana długopisem
      50. Potrafi nastawić pranie, zmyć naczynia i nakarmić Jaśka podczas gdy ja zdążę pomyśleć, że kosz na pranie jakoś ciężko się domyka
      51. Rozróżnia co najmniej 8 kolorów kupy i wie, co każdy z nich oznacza
      52. Ma ogromne pokłady cierpliwości, podczas gdy ja mam już ochotę wyskoczyć przez okno
      53. Przy niej Jaś jest ciągle uśmiechnięty
      54. Dba o odporność Jaśka, że bardzo rzadko choruje
      55. Hoduje Eko-warzywa na zupki dla Jaśka
      56. Nie zapomina o dniu taty i przygotowuje laurki z Jaśkiem (dziś dostałem)
      57. Jak najwięcej czasu spędza z Jaśkiem na spacerkach, żeby nie tłamsić go w domu
      58. Pozwala Jaśkowi„pomagać sobie”, dzięki czemu wszystko robi 2x dłużej trudniej i musi po tym jeszcze sprzątać
      59. Znalazła najlepiej oprocentowaną lokatę na oszczędności Jaśka
      60. Totalnie zabezpieczyła dom, że Jasiek nie ma pod ręką niczego, czym mógłby zrobić sobie krzywdę
      61. Zawsze wie, gdzie i kiedy jest promocja na kaszki
      62. *** Poszła na pełny urlop macierzyński i wychowawczy. Mimo, że ma skończone 4 kierunki studiów, miała dobrze płatną i satysfakcjonującą pracę zdecydowała się poświęcić Jaśkowi całą siebie.
      63. Jasiek jest dla niej najważniejszy (wcale nie mam o to pretensji)
      64. Gotuje Jaśkowi zupki, które chętnie zjada, wie jakie smaki lubi
      65. Nazywa Jaśka Perełką
      66. Nigdy nie zdarzyło jej się ubrać pieluchy tył na przód (a przynajmniej się nie przyznaje)
      67. Potrafi zainteresować Jaśka wszystkim, nawet kurzem
      68. Po każdej pobudce Jaśka wita go uśmiechem (nawet po kilkunastu nocnych pobudkach)
      69. Pozwala synkowi na chwilę samotności i nie jest matką-kwoką
      70. Nigdy nie przechodzi z wózkiem na czerwonym świetle, lub tam gdzie przejścia nie ma
      71. Mimo, że mieszkamy z w centrum Krakowa Jaś zna odgłosy wszystkich zwierząt gospodarskich
      72. Pozwala Jaśkowi biegać boso po trawie
      73. Nie chucha, nie dmucha, pozwala rozwijać Jaśkowi skrzydła
      74. Nie ulega, gdy Jasiek wymusza coś płaczem
      75. Uszyła Jaśkowi niepowtarzalne, góralskie ubranko do Chrztu i komeszkę na Boże Ciało
      76. Nigdy nie odsuwała mnie od opieki nad Jaśkiem, gdy robiłem coś źle po prostu mi pokazywała, jak robić to dobrze
      77. Dba o bezpieczeństwo Naszego Skarbu
      78. Jednakowo traktuje obie babcie
      79. Pilnuje kalendarza szczepień
      80.Chce ze mną mieć drugie

  26. Jestem Mama na medal ponieważ …
    Wszystkie dnia trudności,
    Wieczorem zamieniają sie w moc radości.
    Czasami bycie Mama jest skomplikowane
    I Tatusiowe zrozumienie jest tu mile widziane.
    Mama jest byc cudnie po super spacerze,
    Na zakupach, lodach i gdy grypa bierze.
    W przedszkolu na występie, dumna i radosna,
    Tak jak słoneczna i weseląca sie Wiosna.
    Nie sa mi straszne nieprzespane noce,
    Ani odpychane ręka owoce.
    Kiedy słuch w ciąży utraciłam
    Z początku sie smucilam.
    Pózniej jednak jedna decyzje miałam
    I drugie dziecko bardzo mieć chciałam.
    Teraz po pięciu latach nosząc Je w sobie,
    Z uśmiechem i duma,
    Kiedy nawet domy runą,
    Jestem Mama, codziennie o każdej porze.
    Dzięki temu zawsze jestem w dobrym humorze.

  27. Jestem Mamą na medal, ponieważ dzięki macierzyństwu odnalazłam drogę do szczęścia i siebie samej. Ponieważ dopiero odkąd nią jestem odkryłam prawdziwy sens życia. Córka nauczyła mnie patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Z tej właściwej. Jako Mama czuję się spełniona. To pragnienie kiełkowało w moim sercu latami, które poświęciłam na teoretyczne przygotowanie do roli życia bo w głębi serca zawsze czułam, że to moje powołanie. Wydłużyła mi się doba, noce stały się krótsze. Ubrania poplamione marchewką i jabłkiem na długo weszły w mój kanon mody domowej… Przestałam walczyć z bałaganem i perfekcjonizmem, córka nauczyła mnie odnajdować radość w rozsypanej na podłodze mące, we wspólnym skakaniu po kałużach i bieganiu boso po trawie za niedoścignionym motylem. Nauczyłam się, że nie ma większego bólu niż jej płacz. Że nie ma większej radości niż jej śmiech. Że nic nie może się równać z miłością, jaka łączy matkę z Dzieckiem. Przewartościowałam swoje życie, stałam się silna, pewna siebie i swojej wartości. Stałam się taka, jaka zawsze chciałam być – DLA NIEJ. Stawanie się matką było dla mnie czymś mistycznym, jak proces przejścia. Narodziła się Córka – narodziła się Mama… Narodziłam się na nowo. Nigdy nie czułam tyle mieszanych emocji co wtedy, dwa lata temu i… teraz, kiedy po raz drugi wstąpiłam na tę drogę. Znaną mi a tak nową. Za równy miesiąc przyjdzie na świat kolejna Córeczka.I znów tak samo cieszę się i boję i znów sięgam gwiazd… 🙂 Za 3.tygodnie dowiem się jak to jest z mnożeniem szczęście przez 4. 🙂

