Dziecko NIE MUSI.

Gdzieś o 1-2 w nocy słychać tupot małych stóp biegnących w naszą stronę. To mały miś stoi u progu naszej sypialni i woła „Mamo!”. Wdrapie się sam bądź też jest wciągany przez Tatę Kudłatka. Ląduje między nami, zarzuca łapiszczę na Mamusię i momentalnie zasypia. „Och kiedy och kiedy on się nauczy spać u siebie???” Ale po co? Przecież nam to zupełnie nie przeszkadza. Po 1 jest nam cieplej, po 2 słyszę jak oddycha, po 3 budzimy się widząc swoje uśmiechnięte zaspane mordki, a to ma moc.

Dlaczego niektórzy rozdzice tak wiele wymagają od swoich dzieci? Tworzą zasady, deadliny, problemy? Twoje dziecko nie musi już dziś – tak w tej chwili – raz dwa trzy – pokazać jak robi małpka, albo sikać na nocnik czy mówić „ciocia” do wszystkich Twoich koleżanek. Dajcie żyć. Dobra, są granice, nie mówię, że jest ok gdy dziecko ciuma smoczka w dniu swoich 10 urodzin, ale nie dajmy się zwariować. Jeśli dziś nie zje rosołku to nie biegaj za dzieckiem z łyżką, bo tylko je zrazisz. Nic mu nie będzie, a jak zgłodnieje to samo da Ci znać.

Każde dziecko jest inne, każde rozwija się w swoim tempie. Przestańcie porównywać dzieci, bo tylko je tym krzywdzicie. „W jego wieku moja córka miała już 10 zębów!”. No to fajnie. I co z tego? Czy zęby rosną na wyścigi? A już najbardziej rozbrajają mnie teksty typu: „Nie pamiętasz jak robi owieczka?! Jak to?! MUSIMY to powtórzyć przed snem!”.

Cieszy mnie każde nowe słowo wypowiedziane przez Olka, przyjdzie czas to nas zagada na amen 🙂 Cieszą mnie jego odkrycia Świata – spacery, kasztany, liście, wchodzenie po schodach, wyrzucanie pieluchy do kosza, zachwyt nad chmurami i mrużenie oczu przed słońcem. Nie wymagam od niego znajomości alfabetu czy przepisu na piernik świąteczny. Naprawdę irytują mnie artykuły typu „Twoje dziecko kończy 19 miesięcy? Powinno już…. Bla bla bla. Zapewne ma już wszystkie ząbki, tańczy Macarenę i recytuję „Lokomotywę”.”

Na dzień dzisiejszy MOJE DZIECKO musi jedną rzecz – wyzdrowieć, a ja muszę i chcę go bardzo bardzo kochać:)

Zdjęcia archiwalne, których nie miałam okazji Wam jeszcze pokazać 🙂 Olo 2012

z-mama  z-dziadkami  vvv w-szpitalu spacerek  pyzunia po-festynie  olus-w-wiaderku marchewka  jami3 flipsiak  dziecko olus-in-red  olusiek (2)zzzzzzzzzz

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

  1. Swietnie! My mamy blizniaki, urodzily sie prawie identyczne 50g i 0,5 cm ròznicy, a teraz maja prawie 5 miesiecy i sa bardzo ròzne w swych umiejetnosciach, pomijajac wage – jest teraz2,3 kg roznicy miedzy „malym” a „duzym” no i oboje sa calkiem w ramach

  2. Nie mogę sobie wybaczyć, że dopiero dziś o godzinie 22.07 tu do Was zajrzałam!
    Oj jaka ja zakręcona jestem!
    Matko i córko.
    Już nadrabiam 🙂
    Podpisuję się pod każdym zdaniem, wyrazem tego otóż postu 🙂

    Całujemy zdolniachę i małego Olka!! :* :*
    i zdrówka!

