Patrz pod nogi!

Miałam dzisiaj koszmarny sen. Śniło mi się, że staliśmy gdzieś z Olkiem blisko drogi dwupasmowej i nagle Bąbel wbiegł na ulice i zaczął biec pod prąd co sił w nóżkach. Rzuciliśmy się za nim w pogoń, ale biegł tak szybko, że ja i wujek Olka zostaliśmy w tyle. Olek przecinał drogę, mijały go rozpędzone samochody. Mimo absurdu całej sytuacji nie czułam, że to sen. Czułam natomiast ogromny stres, strach i nie wiem czy czasami nie popłakałam się przez sen. No istna masakra. Bąbel ostatecznie się zatrzymał na poboczu z wielkim uśmiechem, a ja niemal umarłam na zawał. Na szczęście to był tylko sen, ale obudziłam się w okropnym nastroju.

Z dnia na dzień darzę moje dziecko większym zaufaniem. Gdy był mały nie mogłam zrobić w domu nic, bo Bąbel był mega absorbujący. Na wszystko się wspinał, wlazł raz na stół, innym razem na parapet! Dzisiaj mogę przy nim zrobić pranie, wziąć prysznic, zrobić nam inne śniadanie niż płatki z mlekiem na szybko. Fajnie:) Niestety nadal rozpędzam w głowie głupie myśli, mroczne wizje. Nie umiem sobie poradzić z jego samodzielnością, z jego spacerem bez mojej ręki, z jego niespożytą energią, gdy leci jak szalony przez halę w Ikea.

Moja koleżanka Monika ma wielki problem. Otóż klasa jej 6-letniej córeczki wybiera się na całodniową wycieczkę do muzeum. Mała oczywiście jest wniebowzięta, o niczym innym nie mówi natomiast jej mama jest sparaliżowana ze strachu i nie może w nocy spać. Jak sobie radzicie z takim stresem? Nie wiem jakim cudem moja Mama przetrawiła moje hocki-klocki sprzed lat. Mój wyjazd do Paryża, rejs żaglówką na Bornholm, sezon w barze ‚Fish&Chips’ w Anglii… 😉

Teoria mówi, że obie z Monią przesadzamy, ale niestety praktyka  jest jaka jest. Już kiedyś o tym pisałam tutaj i wydawało mi się, że w tym temacie nie mam problemu, ale dzisiejszy sen tak mnie zestresował, że znów zaczynam się zastanawiać czy nie pozwalam Bąblowi na zbyt wiele i czy oby na pewno jest bezpieczny w domu pełnym kantów, na podwórku pełnym betonu i na świecie pełnym złośliwości. Różowych okularów potrzebuję dziśśśś!

koszamr1

koszmar2

koszmar3

koszmar4

koszmar5

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

  1. Po pierwsze, na Olka się nie mogę napatrzeć, taki słodki… chociaż to chyba nie wypada tak o facecie…
    A po drugie te sny, mój Piotrek odkąd jest tatą ma koszmary, że Frania spada, ucieka na ulicę, wpada gdzieś pilnowana przez Niego. Babcia moja stwierdziła, że to normalne przy dzieciach, boimy się i wyobraźnia działa. A żyjemy w okropnych czasach gdzie dzieci nie bawią się już na placu zabaw i nie możemy powiększać ich i swojej przestrzeni do testowania niezależności dziecka.

  2. Jak tutaj jest pięknie !!! Dopiero teraz odkryłam tego bloga i od jutra będę nadrabiać zaległości!
    Pozdrawiam! 🙂

  3. Miewam takie sny czasem, budzę się ze strachem i płaczem. idę wtedy zobaczyć moje dzieci, przytulic i ucałować.Powiem tak strach o dziecko nie mija. Moja starsza ma 10 lat i sama chodzi na dwór a ja dalej mam stracha bo przecież może ktoś ją porwać. Ktoś może jej zrobić krzywdę.

  4. Myślę, że dobrze, że pozwalasz na wiele. I dobrze też, że się martwisz.
    Lepiej, żeby Oluś nauczył się samodzielności teraz, kiedy jeszcze masz Go przy sobie. Gorzej by było, gdyby nauczył się być przy mamusi ciapowaty i nieporadny, albo trzymany na siłę pod kloszem, a kiedyś na podwórku, czy w przedszkolu zrobiłby coś szalonego bez przemyślenia. Bo dzieci próbując uczą się też myśleć. Pamiętam jak Amelka robiła swoje pierwsze kroki. Nie raz zawędrowała pod stół i wychodząc zawadzała główką. Oczywiście tłumaczyłam, że coś jest nad nią, że musi uważać, ale nie zabraniałam jej. Wierz mi albo nie, ale 11-miesięczna wówczas dziewczynka załapała ostrożność i schylanie się już po kilku – delikatnych na szczęście – stuknięciach o blat stołu. Tego typu sytuacje nauczyły mnie, ze dziecko jest mądre i nabywa mądrość i wprawę, jeśli we właściwy sposób się mu na to pozwoli.
    A czemu dobrze, że się martwisz? Bo to pozwoli Ci zauważyć niebezpieczeństwa, które wciąż czyhają na Olka i Go przed nimi ochronić (czytaj: nauczyć Go radzić sobie z nimi).

