Kategoria: obowiązki!

W ostatnim czasie wciąż słyszę pytanie: „I co? Jak jest z dwójką? Ciężko, co?”. Fakt – bywa ciężko. Często jest tak, że po całym dniu spełniania potrzeb moich dzieci i dbania o dom po prostu padam na twarz. Wtedy wstaję, zbieram zabawki, wieszam pranie, sprzątam po kolacji, myję kuchenkę i… jeszcze bardziej padam na twarz. Więc myję zęby i padam na twarz w poduszkę. Nie na długo, bo Kaj budzi się kilka razy w nocy na karmienie. Wstaję więc nad ranem niczym zombie-mama i zaczynam od nowa. Kolejna długa lista OBOWIĄZKÓW przeplatana karmieniem, zmianą pieluch, wołaniem o kanapkę z masłem (a nie! jednak bez masła. a jednak z serkiem.), zakupami, gotowaniem obiadu, itp itd. (Nie będę wymieniać, bo przecież to znasz). I jeszcze mąż potrafi dodać od siebie: „jak to chleba nie kupiłaś?! przecież byłaś w Rossmannie po szampon!”. Zawsze mówiłam, że matce wraz z porodem powinna wyrastać nowa ręka. Doba też powinna być dłuższa. Za mało czasu, za dużo do ogarnięcia. I to beznadziejne gotowanie! Nie dość, że musisz wymyślić coś, co zadowoli gusta wszystkich domowników to jeszcze trzeba kupić produkty. A to dopiero połowa sukcesu, bo musisz ten obiad jeszcze zrobić! I to wszystko z dziećmi u boku. Gdy podasz gorące, pachnące pod nos to i tak na koniec usłyszysz: „znowu makaron?!”. Ciesz się, że jest lato! Zimą zanim poubierasz dzieciaki w puchowe kurtałki, naciągniesz spodnie na rajstopy i elegancko pozawijasz gołe szyje w szaliki gdy tylko wyjdziecie przed dom BANKOWO jednemu zachce się siku!

Na See Bloggers Marlena z bloga Makóweczki w wywiadzie z blogerkami zadała pytanie: „jaki jest Twój plan dnia?” Zaczęłam się zastanawiać czy ja mam jakiś plan? Czy w tym szaleństwie jest jakiś porządek? Czy każdy dzień żyje swoim rytmem sto razy weryfikowanym poprzez potrzeby moich dzieci czy może jednak nadczłowiek zwany potocznie „mamusią” podświadomie panuje nad sytuacją?

W pierwszej chwili pomyślałam, że u mnie wiele zależy od tego czy uda mi się rano spełnić swoje podstawowe potrzeby. Jeżeli rano po 1. wypiję (w miarę) ciepłą kawę i po 2. uda mi się wziąć (mega super hiper szybki) prysznic a po 3. pomalować rzęsy to mój dzień jest o wiele wiele wiele przyjemniejszy, wydajniejszy, czy po prostu bardziej udany niż dzień, w którym moje włosy nie są pierwszej świeżości (dla mnie horror i minus 100 punktów dla samopoczucia), a ja tułam się w piżamie do późna i jestem ogólnie chodzącym śmierdziucho – strachem („błagam, niech dzisiaj nie zapuka listonosz / sąsiadka / teściowa!”) 😉

Tak więc polecam rano w pierwszej kolejności zadbać o siebie.

Czy istnieją jeszcze inne sposoby na ogarnięcie się w tym świecie obowiązków? Zapewne całe mnóstwo. Od korzystania z pomocy Babć czy niań po wyręczanie się pizzą na dowóz w ramach obiadu. Można też udawać, że się nie widzi sterty brudnych naczyń, albo zrobić dzieciom „święto lasu” i dzisiaj nie kąpać. Można! Pewnie! Świat się nie zawali. Ja się przyznaję, że wciąż walczę z moimi ambicjami „domu na błysk”. Kopnę czasem klocek lego duplo pod kanapę 😉 ALE! Zrobiłam sobie jeszcze dobrze w głowie jedną rzeczą. Chodzi o zamianę kategorii OBOWIĄZKÓW na PRZYJEMNOŚCI.