  28. Jestem mamą na medal ponieważ, potrafię zorganizować czas dla chłopaka przede wszystkim dla dziecka i dla samej siebie. wstaje wcześnie rano aby móc posprzątać w domu przygotować obiad miedzy czasie budzę chłopaka do prac robię mu śniadanie wtedy maleństwo wstaje jemu śniadanie i od rana są zabawy i śmiechy gdy maleństwo idzie na drzemkę to dokańczam obiad potem wstaje jemu ubieramy się na spacer potem wracamy jakiś podwieczorek dziecko siedzi na kocu i się bawi a mama przed nim zaczyna ćwiczyć a maleństwo spogląda na mnie i się zaczyna śmiać i próbuje naśladować i woła ‚mama’ i wtedy wiem ze kochane moje maleństwo mnie wspiera. potem kąpiel kolacja i utulenie kochanej córeczki do spania cały dzień mija nam bez płaczu i grymasów. czekam na chłopaka podaje obiad chwila rozmowy i kładziemy się spać i tak codziennie oprócz weekendów wtedy to tata jest na medal daj mi odpocząć po całym tygodniu oraz idziemy na wspólny spacer. Jestem mama na medal bo potrafię poradzić sobie że wszystkim. Bycie mama to największe wyzwanie mojego życia jest to praca na cały etat

  29. Jestem mama na medal poniewaz nie ma DLA mnie rzeczy niemozliwych 😉 Mam piatke synow w wieku 6lat ,3lata i dwuletnie trojaczki. Wszystko robie sama poniewaz glowa rodziny pracuje ,owszem ja tez pracuje 24/7 przy mojej gromadce urwisow,a uwiezcie ze jest co zrobic.Cierpliwosc mam anielska jak to mowi moj starszy syn.Moje zycie zmienilo sie o 360 stoni a dzieki chlopcom odkrywam wszystko na nowo ,kazdy dzien to nowe przygody.Szczerze to mnie juz nic nie zaskoczy i zdziwi.

  30. Jestem mamą na medal, ponieważ nie wstydzę się tego że jestem mamą. Mimo że zostałam mamą w wieku 20 lat to nigdy nie był to dla mnie powód do wstydu czy płaczu. Jestem szczęśliwa będąc mamą, dla mnie to największe szczęście jakie mnie spotkało w życiu. Rano wstaję z uśmiechem widząc nade mną uśmiechniętą córeczkę, która się do mnie przytula. Wiem że mam dla kogo żyć i z kim spędzać całe dnie. Jestem mamą na medal, ponieważ wszystko co robię, robię dla swoich dzieci. Dla 19-miesięcznej córeczki i maluszka rosnącego w brzuszku, który już za 3 miesiące będzie z nami. Staram się każdą chwilę poświęcać Lence, bawić się z nią, rozwijać, wychodzić na dwór i miło spędzać każdą chwilę. Jestem Mamą na Medal bo jestem mamą szczęśliwą, spełnioną, robię to co kocham i wiem że mam w życiu jakiś cel do którego dążę 🙂 Jestem mamą na medal, bo jestem sobą, nie wstydzę się moich dzieci i mojego życia, w którym nie ma czasu na nudę 🙂 Zawsze zapewniam rodzince rozrywki, wypełniam czas i staram się dać im mnóstwo miłości, tyle ile jestem w stanie <3

  31. Jestem mamą na medal, bo mam szczęśliwe dziecko, które biorę na ręce wtedy, kiedy ono tego potrzebuje i nie daję się mu wypłakać, odliczając do 3, 5 czy 7 minut. Karmię piersią i nie odciągam, by podać butlę tylko dlatego, żeby iść na imprezę, czy oddać dziecko dziadkom. Poświęcam codziennie godziny by bawić, stymulować, obserwować swoje dziecko zamiast odłożyć do łóżeczka/bujaczka/chodzika/kojca i zająć się sobą. Jestem szczęśliwą matką, bo mam szczęśliwe dziecko. I tak naprawdę nie potrzebuję medalu, bo mam coś cenniejszego – dziecko.

  32. Jestem mamą na medal! Patrze na moją córcie i myślę jestem z niej dumna ! Tyle co nerwów miałam, tyle nocy nie przespanych a mimo tego wszytskiego jak na nią patrze czuje dume i radość. Zadziwia mnie każdego dnia nowymi pomysłami. Wychowywanie dziceka jest piękne , obserwowanie jak rośnie, uczy się wszystkiego, uśmiecha. Każda mama zasługuje na medal i dostaje go w postaci swojego dziecka! !!

  33. Jestem mamą na medal ponieważ nie Wstydziłam się karmić piersia do 12 miesiąca , teraz nie wstydze się śpiewać idąc na spacer z moją 3 latką, na pierwszym miejscu stawiam na zabawe i spełniane marzeń mojej córki 😉

