Poród idealny?

Do terminu porodu zostało mi 30 dni i każdego wieczoru, gdy przytulam brzuch do miękkiego kojca zastanawiam się jak będzie wyglądał mój drugi poród. Czy będzie krótszy czy dłuższy od porodu Olka, czy zacznie się skurczami czy też odejdą mi wody? Czy to będzie dzień czy noc i czy trafię na sympatyczną i dobrą położną?

Jakiś czas temu trafiłam na stronę Lepszy Poród (wspaniała inicjatywa!). Mocno zaagnażowałam się w czytanie historii innych Mam i naprawdę przy niektórych wyznaniach wylałam morze łez współczucia. I pewnego dnia postanowiłam – póki nie urodzę nie przeczytam ani jednej historii więcej. Postawiłam na pozytywne nastawienie i że będzie tak jak chcę. Tylko pytanie brzmi: jak ja chcę?

Przeczytałam kiedyś historię jednej Mamy, dokładnie nie pamiętam jej treści, ale mówiła o tym, że owa Mama na początku swego porodu wręczyła kartkę lekarzowi i położnej z jej planem porodu. Wszyscy punkt po punkcie zapoznali się z planem i go zaakceptowali. To było bodajże w jakiejś prywatnej klinice, ale istotny był dla mnie ten plan. Zaczęłam zastanawiać się jak on wyglądał? Co Ona tam napisała? Bo czego można chcieć? Najgorszym wrogiem Rodzącej prawdopodobnie jest niewiedza.

Poród z Olkiem rozpoczął się dość spontanicznie i spokojnie. Ktg pokazało skurcze, pessar z szyjki się osunął, było rozwarcie, położyli mnie na porodówce. Wtedy czułam, że wszystko będzie dobrze. Ba! Nawet się trochę cieszyłam, że ta koszmarna ciąża już się kończy. Wtedy liczyło się dla mnie tylko to żeby był przy mnie Tomek i żeby usłyszeć płacz Olka. Moja wiedza nt porodu była tak marna, że gdy podczas porodu bez ostrzeżenia położna włożyła mi dłoń żeby wymasować moją szyjkę nie miałam pojęcia co robi, po co to robi i czy mogę się temu sprzeciwić. Ona zdecydowała. Ale gdyby mnie wtedy spytała prawdopodobnie i tak niebardzo wiedziałabym jak zdecydować (a był to istny koszmar!).

Z idealnym porodem jest jak z sukienką. Każdemu pasuje inny fason, kolor i tkanina.

Wracając do lepszyporod.pl udzieliłam się tam pod jednym jedynym wątkiem i dostałam tam ostro po garach 😉 a że nie jestem zbyt odporna na atak i krytykę postanowiłam więcej się nie udzielać, jedynie podczytywać (po porodzie!).  Wątek dotyczył nacinania krocza podczas porodu. Jedna z Mam napisała, że została nacięta i ma o to żal do lekarza. Odpowiedziałam, że moim zdaniem to chyba lepiej być naciętą niż pęknąć i że lekarz zapewnie miał dobre intencje. Chyba byłam w błędzie, bo w odpowiedzi przeczytałam, że ten lekarz jest zaściankowy, że teraz istnieje coś takiego jak „ochrona krocza” i że moja wiedza jest mikra. Prawdopodobnie było w tym trochę racji. O „ochronie krocza” wiedziałam, ale gdy później moja znajoma skorzystała z w/w ochrony i prawa odmowy nacięcia boleśnie i krzywo pękła do samego odbytu. Ała. Tak więc niech każdy decyduje o sobie, ale niech tę decyzję podejmuje sam. Dla mnie to było takie „normalne” – nacięli, zaszyli, zagoiło się. Miałam szczęście?

Chciałabym i to BARDZO bym chciała żeby ktoś kiedyś podjął temat możliwości i opcji przebiegu takiego porodu. Wiem i rozumiem, że tych tematów, punktów i podpunktów może być wiele, że to studnia bez dna, ale jeśli któraś z Was pisała taki plan porodu idealnego lub ma jasne oczekiwania wobec jego przebiegu chętnie przeczytam – donaise.art@gmail.com

Dziękuję 🙂

p.s.