Niedawno chyba moja Mama powiedziała mi „no tak jedź już do domu, masz jeszcze dzisiaj tyle obowiązków – musisz dzieciom kolację zrobić i je wykąpać…” i tak właśnie w drodze do domu zaczęłam zastanawiać się czy to są faktycznie moje OBOWIĄZKI? Czy ja to wszystko MUSZĘ czy może ja to jednak CHCĘ? To są moje dzieci – chciane, planowane, długo wyczekiwane Skarby. Zrobiłam tego wieczoru wieżę gofrów z cukrem pudrem, herbatę z cytryną i usiadłam z Bąblami w łazience 1,7 x 1,7m 😉 Olek kąpał się chyba ponad godzinę, Kaj gaworzył w leżaczku aż usnął. Zajadaliśmy gofry. Olek w tej pachnącej pianie jadł i opowiadał bajki, ja siedząc na podłodze piłam herbatę. Czas się zatrzymał a ja się ogromnie wzruszyłam. Zmęczenie nagle mi odpuściło, miałam ochotę tam z nimi siedzieć do rana. Zupełnie bez pośpiechu położyłam dzieci, opowiedziałam im milion razy bajkę o Czerwonym Kapturku i zasnęliśmy sobie tak we trójeczkę wtuleni jak misie koala. Takie miałam tego wieczoru fajowe „obowiązki”. I mam je codziennie! I właśnie tego chciałam i chcę – spędzać czas z moimi dziećmi.

Od 6 miesięcy jestem podwójną Mamą i od pół roku nie przespałam całej nocy, ale wiesz co? Nie współczuj mi:)

pierdziochy2 pierdziochy4

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

  1. Och, świetnie powiedziane! Tak właśnie odpowiem mojej mamie gdy zacznie mi współczuć, że jeszcze tyle do ogarnięcia, a mąż poza zasięgiem. 🙂

  2. W tym szaleństwie jest metoda. Im bardziej zmęczona tym bardziej spełniona 😉 Odkąd mam syna bardziej dbam o dom, pomimo, że mam mniej czasu. Robie to już nie tylko dla siebie.
    Trzymam kciuki za te pierwsza, przespać noc 🙂

  3. Bardzo dobrze napisane ! Mimo, iż przez jakiś czas wychowywania naszych dzieci nie przesypiamy ani jednej nocy, to i tak nie wyobrażamy sobie życia bez nich 🙂

  4. rozumiem bardzo dobrze, sama od 14 mcy jestem podwojna mama,nie przespalam nocy,nie wiem jaki dzis dzien tygodnia ale jak wtulaja sie we mnie to wiem ze lepiej byc nie moze

  5. oj, trafiony tekst 🙂 jestem podwójną mamą od czterech miesięcy i czasami jestem tak zmęczona, że tylko warczę na wszystkich i wszystko. ale nie, absolutnie nie chcę współczucia 🙂 wystarczy, że któryś z moich skarbów nagle uśmiechnie się albo przytuli i wszystko odchodzi w niepamięć. I znowu mam pałera i chęć 🙂

  6. o tak… też zazdroszczę i podziwiam. 🙂

    pragnę rodzeństwa dla mojego M. i jeszcze parę miesięcy oprócz powodu, który teraz decyduje o tym, że nie wiem kiedy M. będzie miał towarzysza zabaw, był jeszcze powód – jak TO OGARNĄĆ. nie dam sobie rady, wyląduję w zakładzie dla nerwowo chorych, zabunkruję się pewnie z dwójką w domu i zdziczeję.

    teraz też się boję codzienności z obowiązkami/przyjemnościami razy dwa. jednak gdybym mogła – olałabym już te strachy dawno i „brała się do roboty” 😉 żałuję, że nie podjęłam tej decyzji pół roku temu.

    rozkoszne te Twoje chłopakiiiii 🙂

  7. Cudowni sa!!!!! fakt faktem tych obowiązkow jest zawsze mega duzo i co najgorsze rano sa od nowa te same. Ale zawsze mozesz sobie zrobic dzien wolny:) p.s. i tak mi sie wydaje ze u Cebie zawsze blysk 🙂 buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.