  34. Nigdy nie myślałam o sobie, że jestem mamą na medal. Wszystko co robię, wydawało mi się rzeczą naturalną. Ale przy okazji konkursu przemyślałam sobie czy są jakieś powody, by tak o sobie pomyśleć  I wymyśliłam 🙂
    Jestem mamą na medal, ponieważ:
    -Potrafię wtaszczyć na trzecie piętro ładunek na miarę Pudziana: 13 kg mojego słodkiego ciężaru, torby z zakupami na obu ramionach, swoją torebkę, w której upchane jest to, co nie zmieściło się do toreb z zakupami, wózek dla lalek, pięćdziesięciocentymetrowego teletubisia i plecaczek córki;
    – Potrafię cieszyć się z 10 minutowego porządku po dwugodzinnym sprzątaniu mieszkania;
    – Wystarcza mi kilka godzin snu i potrafię obudzić się o każdej porze w nocy- kiedyś można mnie było wynieść z łóżkiem i nie potrafiłam funkcjonować, gdy nie przespałam co najmniej 8 godzin i nie przespałam się w dzień;
    – Bo nauczyłam się maksymalnie wykorzystywać każdą minutę w ciągu dnia na konstruktywne zajęcia typu pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy, spacer i pracę;
    – Nie przeszkadza mi zmienianie 2 tysięcznej pieluchy z ładunkiem grubszego kalibru, ścieranie zasikanej podłogi, widok zgryzionego i wyplutego jedzenia czy hektolitry śliny wszędzie; W życiu „przed dzieckiem” taki widok przyprawiał mnie o mdłości a brudnego pampersa nie dotknęłabym za milion dolarów
    – Plama na ubraniu czy brudna ściana przestały być problemem.

    Ponadto a może przede wszystkim:
    – każdego dnia kocham swoją córkę coraz bardziej, choć wydaje mi się, że mocniej kochać się już nie da;
    – energię, by stawić czoła trudnościom każdego dnia, czerpię z mojego prywatnego, odnawialnego źródła energii, jakim jest uśmiech mojej córki;
    – apogeum szczęścia osiągam, gdy jej małe rączki obejmują mnie a ciepłe ciałko przywiera do mojego jak naklejka
    – wraz z jej urodzeniem potrafiłam przeorganizować swoje życie w taki sposób, że obie jesteśmy zadowolone
    – mimo ogromu miłości jaką darzę moją córeczkę, udaje mi się kochać ją mądrze i dyscyplinować, gdy zachodzi taka potrzeba, choć czasem moje serce płacze razem z nią
    – każdy mój krok i każda decyzja są przemyślane, bo każdego dnia staram się być dla mojego dziecka przykładem do naśladowania.

    Mamą idealną może nie jestem ,ale mam nadzieję, że chociaż wystarczająco dobrą już tak 🙂
    Pozdrawiam wszystkie mamy!

  35. Jestem mamą na medal, ponieważ nigdy się nie poddaje. Kiedy zaszlam w ciążę, chodzilam jeszcze do szkoly. Rodzina nie wierzyla, ze mi sie uda ukonczyc szkołę. A jednak się udalo, bedac w 9 miesiącu ciąży zdałam egzamin zawodowy na hotelarza, majac 3 miesięcznego synka zdalam maturę, wszystkiego przy dziecku nauczylam się sama, razem z mężem swietnie sobie radzimy, a kiedy patrzę na moje maleństwo, wiem, ze poradze sobie ze wszystkim, bo On jest moja siłą, nadzieją i miłością!

  36. Czy jestem mamą na medal? Tego nie wiem, wie to moje dziecko.Codziennie kiedy mi mówi:”Mamo kocham Cię!”, „Jesteś śliczna z tym brzuszkiem”, kiedy się tuli z rana i mówi:”Mamo jesteś taka cieplutka!”W tych chwilach, czuję się mamą na medal, ale to są chwile- ulotne i niezapomniane…za 6 tygodni znów zostanę mamą, tak jakby zacznie się wszystko na nowo.5 lat życia Mikołaja trwało jak jeden dzień, a czasem mam wrażenie że jak sto lat! Zależnie od kłopotów, chorób, przeszkód, które na nas spadały jak gromy z nieba. A teraz? teraz jest dobrze. Wszyscy rośniemy w górę i wszerz, nie brakuje nam prawie nic, może większej wiary w siebie, pewności…i nad tym pracujemy, choć czasem gdy zrobimy pięć kroków do przodu, za chwilę cofamy się o sześć. Ale cieszę się, że Jesteśmy, że Jesteśmy dla Siebie, że dano nam ten czas, by cieszyć się sobą nawzajem. Taka koszulka,czy bransoletka to może banał, ale trochę dowartościowuje, tak tyci, tyci, ale jednak. Poprawia samopoczucie, które czasem przywdziewa czarne kolory. Ucieszyłaby mnie jeszcze bardziej, gdybym dostała ją jako już podwójna mama. Takie doświadczenie podwójnej miłości, a może nawet potrójnej będzie dla mnie nowością, czy dam radę?czy nie zepsuję im dzieciństwa, życia, nie wiem. Wiem tylko, że słowa Mikołaja, a potem drugiego potomka upewnią mnie w jakiej roli występuję na ich scenie życia.

  37. Jestem mamą na medal bo po prostu jestem – zawsze i na każde zawołanie dla swoich dzieci. Staram się ich wychować najlepiej jak tylko potrafię a wychowuję ich właściwie sama – ponieważ męża ciągle nie ma w domu. Często nie jest to łatwe, brakuje mi cierpliwości ale miłość do nich dodaje mi skrzydeł i każdego kolejnego dnia wstaję rano i patrzę jak słodko śpią. Wieczorami słuchają bajek które im czytam a potem zasypiają w moich ramionach. Bycie mamą to największe wyzwanie mojego życia.

  38. MAMĄ być…to ciężka praca,od narodzin już początek ,co dzień nowy inny wątek,ciągle w biegu,niewyspana,gna za dzieckiem zwariowana,bo to radość jest ogromna,mamą być to super sprawa-niekończąca się zabawa!!!To jest przepis na Mamę na medal,dlatego nią byłam,jestem i będę!!!