  3. Otóż to! Co innego, jeśli wspólne spanie zaczyna doskwierać którejś ze stron, ale jeśli nie….nie lubię tej presji, choć czasem jej ulegałam. Teraz mam więcej oleju w głowie;) Chyba;)

    1. z każdym dniem mamy większą wiedzę będąc rodzicami:) wszelkie teorie, których się naczytałam w ciąży wzięły w łeb, bo praktyka buduje nasze relacje z dziećmi:)

  4. Zgadzam się! Tak niestety jest, fora wrzą to fakt – sama czytam i się udzielam od jakiegoś czasu i to co czasem matki wypisują jest okropne. Tylko dlaczego ludzie mają potrzebę takiego porównywania rozwoju i umiejętności dzieci? czy skoro jedno dziecko jeszcze czegoś nie robi a rówieśnik już tak to taka matka myśli, że jej dziecko jest gorsze a co gorsza czy się za nie wstydzi? po co więc takie porównania? Aaa i mówienie mi, że moje dziecko „już powinno” albo „musi” to i tamto działa na mnie jak płachta na byka i naprawdę się wtedy denerwuje a artykuły, fakt bywaja pomocne, uważam jednak, że niestety wiele kobiet się nimi sugeruje i dlatego jeżeli rozwój nie idzie książkowo to jest źle.

    ufff na odstresowanie obejrzę jeszcze raz te przepiękne zdjęcia dziecięcia pieszczotliwie zwanego „kudłatkiem”

  5. My też lubimy tasowanie. Ranki są takie zaskakujące, nigdy nie wiemy z kim się obudzimy:) W temacie wyścigów mam dużo do powiedzenia, ale nie chcę się denerwować. Ujęłaś to trafnie ! Temat rosołku = temat rzeka. Jak słyszę :”Moje dziecko nic nie je… a Twoje to pięknie wcina…” No tak tyle, że między posiłkami to moje Panny nie jedzą. Nie dojadają biszkopcików, czekoladek, soczków, paluszków czy co tam jeszcze jest. Ale to już inny temat. Może kiedyś o tym napiszesz. Dzieci można rozpieszczać w inny sposób…np. śpiąc z nimi:)

  6. Och, też wiele razy słyszałam podobne akcje, jak ty opisałaś na blogu.
    Fora od takich porównań dzieci wrzą.

    Nasz Bobi mówi po swojemu – w kwietniu kończy 4 lata, a tylko pojedyncze słowa mówi wyraźnie. Chodzimy do logopedy od jakiegoś czasu, ale już dawno temu słyszałam, jak to moje dziecko powinno już mówić itp. Nic NIE MUSI.
    Super foty.

          1. Bobi jest rocznik 2010, a Twój synek z pewnością pozniejszy rocznik, co?
            (ja miałam pierwotnie tp. na 09.04, ale dziecku nie bardzo sie spieszyło.)

          2. Tak tak, 2012. W kwietniu skończy 2 lata. Ja miałam pierwotny termin na 1 czerwca, ale mojemu się z kolei spieszyło 😉

  7. dzieci nie mam ale znam kogoś kto ma 😛 mój brat na przykład 🙂 już jak Kaśka była w ciąży powiedział jej: nic na siłę. jak będzie gotowe zrobi to samo, i zrobi to lepiej bo będzie wystarczająco silne 😛 i tak jest. Kacper długo nie mówił, tylko te swoje śmieszne dźwięki, ale jak zaczął to mówi tak pięknie 😀 nie miał okresu „a co to” bo jak zaczął mówić to wszystko już znał 🙂 trzeba bardzo uważać co się mówi przy dziecku, bo to że nie mówi to nie znaczy, że nie rozumie 😛 teraz zagina informacjami z okresu, gdy był niemową 😛 podobnie było z siadaniem, raczkowaniem, chodzeniem. wiadomo, że trzeba obserwować, bo niekiedy opóźnienie może się wiązać z opóźnieniem rozwoju co może ciągnąć za sobą dalsze opóźnienia. Ręka na pulsie 🙂

