Ile kroków do Ciebie?

Moi rodzice bardzo chcieli pojechać na wakacje, ale jedynym wielkim i futrzanym problemem okazał się ich pies. Szybko więc zdecydowałam się rozwiązać ten problem i zdeklarowałam opiekę nad czworonogiem. Uznaliśmy z mężem, że bez sensu będzie zamknąć go samego w domu i jeździć kilka razy dziennie 12km żeby go wyprowadzać i sypać mu śmierdzące chrupki, więc zmieniliśmy na tydzień adres zamieszkania.

Pies ma się dobrze, natomiast ja jeszcze nigdy nie nabiegałam się tyle za moim dzieckiem. Już dawno i  zupełnie nieświadomie zorganizowaliśmy w naszym mieszkaniu przestrzeń tak żeby Olek mógł się swobodnie bawić. Talerze wylądowały na górnych półkach, plastikowe miski w dolnych szufladach, a jedyną szafką “do pilnowania” była ta z koszem na śmieci. Łazienkę odruchowo zamykamy żeby Oluś nie poznał smaku proszku do prania, ale czasami znajdujemy nasze telefony w bębnie pralki. W dużym pokoju  w dolnych szafkach są kartonowe pudełka, olkowe książki i zabawki, a szafka z ręcznikami została skutecznie zablokowana pluszowym słoniem z Ikea. Także wszystko gra – plac zabaw bezpieczny  i ogarnięty. Natomiast u moich Rodziców jestem zupełnie zagubiona. Drzwi od łazienki suwają się, a więc kibelkowa szczotka jest zagrożona. W szafkach pod telewizorem Olek znalazł szydełka, cążki i nożyce. Drzwi tarasowe lepiej niech zostaną zamknięte, bzyczy tam poza tym milion pszczół.  Kominka boję się rozpalić przed zaśnięciem syna, a o stromych  schodach nawet nie wspomnę. Żeby nie było – są plusy! Takie jak ten, że Olek długo i smacznie śpi na świeżym powietrzu. Ale tak mi dzisiaj do głowy przyszło – gdzie jest granica w pilnowaniu dziecka ?

Moja znajoma ma bardzo energiczne dziecko, myślę, że opieka nad nim jest lepsza niż aerobic, ba! nawet skalpel ;-) Chodzi za synkiem krok w krok, w trakcie gdy inne mamy obierają punkt obserwacyjny na ławce przy piaskownicy. O dziwo właśnie jej smyk ma najwięcej siniaków i zadrapań. Owa mama nie zostawia go nawet na małą chwileczkę, nie odwraca wzroku, chroni przed potworami, krwiożerczymi meduzami, krokodylami, katastrofą lotniczą, wybuchem wulkanu i podejrzewam, że uważa na fortepiany lecące z nieba.

Obserwowałam ostatnio mamy na placach zabaw. Niektóre (o szalone!) czytają na ławkach książki! Wg w/w koleżanki prawdopodobnie są to wariatki pozbawione resztek wyobraźni. Owe mamy zaczytują się i od czasu do czasu podniosą głowę w celu lokalizacji swojej pociechy. Czy nie powinny zjeżdżać ze zjeżdżalni zaraz za dzieckiem? Albo lepiej przed dzieckiem co by je złapać i za dzieckiem też żeby inne dziecko w moje nie wjechało. Moja Teściowa kiedyś powiedziała “Uważajcie nad wodą! Wystarczy chwila, przewróci się, zachłyśnie i zaleje płuca!!!”. Pomyślałam po co takie czarne scenariusze, ale jak się pluskamy huczą mi te słowa w głowie.

Mój znajomy potrącił chłopca. Jechał samochodem powoli drogą gdy chłopak nagle przeciął ścieżkę na rowerze i przeleciał razem z jednośladem przez maskę. Na szczęście nic mu się nie stało mimo, że stłuczona szyba wyglądała jak po  ataku gradobicia. Wszyscy najedli się strachu i z wyrzutem komentowali “a gdzie byli rodzice???”. Przyznam, że i mi przeszła przez głowę taka myśl. Okazało się, że rodzicom grozi nawet sąd za niedopilnowanie. Gdy emocje opadły sięgnęłam pamięcią wstecz, gdy byłam rowerowym kajtkiem i doszłam do wniosku, że i moi rodzice nie stali wiecznie przy mnie gdy jeździłam po podwórku czy po lasach. Czasem może mama wyjrzała przez okno. Nie uważam jednak żeby moi rodzice byli  nieodpowiedzialni, a sytuację z tym chłopcem uznałam za ogromny niefart.  Znajomy nie obrał drogi sądowej.

Wracając do tematu mojego dziecka jestem trochę przerażona drogą, która nas czeka. Staram się zachować zdrowy dystans, ale z drugiej strony nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się może wydarzyć. Będę chronić mojego Kudłatka, mam nadzieję, że nie spotka Go nigdy żadna krzywda fizyczna, a odkrywanie świata odciśnie się jedynie siniakami na kolanach mojego łobuza. Tak czy siak nie mogę się doczekać kiedy  będziemy znów u siebie ;-)

Z pozdrowieniami dla Babci Tereski i  Dziadka Darka, mam nadzieję, że we Wrocławiu było fajnie :-)

olusiek4 olusiek3 olusiek2 olusiek1

Może też Ci się spodoba?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.