  39. Czy na medal? I czy zasługuje? Sama nie wiem. To moja codzienność w której ja nie widzę nic szczególnego. Robię to, co się ogólnie mówi , ze do mnie należy. Ale są momenty w których na pewno nie zasługuje na medal. Kiedy pięknie wysprzątane mieszkanie jest nim tylko do powrotu dzieci, a później męża który wita mnie słowami „ co tu taki bajzel!”. Wtedy, kiedy świeżo umyta podłoga jest zadeptana. Wtedy, kiedy lśniące okno po minucie zyskuje nowe ślady łapek .Wtedy kiedy siadam wieczorem ( prawie noc ) wyczerpana a któraś z pociech postanawia sobie zrobić przerwę od snu i do tego jest głodna. Wtedy kiedy pije zimną kawę. Wtedy, kiedy mam nie przespane noce. Wtedy kiedy łzy aż cisną się do oczu a ręce opadają z bezsilności i wtedy kiedy mi się po prostu nie chce a i tak musze. Oj wtedy na pewno nie zasługuje na medal. W mojej głowie wówczas dzieją się dziwne rzeczy. Czasami sama się ich boje 😛 . Tylko na szczęście to są chwile z których zdaje sobie sprawę, że są, ale tkwią gdzieś głęboko w mojej świadomości i wypływają tylko na chwilkę, sporadyczne, zaraz się ukrywając. Kocham moje dzieci, ale kocham też to co robię. I sama z siebie jestem dumna. Bo moja praca sprawia mi satysfakcje i jest źródłem zadowolenia i niewyczerpanej radości. A przecież to takie ważne w pracy. A medal należ się tylko za to, ŻE JESTEM… tak po prostu.

  40. Jestem mamą na medal bo mam cudownego synka, dla ktorego porzuciłam marzenia zawodowe i „siedze w domu”. Codziennie stawiam czoło nadchodzoncym wyzwaniom oraz ćwiczę swoją cierpliwość. Pomagam synkowi odkrywać świat, nabywać nowych umiejętności. Staram się ogzekwować dobre zachowania. Wychowanie synka bywa to trudne bo mieszkamy z teściami a dziadkowie niestety maja swoj poglad na wychowanie dzieci ale ja sie nie poddaje i robie po swojemu. Tak oto mam szczęśliwego synka, ktory przybiego do mnie każdego ranka, tuli sie i mowi „moja mamcia”.

  41. Jestem mamą na medal, ponieważ nie poddałam się i stawilam czoło wyzwaniu jakim jest macierzyństwo. Czasami zdarza się tak, że ciąża nie jest efektem długich starań, nie jest wyczekiwana , wręcz przeciwnie- zaskakuje wszystkich wokół, a szczególnie przyszłą mamę, która widząc wynik testu ciążowego uświadamia sobie, ze jej życie wywróci się do góry nogami 😉 Właśnie dlatego jestem mamą na medal- bo mimo młodego wieku i braku przygotowania psychicznego potrafiłam dla mojego ukochanego Syna zmienić się nie do poznania! Każdego dnia udowadniam wielu ludziom, w tym sobie i mojemu Dziecku, że mimo, że ciąża nie była planowana to jest najcudowniejszą rzeczą jaka mogła spotkać jego rodziców. Jestem dumna, że jestem mamą szczęściwego smyka chociaż byli ludzie, którzy nie wierzyli, że damy radę. Jestem mamą na medal i mam przy sobie Tatę na medal bo DAJEMY RADĘ! I dajemy naszemu Synkowi wszystko czego potrzebuje do szczęścia na czele z ogromną miłością.

  42. Jestem mamą na medal, ponieważ w tym samym czasie siedzę nad książkami jedną ręką mieszając zupę, a drugą trzymając moje energiczne dziecko oczywiście tłumacząc przy tym, że garnki są gorące, można się oparzyć itd, ćwiczę uda na wakacje (czytaj: energicznym kolistym ruchem nogi ścieram rozlany sok na podłodze), oczywiście co chwilę odganiam psa, który czeka na okazje bo zawsze coś spada na podłogę, w tym samym czasie pralka ,,pika”, że czas ją opróżnić, a zdrowe warzywne frytki w piekarniku robią się chrupiące (i to aż za bardzo!!!). Jestem mamą ma medal, ponieważ pomimo tego, że nie jestem idealna i pomimo tylu obowiązków (Co może innym wydaje się dziwne) daję radę, moje dziecko nie widzi poza mną świata, a ja pomimo zmęczenia nie widzę świata poza moim dzieckiem.

  43. Jestem mamą na medal ponieważ mając tylko dwie ręce i jedną parę oczu, wykonuje pracę przeznaczona dla setki ludzi i widzę wszystko (nawet jeśli jestem w innym pomieszczeniu).

  44. Jestem mamą na medal ponieważ to co robimy, ma sens. Nie zależy mi na sławie, na oklaskach i błysku reflektorów, nie. Najważniejsze odkrywać jest swoje dziecko i z każdym dniem właśnie to robię. Opieka na moim dzieckiem sprawia mi nie opisaną radość, wypełnia serce nadzieją, wyostrza uspane zmysły. Sprawia że zadania które spotykam na swojej drodze, wydają mi się bardziej zagadkowe, niepowtarzalne, wyjątkowe. Synek wywrócił moje życie do góry nogami. Dla ludzi jestem anonimowa ale nie dla mojego synka i dobrze mi w tej roli Snuje plany na przyszłość, starannie układam je w szafie pełnej marzeń. Syn sprawił ze znalazłam swoje miejsce na ziemi,

  45. „Jestem mamą na madal, ponieważ…” Jestem MAMĄ i dlatego małego szczęścia, dla tej cudownej ostotki staram się być najlepsza,jedyna , kochana, pokazywać co to miłość, szczęście i codzienne życie by któregoś dnia gdy już będzie duży powiedział „dziękuję Ci mamusiu” i wtedy te piękne słowa będą najpiękniejszym medalem świata i właśnie wtedy będę 100% ” mamą na medal”.