  8. Mądra Mama!
    Przypomniały mi się nasze wakacje i małżeństwo z 4-latką mieszkające obok nas. Dziewczynka bardzo polubiła naszą Frankę i kiedy zobaczyła u niej smoczka wybiegła ze swoim krzycząc „też mam”. Szczerze mówiąc nie zwróciłam na to uwagi, potraktowałam jak ulubionego misia z dzieciństwa z którym ciężko się rozstać. Zapamiętałam sprawę, bo zobaczyłam, że Mamie Dziewczynki zrobiło się potwornie głupio i zaczęła się tłumaczyć. Przykre jest to, że presja społeczna jest tak duża, że coś naturalnego dla mnie było ogromnie krępujące dla tej Matki.

  9. Również uważam, że tekst jest świetny. I zgadzam się ze sprzeciwem wobec niedorzecznych porównań oraz maniakalnego dążenia do osiągania przez dziecko wygórowanych osiągnięć.
    Ale są dwie sprawy, do których chciałabym się ustosunkować nieco inaczej.
    1. Do zdania „Tworzą zasady, deadliny, problemy”. My ustalamy pewne reguły lub schematy. Ale nie dla zasłyszanej zasady, tylko dlatego, że jest to konieczne. Np. Stałe pory posiłków i snu (każdy śpi u siebie), sprzątanie po zabawie etc. Naprawdę wszystkim nam jest łatwiej, ale nie tworzymy z tego żelaznych reguł obowiązujących na siłę, wbrew uczuciom i pod groźbą kar. Po prostu tłumaczymy i trzymamy się tego.
    2. Do zdania „artykuły typu „Twoje dziecko kończy 19 miesięcy? Powinno już…”. Uważam to za informacje przydatne, ale mając pełną świadomość, że każde dziecko rozwija się indywidualnie. Dajmy na to raczkowanie. Każdy maluch raczkuje w innym wieku lub nawet pomija ten etap. Ale dobrze wiedzieć kiedy przychodzi na to czas. U nas akurat Amelka prawie nie raczkowała i choć było to normalne to jednak miało swój powód i można było temu zapobiec (tu wyrazy wątpliwej wdzięczności dla niekompetentnych pediatrów).

    Oczywiście rozumiem, że tekst sprzeciwia się naprawdę absurdalnym pomysłom opiekunów, a moje zdanie to tylko skromny protest przeciwko generalizacji. Bo subiektywnie rzecz biorąc dziecko jednak trochę MUSI 😉

    1. Co do artykułów to owszem – bywają pomocne, ale niektóre wpędzają Mamy w poczucie strachu, bo często czytamy, że dziecko coś już powinno ale nigdy w kontekście „nie martw się jeśli dziecko nie robi tego czy tego, bo ma czas…” You know what I mean 🙂

  10. Kiedyś przewijałam swojego syna w odwiedzinach u koleżanki. I 3-miesieczny Franek postanowił oczywiście wykonać swój popisowy numer, czyli mnie olać. Reakcja mojej koleżanki – „mój syn NIGDY mi czegoś takiego nie zrobił, zawsze czekał aż skończę go przewijać”. No cóż, widocznie mi trafiło się wyjątkowo złośliwe niemowlę 😉

  11. Amen! Też o tym pisałam, że jest jakiś chory wyścig między rodzicami. A dziecko ma być dzieckiem i przez pierwsze kilka lat tworzy własne zasady i własny świat. Piękne zdjęcia, mają „życie” w sobie.

  12. świetny tekst! też irytuje mnie jak ktoś porównuje moje dziecko do swojego – ale tego nie wykluczymy ;] nawet pediatrzy mówią co powinno, a co nie – ale dajmy dziecku czas. „to” ma/robi szybciej, a „to” pózniej. Zgadzam się, że siłą można dziecko zrazić 😉 miłego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.