    Dużo mądrego luzu Wam życzę 🙂

  5. U nas w domu to mąż trzęsie się strasznie o Kubę i cały czas ma ochotę go asekurować. Ja przez to, że wiecznie słyszałam: „nie biegnij, bo się przewrócisz” daję Kubie ogromną swobodę. Ufam mu i ufam swojej matczynej intiucji. Gdzieś podświadomie czuję, że ta wolność pomoże mu w życiu, bo to na pewno będzie miało wpływ na jego dorosłe życie.

  6. Długo myślałam o tym, czy napisać publiczne o tym, dlaczego bylismy w szpitalu i co o tym myślę, że chyba napiszę- właśnie ze względu na ten strach 🙁

  7. Doskonale Cię rozumie ;/ Pamiętam jak śniło mi się że Milan spada z bardzo wysokich schodów w naszym domu:(((( To wszystko takie realne, nie do opisania i ten strach:(((((( po raz pierwszy obudziłam się z takim przerażeniem że prawie się popłakałam :((((( Najgorszy jest taki sen gdy nic nie możesz zrobić :((((( Też martwię się o moje dziecko ciągle strasznie się o niego boje:( ale niestety trzeba nabrać odrobiny dystansu czasem żeby nie zwariować…… tylko jak to zrobić ? 😉

  8. To i tak jesteś twarda, ja to mam takie myśli ze kazdy normalny puka sie w czoło jak to slyszy. Teraz Salvador jest chory no i raczej normalne ze dziecko chore to odsypia i spi w dzień, a ja juz wyszukuję drugie dno i szukam kolejnej choroby bo przeciez on nie sypia w dzien to dlaczego teraz spi???? przeciez 3 dni temp to juz duzo wiec dlaczego czwartego dnia tez ma?? mam jakas chorą obsesję:(

  9. Cholera, a u nas to ja jestem tą beztroską, pozwlającą na wszystko. Upadek? Oj tam otrzep kolana.Nie wiem dlaczego, ale przez nasze 20 m-cy do tej pory ekstremalnych sytuacji nie mieliśmy wcale.:) A twarz obita tylko dwa razy, przy Wigilii…;))

    1. Ej no tu nie chodzi o upadki, bo mamy to szczęście, że Olek dobrze znosi drobne upadki, nie reaguje płaczem. Jak się uderzy to przychodzi do nas żeby podmuchać :))) Boję się własnie tych ekstremalnych sytuacji :<

  10. Oj ja też tak mam, czułam się bezpiecznie kiedy Helenka leżała i pachniała, a teraz moje dziecko zaczęło raczkować i czuję, że odchodzi ode mnie… sama poznaje wszystkie kąty, już mnie do tego nie potrzebuje :/

  11. Nam się zdarzyło oparzenie paluszka żelazkiem, kilka razy Jaś walnął głową o ławę robiąc sobie mega siniaka, a raz nawet rozcięcie. Na szczęście ani razu wypadek nie skończył się w szpitalu… Martwię się, wiadomo, ale mam wrażenie, że moja mama i teściowa, a nawet moja siostra darzą go mniejszym zaufaniem i bardziej asekurują;-), albo to ja mam niezły refleks i się do tego przyzwyczaiłam. Pozdrawiam

  12. ja mam tak samo, najchętniej nie wypuszczałabym Kuby z rąk i ramion, do tego wędrowała kroczek za kroczkiem za nim.. nadopiekunczość matek nie zna granic ;P ..

  13. Troszkę ci przejdzie jak mały pójdzie do przedszkola… U mojej córki co chwila są jakieś wyjścia, wyjazdy: kino, muzeum, teatr, czy wycieczki na cały dzień np do dinozatorlandu. Na początku drzalam, o niczym innym nie mogłam myśleć przez cały dzień tylko o tym czy dojechali i wrócili szczęśliwie… Z czasem (po dwóch latach :-P) przeszło 😉 też się o nią martwię, ale nie urasta to do takich rozmiarów jak kiedyś. A twój sen przypomnial mi scenę ze smętarza dla zwierząt Stephena Kinga… Ciary brrrr

  14. Ja sobie nie radzę, nawet nie próbuję. Łykam to jak gorzką pigułkę i idę dalej. Mam w głowie taki cytat, że decydując się na macierzyństwo, wybieramy, że nasze serce będzie żyło poza naszym ciałem przez resztę życia. I chyba tak to właśnie jest. Gdybym sobie z tym poradziła, miałabym poczucie, że zostałam ignorantką. Nam-mamom nie może być obojętne bezpieczeństwo naszego dziecka. I nie chodzi wcale o zaufanie. Bo zaufanie można mieć, ale nad krawędzią łapać trzeba. Moim zdaniem to wcale ze sobą nie koliduje.

    1. jeny, masz absolutną rację z tym sercem. Pisząc o zaufaniu miałam na myśli możliwość odwrócenia się od Bąbla czy wyjście do innego pomieszczenia na dłużej niż kilka sekund 😉

  15. Wiesz mi rzadko się zdarza jakiś sen,ale ostatnio miałam też taki koszmar.Dziewczyny wsiadły do autobusu i odjechały.Obudziłam się dusząc ze strachu. Już kilka dni nie mogę sobie dobrze pospać i długo dochodzę do siebie. Tez czasem potrzebne mi różowe szkła 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.