  46. „Jestem Mamą na medal, ponieważ każdy nowo rozpoczęty dzień wśród moich dzieci jest dla mnie ogromnym szczęściem. Każda chwila podporządkowana jest dzieciom i każda myśl kieruje się ku ich szczęściu. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej trójcy ;)”

  47. Jestem mamą na medal bo:
    1.razem z moim dzieckiem budzę sie o 5 rano i nie narzekam
    2 . brudze się wraz z nią podczas zabawy
    3. Pozwalam poznawać świat wszystkimi zmysłami

  48. Jestem mamą na medal ponieważ gdy każdego dnia się budzę czeka na mnie mnóstwo obowiązków i przyjemności. Mój wspaniały syn codziennie budzi się i wita mnie swoim uśmiechem. Patrząc na niego wiem jak bardzo go kocham. Spędzamy razem cały dzień i próbujemy sprostać wyzwaniom oraz każdej sytuacji. Dbam o to aby syn był szczęśliwy i zadowolony a jednocześnie wiele się od niego uczę. czasem sytuacja wymyka się z pod kontroli a medal zamienia się ze złotego w brązowy, jednak nie poddaje się bo aby nauczyć się chodzić, musimy wiele razy upaść. Często rozmawiam z synkiem i staram się zrozumieć czego potrzebuje i na co ma ochotę. Karmienie, przewijanie, kompanie oraz płacz nie jest dla mnie niczym strasznym, choć bywają chwile w których przecieram czoło ze zmęczenia lub zdumienia. Wiem że robię każdą rzecz na 110 % i daję z siebie wszystko z miłości do niego i to sprawia że jestem mamą na medal.

  49. Oj jestem mama na medal! 9 lat i 3 lata temu zostałam mamą, nie moge w to uwierzyć ze to aż tyle czasu minęło! Każdy dzien jest dniem dla nich! Czasem bywa radośnie przyjemnie cudownie ale bywa i tak ze płacze w poduszkę bo zmęczenie sięga zenitu! Ale popłacze i wiem ze zaraz muszę wstać i znów byc mama na medal! Dziś zapytałam mojej 3 latki ” co rysujesz?” Odpowiedziała mi ” serduszko dla mojej mamusi”❤️ Serduszko serduszkiem nie było ale było czymś niesamowitym! Czymś co przeplatam z ta ” zwykła”/ niezwykła codziennością!

  50. Jestem mamą na medal, ponieważ… a właściwie to dopiero uczę się od dwóch miesięcy jak być Mamą na medal…Poznaję świat mojego Synka i z całych sił staram się podarować mu po prostu siebie. Ogromny strach przed macierzyństwem zastąpiła ogromna miłość, czułość, cierpliwość, troska i wiara, wiara w Naszą małą nową, wspaniałą rodzinę i chcę, żeby mój Maksymilian, kiedy zacznie już rozumieć, mówić i wyrażać swoje uczucia w pełni powiedział „Jesteś mamą na medal, bo jesteś moją mamą!”

  51. Jestem Mamą na Medal…
    Na razie to taki mały medalik, który rośnie wraz z moimi córkami i ich potrzebami 🙂
    Jak narazie na medal spełniam ich małe marzenia i pomagam rozwijać swoje zainteresowania i pozwalam na wiele..
    Z czasem i wiekiem dalej będę spełniała ich wielkie marzenia ( z nadzieją że dam radę spełnić wszystkie) pomagała im rozwijać swoje zainteresowania ( w miarę możliwości) i pozwalała na tyle ile trzeba 🙂 Bo baaaardzo mocno Kocham moje córki:)
    I mam nadzieję że mój Medal urośnie baaardzo duuuużo 🙂

  52. Jestem Mamą na medal, ponieważ sama 30h na dobę przebywam ze swoim synkiem . Nie mam wolnych weekendów , określonych godzin pracy ani urlopu Mam za to wory pod oczami, oczy rozszerzone zapałkami i żołądek wypełniony tylko litrami zimnej kawy hehe bo oczywiście przy małym dzieciaku ciepła kawa to rarytas Czasem miewam ochotę trzasnąć drzwiami i wrócić za 3 dni ale gdy widzę uśmiech małego potworka wszystko mija i czuje , ze dla kogoś ma sens to moje zmęczenie i niewyspanie Wiem , że mój synek kocha mnie nad życie i dla niego zawsze będę mama na medal

  53. Jestem Mamą na medal, ponieważ sama 30h na dobę przebywam ze swoim synkiem . Nie mam wolnych weekendów , określonych godzin pracy ani urlopu 🙂 Mam za to wory pod oczami, oczy rozszerzone zapałkami i żołądek wypełniony tylko litrami zimnej kawy hehe bo oczywiście przy małym dzieciaku ciepla kawa to rarytas 🙂 Czasem miewam ochotę trzasnąć drzwiami i wrócić za 3 dni ale gdy widzę uśmiech małego potworka wszystko mija i czuje , ze dla kogoś ma sens to moje zmęczenie i niewyspanie 🙂 Wiem , że mój synek kocha mnie nad życie i dla niego zawsze bede mama na medal 🙂

  54. Jestem mamą na medal…. na razie srebrny 🙂 Do złota mi jeszcze daleko 🙂
    Na mój medal zasługuję, bo pozwalam dzieciom skakać po kałużach. Nie wpadam w histerię, gdy zjedzą cukierka znalezionego na podłodze. Uznaję „dni brudasa”. Pozwalam znosić do domu skarby – patyki, kamienie, ślimaki. Gotuję pyszny makaron, rosół niepowalający na kolana, jajka na prawie twardo – grunt, że dzieciom smakuje 🙂 Aaaa, i robię fajne kitki – innych fryzur chyba nigdy się nie nauczę.