Rządnych wiedzy zachęcam do poczytania praw kobiety rodzącej wg LP

Kreator planu porodu TUTAJ

IMG_20120410_170648fot. jednodniowy Aleksander <3

Może też Ci się spodoba?

21 komentarzy

  1. Mój pierwszy poród wspominam dobrze, nie było do końca jak chciałam, ale mimo to dobrze wspominam. Marzy mi sie drugie dziecko , jestem ciekawa jak druga ciąża będzie przebiegała i jak będzie wyglądał.Przy pierwszym porodzie miałam nacinanie krocza ,, na żywca” i to mnie zraziło najgorszy moment przy porodzie , żle wspominam, mam jakiś uraz… http://soundlymalinkaa.blogspot.com/

  2. O matko jedyna ! Ja w obliczu porodu też miałam wiedzę bardzo nikłą co mi się należy, co wolno a czego nie. Trochę gdzieś czytałam, ale chyba postawiłam na zaufanie, że trafiam w ręce specjalistów. I tak podczas przyjęcia na porodówkę wypełniłam multum druczków, w których między innymi mogłam zdecydować czy z nacięciem czy nie. Wiedziałam, że nie muszę się godzić, ale na logikę, skoro lekarz oceni że jest to konieczne, żeby nie pęknąć, to niech tak robi i zgodę oczywiście dałam. Nie ma co popadać w paranoję jak mus to mus 🙂

  3. Drugi poród ZWYKLE jest przede wszystkim dużo szybszy 🙂 I świadomy, to fakt. Według mnie jedno łączy się z drugim. Mój drugi poród był ekspresowy (nieco ponad 2 h) i duużo bardziej świadomy, przez co bardziej bolesny. Ale równie piękny jak pierwszy. Jeśli chodzi o nacięcie krocza, jestem za. Choć znam kobiety, którym udało się bez, ale też i takie, które miały kilkanaście szwów z powodu pęknięcia. Mnie nacinano dwukrotnie i chyba najważniejsze jest to, kto i jak szyje. Po drugim porodzie nie mam śladu po szyciu (szyła położna), po pierwszym blizna do dziś mnie rwie „na pogodę” (szyła lekarka, fatalnie, poplątała szwy, straasznie długo dochodziłam do siebie).

  4. Ja przy pierwszym porodzie byłam nacięta, bo synek był duży. Ponad 4 kg. Wcześniej rozeznałam się w temacie i nacięcie jest o tyle lepsze od pęknięcia że jest „kontrolowane”. Moja ciotka przy porodzie pękła do samego odbytu, masakra. Przy szyciu nastomiast lekarka podała mi zbyt dużo znieczulenia i przez to zmiałam źle założone szwy. Na szczęście wszystko i tak zrosło się całkiem ładnie. Drugi poród twał 20 minut 🙂 bo córka była mniejsza. Porodu choćby nie wiem co, ale nie da się zaplanować. Takie jest moje zdanie. Chyba nie da się mieć planu na każdą ewentualność.

  5. Ja jestem wdzięczna że mnie nacięto, bo gdyby nie to córa rozerwała by mnie po kark chyba… a tak tylko pęknięcie 3 stopnia. Wyszła na sztorc barkami i narozrabiała. Ale myślę, że sporo prawdy w tym, że kolejny poród jest bardziej świadomy. Bo znamy swoje prawa, moliwości i wiemy jak to wszystko wygląda.
    Oby i Twój poród kochana był lekki, przyjemny i krótki 🙂 Ściskam !

  6. Nie będę się wypowiadać , bo rodziłam przez cc. Wyobrażam sobietylko jakie towarzyszą Ci emocje . Myślę, że większośc kobiet ma podobne dylematy. Ze swej strony trzymam mocno kciuki i zyczę Ci, aby poród należał do tych lżejszych , w otoczeniu przyjaznego i pomocnego personelu.

