Domowe histe.. historie ;)

Wychowałam się w blokach. Wiecie, takie typowe polskie osiedle, na którym rządzą „Łysy”, „Siwy” i „Goryl” 😉 Dobrze mi z tym było. Wszędzie blisko, na dyskotekę trzy susy, do sklepu rzut beretem, do szkoły żabi skok. Jako nastolatka dostałam swój pokój. Miałam obrzydliwą roletę w słońce i księżyce, żółtą tapetę w granatowe paski i szafę z telewizorem w środku 😀 To była moja świątynia, mój azyl. Na czwartym piętrze mieszkała Magda, na trzecim Marzena, a obok w klatce Anka. Nie mogło być lepiej. Później w mieszkaniu zamieszkali moi Dziadkowie, a później My – 4 miesiące przed porodem Olka. Nasze 2-kilowe dzieciątko przynieśliśmy właśnie do tego mieszkania. A 3 lata później urodził się Kajcioch. Milion wspomnień, tyle samo sentymentów.

Dom nie był moim marzeniem. To znaczy może trochę myślałam o większej przestrzeni, o przestronnej kuchni, o drewnianym tarasie, ale było mi na tym mieszkaniu, w którym zamieszkałam mając lat 2, naprawdę dobrze. Sąsiedzi całkiem mili i bardzo pobożni, bo ta blondyna spod trójki co noc wołała „o Boże! o Jezu!” 😉

A tak na serio. Mamy to. Mamy dom. Dom, który zawdzięczam ciężkiej pracy mojego męża. Nie było ekip remontowych, nie było ludzi od malowania ścian i kładzenia podłóg. To wszystko robił Tomek. Każdy pyta „I jak ci się mieszka?”. No, teraz już dobrze. Początki były dziwne. Jak u kogoś w domu 😀 Te miliardy kartonów, szukanie ręczników, majtek, szamponu i skakanie przez skrzynki z garnkami. Jeszcze tak wiele brakuje. W drzwiach do łazienki wisi zasłonka prysznicowa, taras mamy ze starych palet, ciuchy wciąż w kartonach, ale pomału zaczynam czuć się jak u siebie, a to dobry znak! 😉
dh15dh14dh16dh10dh18dh1dh6dh3dh2dh4domowe-historiedh5dh7dh8dh9dh11dh13

Może też Ci się spodoba?

33 komentarze

  1. Ja także wychowałam się w bloku i było mi z tym dobrze, nie marzyłam o domu ale tak wyszło, że w nim mieszkam. Niestety „góra” ciągle czeka na wykończenie (brak środków) więc tak czy inaczej metraż dołu mam jak w bloku i jest całej naszej 4 ce już tu naprawdę ciasno. Niestety nikt mnie nie rozumie bo jak mogę narzekać skoro mieszkam w DOMU a nie tłoczę się przecież w blokowisku…Mama nadzieję, że jakoś uda nam się wykończyć to poddasze i w końcu naprawdę poczuję ten „luksus” posiadania domku:)Marzy mi się jakaś kumulacja w lotto;)

  2. U nas inaczej. Mój mąż jakoś tak niepewnie podchodził do moich pomysłów wybudowania domu (wychowałam się na wsi i nigdy nie mogłam się odnaleźć w mieście). W nasze siły uwierzył w sumie dopiero gdy już mury pięły się do przodu. To ja po drodze miałam kilka kryzysów związanych z kredytem, obciążeniem jakie bierzemy na swoje barki, a on poczuł się uskrzydlony i mimo, że po pracy codziennie idzie na działkę i wraca ciemną nocą nie narzeka, patrzy na to wszystko jakoś tak przez różowe okulary przez co i ja mimo mojego wrodzonego pesymizmu nabrałam wiary, że jednak marzenia są na wyciągnięcie ręki. Wprowadzamy się w grudniu (taki jest plan). Praktycznie na gołe podłogi i żarówki u sufitu ale co mi tam, bardzo się cieszę. Uwielbiam tam wchodzić i czuć, że to nasze miejsce na ziemi.

  3. Ja pamietam jak niecale 3 lata temu wprowadzilismy sie do mieszkania ktore kupilismy w stanie deweloperskim wprowadzajax sie wszystko bylo prawie wykonczone a jednak rano takie zimno czuc bylo tak dziwnie a teraz w zyciu bym sie nie zamienila

  4. My też od 2 tygodni na swoim, także wiem o czym mówisz, człowiek się trochę czuje jak by się z kimś na życie zamienił 🙂 A najlepsze było zdziwienie pierwszego poranka ” gdzie ja jestem ? ” 😉

  5. Widzisz a ja zawsze w domu, dużym domu … A teraz w angielskich klitkach sie dusze 😉 ale bardzo dobrze pamietam gdy mając 15 lat przeprowadziliśmy sie do nowego domu , przez lata mówiłam ze mieszkam na budowie 😉 a do dzisiaj, gdy śni mi sie dom, to ten pierwszy gdzie sie wychowałam …

  6. Kochana! Piękny dom i cudownie się zapowiada wnętrze – mistrzostwo świata. Białe podłogi, śliczne krzesła, kuchnię w zajawce widziałam – mega! Pamiętasz może, jak pisałam Ci kiedyś w komentarzu gdzieś, że Ci tego domku zazdroszczę.. a tu nie minęło wiele czasu i ku mojemu zdziwieniu i mi udało się nabyć domek. Nie jest tak cudowny jak Wasz, bo musieliśmy kupić już gotowy, wcześniej zamieszkany czyt. urządzony nie tak, jak ja bym to zrobiła. Ale kocham go już i wiem, że kiedyś będzie piękny 🙂 Bo najważniejsze, że to MY tam zamieszkamy – już za 2-3 tygodnie! – i że wszyscy będziemy mieć dla siebie miejsce. A z czasem nabierze „mojego” charakterku 😀 <3 Buziaki i boskie pozdrowienia!
    Pat / BPM

      1. Nie no ja wiem, że wiesz 😀 Ale tak tylko mnie naszło, bo właśnie a propos Twojego domku kiedyś tak zapragnęłam swojego i patrz – nagle jest 😉 Natchnęłaś mnie, taki dobry timing był 😀
        Za dwa tygodnie, max 3, bo potem boję się, że urodzę 😛
        Koniecznie wpadaj na kawę, jak będziesz się ruszać w stronę naszą 😀 Seriously!

  7. Jest pięknie, a z dnia na dzień pewnie jest łatwiej, lepiej 😄 Pocieszyłaś mnie, bo ja po dzisiejszej pierwszej naszej nocy w domu wstalam rano ze skłonnością do depresji. Za tydzień mam termin porodu 😛

  8. Nie bylo tak zle na tych blokowiskach, nie? Ja jestem na podobnym etapie. Tylko my sie wprowadzilismy i wykanczamy (albo to dom nas wykancza, sama nie wiem) ale z dnia na dzien sa postepy i jest lepiej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.