  55. Jestem mamą na medal bo każdego dnia wracając do domu dzieci krzyczą z radością mama aa -nawet mój nastolatek .
    Ja z radością wracam do domu bo czekają tam moje skarby.
    Jestem bo wymyślam nowe potrawy -zdrowe i codziennie puste gary .
    Jestem bo mam czas dla nich i wymyślimy coraz to nowe zabawy takie proste ale radości co niemiara.
    Być może to nic na medal ale każda ma.a jest na medal i ja tak się czuję.

  56. Jestem mamą na medal ponieważ jestem lekarzem, pielęgniarka, rehabilitantem, sprzątaczka, kucharka, niania, psychologiem, bankomatem, fotografem, przyjaciółką, strozem, budzikiem i organizatorem imprez i wolnego czasu. Nie mam dni wolnych i urlopów, jestem na dyżurze do końca swojego życia jestem z córką w zdrowiu i chorobie, przy ząbkowaniu, w zabawie, w nauce pierwszych kroków w samodzielnym radzeniu sobie w życiu, w lepszych i gorszych dniach, zawsze gdy płacze i śmieje się. Jestem mamą na medal bo walczę by było córce jak najlepiej nawet wtedy gdy nie chce jeść i pluje jedzeniem nawet nie smakując tego co mama daje. Nie ważne że jestem opluta od stóp do głów po prostu jestem mamą i kto ma zrozumieć dziecko w lepszych i gorszych dniach jak nie ja? Nie mam czasami sił ale idę do przodu bo robię to dla ciebie kochanie! I to chyba dlatego jestem mamą na medal bo mimo wielu niepowodzeń rodzicielskich i wielu problemów brniemy przed siebie i to wszystko dla ciebie!

  57. Jestem mamą na medal, ponieważ nie staram się być matką idealną. Pewnie wiele mam może się śmiać z mojego stwierdzenia, ale tak jest. Nie staram się i nie robię wszystkiego za synka. Asekuruję lub pomagam, nie pośpieszam. Daję czas na indywidualny rozwój. Czytam książeczki, śpiewam piosenki, wygłupiam się, całuję stópki. Nie mam świra na punkcie sterylności, nie mam mani idealnego porządku i idealnej czystości. Nie wyparzam smoczka, kiedy ten spadnie małemu na dywan. Pozwalam się synkowi ubrudzić i nie chodzę za nim z chusteczkami, by co dwie minuty wycierać mu rączki. Od czasu do czasu daję synkowi do zjedzenia parówkę i nie czuję się przez to gorsza 🙂 . Bywam rozdrażniona, zmęczona, niewyspana, jak każda kobieta, która nie stara się funkcjonować jak robot. Piję zimną, poranną kawę w południe. Wstaję czasami po kilka razy w nocy bez marudzenia, że ktoś mnie budzi. Mimo nawału obowiązków, nie funkcjonuję jak zombie, nauczyłam się gospodarować czasem tak, by ze wszystkim zdążyć. Staram się codziennie zabierać synka na spacer, czy na plac zabaw, by ten miał kontakt z dziećmi. I na koniec chciałabym dodać, że kocham mojego synka ponad wszystko i wszystkich. Miłość matki przetrwa wszystko, zawsze przebaczy, nigdy nie będzie liczyć na wzajemność i nigdy nie wygaśnie. Myślę właśnie, że dzięki temu, jestem mamą na medal! 🙂

  58. Jestem mamą ma medal, bo jestem Super bohaterka Dnia codziennego. Mojej super mocy niejeden superman by pozazdrościł. Drzemie we mnie taka magiczna siła która sprawia,że mogę przegryżć tetnicę lwu czyhającemu na moją pociechę. Ta moc każe mi strzec potomstwa,, reagować na każde piśnięcie , odrzucać grzechotniki spod nóg naszych pociech gołymi rękoma i zdobywać tylko najlepsze pożywienie. Nadludzka moc,która we mnie drżemie strzeże mojego dziecka-jestem Mamą niezniszczalnym monstrum które bez snu, pożywienia i mając tylko dwie ręce potrafi gotować ,sprzątać ,prać i łapać wrzątek wylewający się na dziecko JEDNOCZEŚNIE. Takie to zwierzęce a zarazem tak ludzkie i oczywiste.Chyba medal się należy,co?

  59. Jestem mamą na medal , bo „znam wszystkich kolesi z ninjago,nie mylę ich kolorów jak koleżanki,robię najlepsze kakao i pomidorówke na całym świecie „tak twierdzi mój 7latek.Jestem mamą na medal,bo jestem jedyną osobą w życiu moich dzieci na tym stanowisku i nikt mnie im nie zastąpi.

  60. Jestem mamą na medal bo co kilka sekund u nogi mam swoją kochaną Perłę która przeszkadza mamie przy gotowaniu, praniu, sprzataniu… Zostawiam na chwilę czynności które robiłam, sadzam córeczkę na macie pośród zabawek wracam do kuchni a po chwili z prędkością światła mój Skarb już stoi przy mojej nodze i tak w kółko! Dzielna mama się nie poddaje! Kocham swoją córkę nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej.

  61. Jestem „Mamą na medal” bo potrafię robić kilka rzeczy naraz a jednocześnie mieć oczy dookoła głowy i pilnować synka,bo mój buziak i przytulenie działają przeciwbólowo i koją płacz, bo zawsze mam cierpliwość,bo mimo zmęczenia mogę normalnie funkcjonować i zawsze uśmiecham się do Synka. P.s. Myślę, że tak naprawdę każda mama zasługuje na medal 😉

  62. Mamadżilla 😂❤ wygrało wszystko! A ja jestem mamą na medal, ponieważ czasem zdarza mi się pomylić dzieci przy karmieniu, domyje synkowi stopy dopiero jak skończy się lato,a w mojej sypialni powstała ubraniowa buka niewyprasowanego prania. Ale dobrze się bawimy 🙂 no i jeszcze jestem super bo zabieram dwa razy na lody na jednym spacerze 😀 po połówce

