W tym 40-tym niewdzięcznym tygodniu ciąży…;)

Przyznam szczerze – tego się nie spodziewałam. Ani ja, ani mój lekarz, ani moi bliscy nie sądziliśmy, że donoszę ciążę do 40 tygodnia. Ba! Termin za 3 dni, a ja nadal dźwigam brzuszek. Śmiejemy się (ja to już przez łzy;)), że Remek nadrabia za braci, którzy się pospieszyli. Olek urodził się w 32 tygodniu (przesadził!) natomiast Kajtek spontanicznie 20 dni przed terminem. Ten pierwszy ważył 2 kilogramy, ten drugi równo 3, więc nie mam pojęcia czy trzeci nie celuje w 4 😉

Continue Reading

Ciążowa sesja zdjęciowa z Little John <3

Dobra wiadomość dla wszystkich przyszłych mamuś jest taka, że pojawiła się na rynku nowa sensowna marka ubrań ciążowych i do karmienia – Little John. Dlaczego przypadła mi do gustu?

Po 1 dlatego, że uwzględnia mamy w większych rozmiarach niż S i M, którym w ciąży przybyło coś więcej niż tylko zgrabny brzuszek 😉 Naprawdę uwierzcie mi, że mając 183cm wzrostu mam wielki problem z zakupem ciążowych ubrań! Irytują mnie oferty firm, które zostały podobno stworzone „w trosce o wygodę przyszłych mam”, a wszystkie ich sukienki sięgają ledwo przed kolanko.

Continue Reading

3 synów? O rety kotlety!

Po opublikowaniu informacji o tym, że spodziewamy się trzeciego synka w mojej głowie pojawiło się pytanie – Ciekawe ilu z czytelników pomyślało sobie – „ja pierdziele! 3 synów! Nie chciałabym mieć 3 synów!”. To jasne – ja również nie chciałabym mieć czyichś 3 synów, ale swoich – czemu nie 😉

Continue Reading

Spełnione marzenia <3

Witajcie,

Chciałam Wam bardzo mocno podziękować za wczorajszą reakcję na wpis „Ooops we did it again;)” o naszej kolejnej ciąży. Wasze komentarze, słowa wsparcia i życzenia dodały mi otuchy i nie przewiduję już innej opcji jak ta, że czeka nas szczęśliwe rozwiązanie. Na dodatek dzisiaj przyszły pocztą nasze wyniki badań prenatalnych (test z krwi papp-a) i wszystko jest cacy, dzidzia zdrowa <3

Continue Reading

Oooops! We did it again ;)

Witajcie moi mili,

Tatuś zabrał chłopców na wieczorny spacer do miasta żeby obczaić wielką choinkę, więc mam chwilkę by napisać Wam o tym naszym Cudzie numer 3.

Ci z Was, którzy podczytują nas już od dawna wiedzą, że nasza droga do bycia Rodzicami nie była usłana różami. 7 lat temu, gdy rozpoczęliśmy starania o pierwszego brzdąca okazało się, że mam problemy z płodnością. Dwóch lekarzy postawiło nawet na mnie „krzyżyk” – wolę tego nie rozpamiętywać, bo dziś mam ochotę wysłać pewnej „mądrej” pani doktor nasze zdjęcie rodzinne, ale już sobie daruję 😉 Tak czy siak starania o Olka zajęły nam niemal 2 lata – 1 rok staraliśmy się sami, w kolejnym poszliśmy po pomoc do Kliniki Leczenia Niepłodności i to był strzał w 10. Po fali badań i zabiegów okazało się, że są leki, które potrafią skutecznie obudzić we mnie owulację i tak oto doczekaliśmy się fasolki o imieniu Olek.

Continue Reading