puszyste naleśniczki

Dzisiaj na instagram wrzuciłam zdjęcie naszego śniadanka i poproszono mnie o przepis, a więc dzielę się 🙂 Przepis jest mega prosty i banalny i założę się, że pokochacie te słodkie placuszki! Wiem, że istnieją wersje z maślanką, jogurtem i innymi pysznościami, ale my najbardziej lubimy z serkiem waniliowym, bo wtedy są słodziutkie omnomnom! 😀

Składniki:

*serek homogenizowany waniliowy, np. Danio

*jajo

*pół łyżeczki proszku do pieczenia

*mąka

*mleko

Ciężko mi opisać proporcje, ponieważ ja robię na oko 😀 Grunt żeby ciasto było takie gęste – naleśnikowe 🙂

Placuszki na patelnię nakładam łyżką stołową i lekko je przyklepuję – wychodzą w sam raz 🙂

Smażą się bardzo szybko, więc uważajcie żeby nie przypalić 🙂 Na patelni naleśnikowej można smażyć bez tłuszczu.

Można szamać z dżemem, cukrem pudrem czy syropem klonowym – jak kto lubi, SMACZNEGO!

 

1

2

3

5

6

7

9

 

10

12

11

 

14

15

17

13

16

Może też Ci się spodoba?

Brak komentarzy

  1. Omnomnom ciężarna zrobiła się głodna po obejrzeniu tak smacznych zdjęć 😀 Często robię podobne amerykańskie naleśniki z syropem klonowym tej samej firmy 🙂 Chyba wiem, co będzie jutro na śniadanie 😉 Pozdrawiam!

  2. no oczywiście, że zrobiłaś mi na nie smaka 🙂
    też jutro zrobimy po przedszkolu 🙂 nie pomyślałam, żeby z serkiem takie „naleśniki” zrobić…będą super smaczne!
    Nie obraź się 😉 ale Olek bardziej do schrupania niż naleśniczki.. <3
    buziaki

      1. Hmm no niebyt to wygląda kiedy naleśniki przygotowane są z białej mąki, serka danio i jeszcze proszku do pieczenia. ten syrop bio to kropla zdrowia w tym przepisie. fajnie, że smakują ale to puste kalorie i spulchniacze. Zastanów się czy chcesz tym karmić dzieciaka. Polecam ci lekturę książki ” Zamień chemie na jedzenie”, to mit, że eko i bio oznacza drogo, i że chemii nie da się uniknąć. Piszę, że zupełnie szczerze bo ta książka zmieniła również mój światopogląd na kwestie żywienia dzieci. Warto chociaż wprowadzić małe zmiany a już poczujesz różnicę.

        1. Zastanowiłam się już 100 razy i wiem, że nie uniknę takiego jedzonka, a nawet nie chcę. Nie będę karmić mojego dziecka sałatą i pomidorami, bo on takich rzeczy nie lubi. Poza tym teraz we wszystkim jest chemia, więc nie dajmy się zwariować. Zapewniam Cię, że nasza kuchnia jest bogata w kasze, warzywa i świeże wędlinki wędzone przez Dziadka Olka 🙂 Zapraszam na nasz Instagram, tam cyklicznie wrzucamy co jemy:) A grzechy nam się zdarzają – a i owszem, bo po to jest życie żeby otaczać się przyjemnościami, nawet jeśli nie do końca są zdrowe 😉

      2. niestety nie jest, tez nad tym ubolewam. czlowiek moze chcialby i dobrze, ale czasami po prostu woli siegnac po tansze rozwiazania.
        ale patelnia mi sie bardzo podoba, w sam raz do nalesnikow!

      3. Wiesz ja też nie karmię moich córek sałatą i pomidorem bo też nie bardzo lubią takie rzeczy jeść. Chodzi o to, że po prostu czasem warto odrobinę się wysilić i zrobić choćby naleśniki pszenno-żytnie( pół na pół zmieszać mąki). Zaufaj mi, że dzieciak nie wyczuje różnicy a zyska na tym więcej wartości odżywczych. A serek homogenizowany owszem, czemu nie, nie musi być koniecznie bio i eko ale Danio to chyba najgorsze co może być. Nie zrozum mnie źle bo nie chcę tutaj nikogo krytykować, każdy z nas ma prawo karmić dzieci wedle własnego gustu i możliwości. Chemia jest wszędzie, jasne, żyjemy w takim świecie ale po co jej jeść więcej jak można mniej? Wiesz ja wierzę, że dieta leczy. Nie ma lepszego lekarstwa.

        1. Zgadzam się z Tobą, ale zaufaj mi – ten temat jest mi bliski i naprawdę się staram. Niestety nie powiesz mi, że mąka żytnia nie kosztuje więcej niż zwykła, a dla niektórych (uwierz mi) 2 złote robi różnicę. Staram się gotować z tego, co jest w domu. Moje dziecko przegryza zamiast ciastek żurawinę, a na obiad jemy zawsze dużo warzyw. W naszych garnkach często gotuje się jaglanka, szpinak i makarony pełnoziarniste (których nie lubi mój mąż;)). Jednak przychodzi taki czas, że jedyne co mam w szafce to syrop klonowy kupiony w poprzednim miesiącu w promocji i trzeba sobie jakoś radzić, więc czasami „grzeszymy”.

        2. Jeszcze dodam, że Olo idzie we wrześniu do przedszkola, w którym dzienne wyżywienie kosztuje 6,70. Nie spodziewam się za te kwoty racuchów z mąki razowej z syropem klonowym, więc nawet nie chcę w 100% chronić dziecka przed ‚takim’ jedzeniem, bo nie chcę żeby w przedszkolu miał problem z jedzeniem. Nie uchronię go przed całym ścierwem tego świata 😉

  3. hmm a od kiedy podawałaś je synkowi? Aleks co prawda wcina naleśniki, ale bez proszku no i serka ;-)) ale z chęcia zrobiłabym coś nowego, bo wyglądają mega puszyście i smacznie 😉

  4. Pysznie wyglądają, bankowo u nas jutro na obiad… tylko mam nadzieję że Miłoszowi posmakują bo On tylko ziemniaki ostatnio uznaje na obiad 😛
    Chyba, że zdjęcia Ola jedzącego mu pokażę… może zadziała 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.