    1. Jestem mamą na medal ponieważ… Mam dwóch wspaniałych urwisow w domu Olę 5 lat i Kacperka 4 lata,którzy nie ukrywam czasami dają nieźle popalić 😊 ale mimo to daje sobie radę, Mąż pracuje w delegacji ja zrezygnowałam z pracy żeby poświęcic się im i nie żałuję…mam dopiero 27 lat ale myślę że nieźle mi idzie zajmowanie się domem dziećmi i cała reszta…bardzo ich kocham i staram się żeby moim dziecia niczego nie brakowało zwłaszcza miłości i czasu im poswieconego😝

  63. Jestem mamą na medal,ponieważ każdego dnia oddaje serce,czas i umiejętnosci swoim dzieciom.Daję im poczucie miłości i bezpieczeństwa.Dbam o to ,by były zdrowe,najedzone,szczęśliwe, i by chichraly sie ile sił każdego dnia.Rozmawiam,przytulam,zdrowo karcę,tłumaczę,uczę.Naprawdę kocham.

  64. Jestem mamą na medal, ponieważ daję sobie radę. Nie jest lekko być mamą niepełnosprawnego dziecka, tym bardziej jeśli urodziło się zdrowe, a problemy przyszły przez błąd ludzki. Nie jest łatwo, gdy co chwilę dostaje się kopa w postaci kolejnego „bonusu” w kwestii zdrowia swojego dziecka (chociażby ostatnio 3godzinny napad padaczki, której do wtedy nikt nie zdiagnozowal). Nie jest łatwo podczas wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne. Nie jest łatwo nie móc zrozumieć swojego dziecka, nie wiedzieć co i kiedy go boli. Nie jest łatwo być z tym wszystkim samą… Ale daję radę 🙂 szukam, uczę się, wyciągam wnioski, działam aby zapewnić Oli jak najlepsze życie. Mam najbardziej wesołe i pogodne dziecko na świecie 😉 Jestem dumna z niej i z siebie 🙂

  65. Jestem mamą na medal,ponieważ tak jak każda mama jestem wielofunkcyjna i mogę zawstydzic niejedną kucharke, sprzątaczke czy kierowcę autobusu. Robiąc obiad potrafię usypiac dziecko i jednocześnie jeść śniadanie,odpisując na zaległe maile z pracy. Czasem myślę jak ja w tym wszystkim daję radę? Jak ja jestem w stanie funkcjonować pijąc już o 6 rano kawę i szykować śniadanie dla mojego malucha? A no można. To jest właśnie macierzyństwo i wcale nie ma w nim tyle lukru jak to pokazują w filmach. Ale te małe wdzięczne oczka wynagradzaja każda nieprzespana noc i ciężki dzień. Uważam również że jestem mamą na medal, ponieważ potrzeby mojego dziecka są dla mnie ogromnie ważne ale nie zapominam przy tym o swoich potrzebach. Chociaż 2 razy w tygodniu organizuje sobie chwile dla siebie. Są to male zakupy, kosmetyczka,kino z koleżanką czy przeczytanie książki w kawiarni z dala od codziennego chaosu. Wychodze z założenia, że jeśli mam o kogoś dobrze dbać to muszę zadbać tez o siebie i swoje siły witalne. W końcu mama na medal potrzebuje ogrom sił aby okiełznać małego urwisa a mama,która solidnie odpocznie ma w sobie więcej pozywnego myślenia, które jest bardzo ważne w życiu multizadaniowej kobiety 🙂 to wszystko nie pozwala mi się wypalic i wiem,że skoro moje dziecko ma zadowolona mame to wreczyloby jej nawet puchar świata za codzienne zmagania 🙂

  66. Jestem mamą na medal, ponieważ w stosie pieluch i ubranek do prania lub prasowania zawsze odnajdę swoje szczęście. Moje szczęście ma imię Olek. Mimo zmęczenia, wielu nieprzespanych nocy nadal mam siłę żeby go kochać całować i ściskać. To on napędza we mnie pozytywną energię dzięki czemu każdy nawet trudny, ciężki i męczący dzień kończę z uśmiecham na twarzy. Staram się aby zawsze był szczęśliwy. W natłoku obowiązków domowych zawsze znajdę czas dla mojego małego gagatka.

  67. Jestem mamą na medal, ponieważ .. no właśnie.. Budzę się każdego ranka z myślą o tym, że zaraz muszę nakarmić i przebrać moją 5cio miesięczną córeczkę Majkę. Kolejna czynność też całkiem normalna pomóc 5cio letniej Zuzannie ubrać się do przedszkola, okiełznać jej mega rozczochrane włosy..I być cierpliwą gdy marudzi jak bardzo się dziś nie wyspała i jak bardzo boli czesanie. Następne czynności to ogarnięcie mieszkania..walka z kurzem,który wiecznie powraca, taniec z odkurzaczem, rozniesienie różnych drobiazgów na ich miejsce..tak by mąż później nie szukał;p łazienka, kuchnia, toaleta.. lepiej nie będę się rozpisywała co tam ogarniam. No dobra teraz kolej na zdjęcie prania i wstawienie kolejnego. Przy tym myśl co dziś na obiad. Później pakujemy Majkę do wózka i wyprawa po to czego w domu brakuje ..czyli wszystkiego. Zaliczamy trzy sklepy i wracamy.. sklejamy obiad . Spoglądamy nerwowo na zegarek bo zbliża się 15ta i musimy odebrać Zuzię z przedszkola. Wraca.. spędzamy wspólnie czas. Marzę o odpoczynku..czy już zasłużyłam na medal? Nie byłam w pracy. Jestem na macierzyńskim. Czy dziś usiadłam, odpoczełam ,zdążyłam zjeść śniadanie??? .. co robi mój mąż kiedy wraca z pracy? Odpoczywa.. zasłużył na medal? Pewnie tak. Tylko ja wiem ile każdego dnia wkładam wysiłku w pracę dla mojej rodziny. Wiem,że zasługuje na medal..taki ogromiasty złoty medal.. i nie dlatego, że coś robię..po prostu za to,że każdego dnia mogę być mamą;)

