Hard days.

Mama Misia ma ostatnio takie troszkę gorsze dni…

 

Gdy tak patrzę na moje dziecko, MOJE DZIECKO, MOJE… jestem nim zachwycona. Co więcej w ostatnich dniach nie mogę się Go nawąchać, naprzytulać i napatrzeć na jego kręcone włoski i niebieskie oczy. Tak ogromnie się cieszę, że Go mam, że JEST. Zawsze byłam zaangażowana w jego dzień, ale w ostatnim czasie nie interesuje mnie nic innego poza spędzaniem czasu z Olkiem. Nie gotuję, ogarniam dom tylko, gdy śpi, odrywam się od zabawy z Nim tylko gdy muszę. I uwielbiam miziać jego włoski, gdy usypia.

Zawsze wiedziałam, że Olek jest cudem. Najpierw 2 lata starań o niego, badania, zabiegi, klinika. Później trudna ciąża, krwiaki, plamienia, skurcze, szpitale, poród 7 tygodni za szybko. Ale teraz, po ostatnich przejściach i wydarzeniach uważam, że jest naszym Cudem nad Cudami. I tak już zostanie.

 

p.s. Równo za tydzień pobieramy się z Tatusiem :-)

 

olusiek

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.