  7. Każdy poród jest inny – dla każdej z nas co innego odpowiada. Ja rodziłam w odstępie prawie 2,5 roku, wiele się zmieniło w tym czasie, zarówno w podejściu do ochrony krocza jak i laktacji. Ale przy drugim porodzie byłam bardziej świadoma i na pewne rzeczy bym się nie zgodziła – na szczęście nie było takiej potrzeby bo Maja szybko się pchała na świat 🙂

  8. Tak jak piszesz, uważam że kluczem jest po pierwsze świadomośc tego jak przebiega poród (wiadomo przy kolejnym porodzie jest łatwiej), wiedza o ewentualnych powikłaniach, zabiegach dopuszczalnych i niedozwolonych. Ale istotne jest też odwaga pacjentki, czy jest w sytuacji bólu i pewnego stresu walczyć o swoje prawa – chyba nie każda potrafi, ma siłę, czasem zwyczajnie macha na to ręką. Przydaje się tu też obecność kogoś bliskiego, by w sytuacjach kryzysowych walczył za nas. Mimo wszystko miejmy nadzieję, że poprawia się w tej kwestiii poprawiać dalej będzie, bo sporo jest jeszcze do zrobienia.
    A tobie życzę spokojnego, nie nerwowego porodu zgodnie z waszym (twoim i dziecka) rytmem 🙂

  9. Jeśli chodzi u mnie – w szpitalu nawet nie zapytali czy życzę sobie nacięcie czy też nie. Oli przy 6 cm rozwarciu nagle wyrwał się na świat – nie mieli wyjścia 🙂 A ja w euforii totalnie temu obojętna byłam. W końcu najważniejsze, że dziecko już z nami i zdrowe…. 🙂

  10. Tam gdzie ja rodziłam wszystkie pierworódki nacinają. Tak przynajmniej poinformował mnie lekarz. Stwierdziłam, że generalnie nie jest to dla mnie takie ważne. Ważne było głównie zdrowe dziecko. Planu porodu nigdy bym nie zrobiła, bo wszystko i tak mogłoby pójść inaczej.

  11. Przed pierwszym porodem też nie miałapojęcia jak to bedzie wyglądało ani czego się spodziewać traz przed drugim chcialam być jak najbardziej świadoma. Starałam sie odnaleźć w sobie siłę żeby się nie bać a raczej poczuć że to moja wewnętrzna siła / natura wszystko poprowadzi. Dużo dały mi informację i wpisy na profilu Twoja Doula https://www.facebook.com/TwojaDoula?fref=ts I jakoś tak się czułam że mam moc przeżyłąm drugi poród tak bardzo w zgodzie ze sobą 🙂 Trochę patetycznie t brzmi ale na prawdę tak było. Trzy godziny bez nacinania i co najlepsze bez parcia zupełnie urodził sie mój synek 🙂
    Jeśli chcesz zapraszam do siebie opisałam w kilku słowach 🙂
    http://monpetittmonde.blogspot.com/2014/11/cud-narodzin.html

  12. w Uk plan porodu mogę Przygotować sama lub z położna i jest dołączony do dokumentów które zabieram ze sobą do szpitala … Dopiero to przede mną wiec narazie nie posłużę pomocą …. Do porodu jeszcze tez dość długo i tez sie zastanawiam… Czy wolałabym cesarkę ? Czy warto płacić za prywatna klinikę ? Czy chce epidural? Piszesz, ze krepowalabys sie pokazać taki plan w szpitalu, wiec moze dobra opcja byłaby prywatna położna ? Ktoś kto zna Twój plan i pilnuje zeby w miarę mozliwoscI go wprowadzić w życie ? Przeszłoby by to w Leborku ? A z drugiej strony po pierwszym porodzie wiem ze wszystkie plany moga być na nic bo poród żyje swoim życiem;) powodzenia ! I tak ! Nie czytaj, nie oglądaj !!!! Cisza przedporodowa 😉