  68. Jestem mama na medal ponieważ nie jestem mama idealna, ale za to moglabym zostać lekarzem bez tytułu przechodzac przez wszystkie choroby, alergie itp moich chłopaków😃

  69. Jestem mamą na medal, ponieważ jestem mamą i tatą w jednym. Chociaż nie uważam sie za idealną mamę ale staram się z całych sił być mamą w tygodniu ,pracując na nocki w weekend. A wszystko to co robie podsumowane jest slowami mojej 4letniej córki ;”Kocham Cię mamusiu”

  70. Jestem mamą na medal, bo przestały być dla mnie ważne głupie uwagi otoczenia, typu „czemu on nie ma ubranej czapki”, „jest za zimno by biegać po dworze”, „nie dawaj mu truskawek, bo uczulaja” i tak mogę wymieniać w nieskończoność. … Mój syn nie nosi czapki, bo nie lubi, jak pada zakładamy kalosze i idziemy skakać przez kałuże, a truskawki wcina w każdej postaci😀
    Jestem mamą na medal, bo potrafię zorganizować czas dla dziecka, męża i dla siebie samej. Na propozycję teściowej, mamy, siostry o chęci zaopiekowania się synem, nie zastanawiam się, nie idę do wróżki po odpowiedź, tylko pakuje szynbko manele w torbe i w pośpiechu wychodzę, dodając, że rzeczy małego doślę pocztą, żeby broń boże nie zmieniły zdania 🙂 i tak oto mam czas na fryzjera, manicure, siłownię no i wieczorny wypad do kina z mężem. 
    Jestem mamą na medal , bo mimo, że jestem mamą jestem też kobieta. I to taka na 100 %. Życie nie kręci się tylko wokół dziecka, mam też męża i go nie zaniedbuje. Pamiętam, iż podczas porodu przy zakładaniu szwów, lekarz nie założył mi też kłódki, zabezpieczonej tajnym szyfrem 🙂 ( pamiętajcie, że mąż po dwóch latach od porodu, nie da się nabrać na opowieści o połogu;:) )
    Fajna mama na medal bo nie katuje otoczenia opowieściami o swoim dziecku. Bo wiadomo, każdy ma to w dupie, tym bardziej jak ma swoje dziecko (a dla każdej mamy swoje dziecko jest najważniejsze). Taka jest brutalna prawda. Jeśli w parku spotkamy inna młodą, nie męczymy jej godzinnym opowieściami o swoim idealnym dziecku o pierwszych jego słowach, o tym jak ładnie je sam obiadek (pomijając fakt, że po takim „samodzielnie zjedzonym obiadku” 2 godziny sprzątamy kuchnie ,a ściany nadają się juz tylko do malowania), bo najprawdopodobniej ta owa koleżanka w ogóle nas nie słucha, tylko przytakuje z grzecznosci, a uśmiech na jej twarzy jest wynikiem tego, że w tym czasie wyobraża sobie swoje idealne dziecko 🙂 Jeśli natomiast zobaczymy łzy wzruszenia w jej oczach, nie są to najprawdopodobniej łzy wzruszenia, tylko łzy z bólu, bo gdzieś tam po kryjomu wyrywa sobie włosy z nóg, czekając na swoją kolej wypowiedzi 🙂
    Jestem mamą na medal, bo po porodzie, na pytanie innej ciężarnej koleżanki, nie opowiadałam jej w całym wykładzie zapierających dech w żyłach szczegółów wydarzenia (jakim jest poród), o tym jak to rodziłam 3 doby, jak bolało, jak wrzeszczałam, w tym czasie dwa razy umarłam prawie, że mąż zemdlał, lekarz byl przerażony komplikacjami i jaka ja to jestem silna, położne klękały przedemna i składały mi hołd i wręczyły dyplom za odwagę i wytrzymałość . Że lekarz to szyl mnie 3 godziny i to bez znieczulenia, ze mam ze 300 szwów, nawet kilka pod pachą, później pół roku po porodzie chodziłam jak kaczka, sikalam przez słomke, żeby nie piekło 🙂 a przed każdym seksem odmawialam dziesiątkę różańca, żeby szwy się nie rozeszły 🙂
    Jestem mamą na medal , bo jestem wyluzowana mama, nie skacze nad synem, żeby broń boże się nie wywrócił i nie otarł sobie tych idealnie krzywych kolanek:) 

  71. Jestem mamą na medal, ponieważ mimo tego,że wychowuje syna sama i czasami brak mi sił to uśmiech nie znika mi z twarzy.
    Staram się dawać z siebie 100 % i myślę,że mi to nieźle wychodzi, bo mój synek mówi,że jestem jego „SUPEL BOHATELEM”.

  72. Jestem mamą na medal, ponieważ moje dziecko jest szczęśliwe. Z jego buzi nie zchodzi uśmiech, a jego serduszko jest przepełnione miłością – miłością do mnie – najważniejszej osoby w jego życiu 🙂

    1. Jestem mamą na medal ponieważ często mimo niewyspania,zmeczenia,workow pod oczami, nadal mam sile i motywację żeby zrobić wszystko, aby wywołać uśmiech na buźce mojej 4 miesięcznej córeczki. Nie zawsze jest łatwo ale śmiech Joli wynagradza wszystko. Długo na nia czekaliśmy więc cieszymy się każdym dniem:)) a komentarz pisze tuląc Mała kolejna godzinę do snu po wczorajszej nieprzespanej nocy bo walczymy z pierwszymi zębami. I naprawdę jestem szczęśliwa że mogę być mamą dla ten małej dziewczynki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.