  13. Drugi poród jest inny niż pierwszy. Przynajmniej mój był, inny bo nie miałam już takiego ogromnego stracha przed tym co miało nastąpić. Wiedziałam co z czym się je 🙂 Wiedziałam, że bóle, które towarzyszą będą silniejsze więc nie ma co „płakać” tylko wziąść się w garsć itepe.
    W kwestii nacinania krocza to jestem „za”. Przy pierwszym porodzie zostałam nacięta bo tak zadecydował lekarz a ja jako niedoświadczona, się nie sprzeciwiałam. Nawet nie chciałam. Zszyta, szybko doszłam do siebie. Przy drugim porodzie nie chciałam nacinania, o czym powiedziałam położnej, zgodziła się(ale fakt, rodziłam za drugim razem w prywatnej klinice). To co przeszłam przy wychodzeniu główki to nie życzę nikomu, Trochę popękałam, moja córa ma 2,5 roku a ja wciąż cierpię. Głupie wsadzenie tamponu przy okresie boli, da się żyć, tylko PO CO?

  14. pamiętam że przed porodem dostałam taki plan do wypełnienia tak żeby jak już przyjdzie czas nie musiał odpowiadać na tysiące pytań bo wszystko będzie napisane i będzie sobie mogła położna czy lekarz poczytać, pamiętam jak przy pytaniu czy chce aby przy porodzie byli studenci mąż podpowiadał żeby napisać tak jeżeli to będą studenci politechniki hahaha 🙂

  15. Raz byłam nacięta, bo takie były procedury w szpitalu. Za drugim razem o nacięciu decydował lekarz o go nie miałam. Skóra pękła minimalnie i cos tam trzeba było zszyć. Podobna kwestia z lewatywą przed. Za pierwszym razem miałam, co też jest jakby robione odgórnie, chyba że nie ma już czasu. Za drugim razem w innym szpitalu poprosiłam ale mnie powiadomiono, że tego już sie nie robi i mogą mi podać czopek na wypróżnienie. Plan lepiej mieć, nie tyle dokument dla personelu, ile dla siebie. Tak jak piszesz, plan to wiedza i świadomość swoich praw.

    1. Szczerze mówiąc nigdy bym takiego dokumentu nie wręczyła personelowi. Mimo iż nie należę do osób nieśmiałych to bałabym się, że mój plan zostałby zlekceważony i poczułabym się zignorowana? wyśmiana? obgadana przez położne za ścianą…

  16. Podczas porodu lekarz mnie nie nacinal ani też nie pękłam ale za to przy wyjściu córki pękł mi.srom, przez co lekarz mnie zszywal i pamiętam jak przy każdym moim ała, przepraszal mnie 😉

  17. Mój ekspresowy pierwszy poród skończył się i nacięciem, i pęknięciami. Nie dało się ich uniknąć ze względu na rozmiary dziecka. Płakałam podczas szycia, płakałam po szyciu, płakałam jeszcze kilka tygodni po porodzie… Cesarka, którą przeżyłam w drugiej ciąży, to pikuś, ale gdyby ktoś zapytał czy wolałabym uniknąć szycia w zamian za cesarkę, odpowiedziałabym, że nie – poród siłami natury ma się nijak do cc. To doświadczenie, które zmienia.Wszystko.
    Zazdroszczę kobietom, które miały porody wymarzone, idealne, ale cieszę się również, że mogłam doświadczyć swoich.
    Tobie, Domi, życzę najpiękniejszego!

  18. Ja też w sumie chciałam nacięcia krocza… niby przygotowywałam się przed, żeby go uniknąć (olejki, masaż…), ale jak już zaczęło się parcie i byłam wyczerpana to było mi wszystko jedno, byle synek jak najszybciej ze mnie wyszedł. Poza tym bardzo dobrze mnie lekarz zszył i tak się zastanawiam, czy gdyby faktycznie nie doszło do nacięcia ani pęknięcia to czy nie byłabym tam zbyt rozciągnięta… Takie intymne to są sprawy, ale w obliczu porodu, który nas czeka to normalka, no nie? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.